niedoskonała mama

niedoskonała mama

mama z synem
społeczeństwo

Czy macierzyństwo degraduje kobietę?

Samochód jest w warsztacie, codzienną logistykę odwożenia dzieci do placówek dzielę na pół. Mąż z synem robią spacer do przedszkola, ja z córką wsiadamy na rowery. Ptaki ćwierkają, krew pulsuje szybciej, mijamy kolejne przecznice, jeszcze tylko wiązanie kucyka, spinki, buziak i życzenie – mamo dziś nie zostawiaj mnie w świetlicy, chcę wrócić na obiad, zrobisz mi jakąś zupę?

Zrobię.

Zdarza się, że muszę dłużej powisieć nad zleceniami. Wtedy snuję fantazje – gdyby być singielką, móc tylko realizować projekty i liczyć kasę, ale byłoby wygodnie, żadnego usługiwania, gotowanie tylko dla siebie, praca po nocach i od południa. Zdarzało mi się myśleć: jak dzieci podrosną, to będę miała życie, może nawet pójdę do biura i rzucę się w wir kariery po kilkanaście godzin dziennie. Nęci to, co tak uwznioślone przez społeczeństwo, a czego nigdy nie spróbowałam. Czy dałoby mi to spełnienie? To by się dopiero okazało.

Po syna idę na 17.00. Witają mnie smutne oczy – tęskniłem. Zawsze odbieram go dwie godziny wcześniej, chyba że muszę więcej czasu spędzić na zarabianiu. Gdy rozmyje się jakieś zlecenie, mam ambiwalentne uczucia – więcej czasu spędzę z rodziną, ale bardziej wynudzona i z mniejszym zapasem na koncie firmowym. Z drugiej strony wiem, że jeśli nie jedno zlecenie, to inne, jeśli nawet prowadzenie firmy mnie przerośnie, to będzie to rodzaj dotkliwej porażki, ale nie koniec świata.

Bo mam inną hierarchię dramatów, odkąd pojawiły się dzieci. Inną skalę ważności. Praca to praca, są różne sposoby na zarabianie, mniej lub bardziej prestiżowe, możliwe do wykonywania zdalnie, by dograć inne codzienne sprawy, ale też wymagające spędzenia całego dnia poza domem. Są możliwości, z których warto korzystać, by jak najmniej w swoim życiu żałować i skoro nie można się rozdwoić, to wybrać w zgodzie z sobą.

„Po lekcjach Małgosia wracała do pustego domu. Tam czekały na nią kanapki przykryte talerzem i herbata w termosie. Nie lubiła tego pustego domu. Gorący posiłek wszyscy jedli wieczorem, właściwie w porze kolacji, gdy mama wracała z pracy i go ugotowała. Typowe dzieciństwo „z kluczem na szyi.”

„Często słyszy pytanie o poczucie straty. Czy nie szkoda jej Paryża, salonów, ciuchów? Życie przez palce przepływa, a ona co? – „Siedzi” w domu. Małgorzata przygląda się swoim ulubionym jeansom. W nich czuje się najlepiej. Dlaczego wciąż się mówi, że tracą tylko kobiety, które wybrały macierzyństwo?”

– Fragment historii o Małgorzacie Terlikowskiej

„Wiem, że w dzisiejszym świecie kobieta musi mieć pasję, w ogóle każda kobieta powinna mieć coś swojego, wówczas usunie się dyskretnie z życia dzieci, gdy będą już dorosłe. Będzie uśmiechnięta i zadowolona. A poza tym praca zawodowa to także kwestia pieniędzy. – Druga pensja jest bardzo potrzebna.”

– Fragment historii Urszuli Bernaś

– Matka – z tym słowem identyfikuję się najmocniej. To najwspanialsza przygoda mojego życia – mówi Teresa. (…) macierzyństwo to niepowtarzalna szansa, wielka okazja do odkrycia, kim się jest i jaki potencjał w nas drzemie, wyzwolenie niespożytych zasobów energii i przedsiębiorczości, które zaledwie tlą się w kobiecie, jeśli nie „rozkręci się” ona na całego. To mobilizacja i fantastyczne przeżycie. (…) Teresa jest entuzjastką macierzyństwa, bo dało jej ono poczucie nieopisanej pełni, realizacji i sensu.”

– Fragment historii Teresy Kapeli

„Wchodzenie w relacje, tworzenie więzi z mężem, potem z dziećmi, towarzyszenie dzieciom w pierwszym okresie życia to najbardziej fascynująca przygoda, jaka mnie w życiu spotkała. Mimo że nie było mieszkania, pieniędzy i trzeba było codziennie pokonywać niezliczone trudności, wróciłabym do tych lat, gdy dzieci były małe – to był bardzo wyjątkowy, szczęśliwy czas.”

– Fragment historii Joanny Puzyny – Krupskiej

Marta Szyszko

Na podstawie:

kapłanki czy kury

grafika konkursowa

link do konkursu: (tu)

Comments

comments