Rady mojej Mamy nigdy nie były polukrowane, ani nie sprowadzały się do klepania po ramieniu. Właśnie dlatego nauczyły mnie samodzielności oraz siły. Jedna z rad, co prawda niebezpośrednia, a zaobserwowana, nauczyła mnie, że mój czas jest cenny i godzenie macierzyństwa z prowadzeniem firmy bywa trudne. Wymaga asertywności, gdy ktoś nie szanuje naszego czasu.

Sytuacja miała miejsce na zebraniu rodzicielskim – wychowawczyni zaczęła opowiadać o przepisie na pączki, moja Mama wstała oburzona i powiedziała, że nie ma czasu na kulinaria, bo jeszcze musi zrobić zakupy i przygotować dzieciom kolację. Zebranie skończyło się wcześniej, niż gdyby wszyscy siedzieli potulnie w obawie przed wyrażeniem swojego zdania. Przyznam, że sama potrafię wypalić z równą siłą: „Mój czas jest cenny!”, nawet jeśli uznany autorytet trwoni go w najlepsze.

Kiedy powiedziałam swojej mamie, że po ślubie chcę zajmować się domem, mężem i dziećmi, skwitowała, że szybko mi się znudzi. Gdyby nie przykład, jaki dostałam od niej, być może nigdy nie odważyłabym się pracować, rejestrować działalności gospodarczej, a w obliczu domowej monotonii, zwyczajnie płynęłabym z prądem własnej frustracji. Wiedziałam, że można inaczej, choć nie zawsze bywa lekko, ale samodzielność i niezależność oraz nieutemperowany charakter mam we krwi. Co prawda generuje on sporo sytuacji podbramkowych, ale pozwala realizować cele, nawet gdy wiatr wiele w oczy.

Jaką radę swojej Mamy doceniłaś po czasie – dopiero, gdy sama stanęłaś w obliczu podobnych wyzwań?

Podziel się swoją opowieścią na Nivea.pl, na pewno wzruszysz swoją Mamę, przyznając jej po latach rację.

Post sponsorowany przez NIVEA, treści są mojego autorstwa.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments