Jestem jak rower, aby zachować równowagę, muszę pozostać w ruchu. To nawet nie chodzi o spacery, sport, realizację nowych celów, choć to oczywiście też… Musi się coś dziać. Wprost uwielbiam łączyć przyjemne z pożytecznym.

  • Gdy miałam napisać, jak łączę przyjemne z pożytecznym, pierwsze, co przyszło mi do głowy, to moja praca.

Uwielbiam czytać książki, zadowolonych klientów i własne pieniądze. Jednak przestraszyłam się, że wyjdę na pracoholiczkę. A potem zajrzałam do słownika i wykonywanie pracy, którą się lubi, zostało podane jako pierwszy przykład na to, jak łączyć przyjemne z pożytecznym. Napiszę więc o tym bez wstydu. Spacer ulicami miasta połączony z miłym sam na sam z moim mężem, a potem publikowanie zdjęć na blogach sprawia mi wiele radości i satysfakcji, a radość to jedna z niewielu rzeczy, którą się mnoży, gdy się ją dzieli.

Nie ma, że się nie da. Wiesz, co mi bardzo przeszkadza? Jak pełna entuzjazmu zapalam się do czegoś i słyszę tuzin powodów, dla których coś nie ma sensu, nie uda się. Albo jak liczy się dla mnie każda minuta i ktoś wsiada do windy, jak w zwolnionym tempie, często wtedy wysiadam i biegnę, taką mam motywację, gdy na czymś mi zależy, gdy robota pali mi się w rękach. Jestem niecierpliwa, nie lubię wolnego internetu, problemów technicznych i czekania na odpowiedź. Jednak uczę się pokory i cierpliwości. Lubię polegać na sobie, realizując śmiałe pomysły. Nawet, jeśli z kimś się nimi dzielę, nie zniechęcą mnie brak entuzjazmu i czarne scenariusze. Wiem, że to są zahamowania tej osoby, ona prawdopodobnie czuje, że nie poradziłaby sobie na moim miejscu, chce uchronić mnie przed rozczarowaniem. Też kiedyś to sobie robiłam. Wybierałam sprawdzone, bezpieczne rozwiązania. Takie, w których nie mogę się pomylić, dać ciała, nie stanąć na wysokości zadania. Ale wtedy omija mnie cała zabawa.

DSC_0122

 

  • Kluczem do zachowania równowagi jest dla mnie relaks i zwalnianie tempa, chwile tylko dla siebie, przy aromatycznej świecy, z kubkiem Inki i ulubioną książką.

A przy tym nie uleganie chwilowym zachciankom, by za nie słono nie zapłacić, jak na przykład wypicie kawy z kofeiną, a potem liczenie owiec do 3 nad ranem, nie mówiąc o utracie magnezu. Dzięki Ince mogę cieszyć się smakiem kawy, ale nie mam problemów z zaśnięciem. To dla mnie ważne, by po pełnym wrażeń dniu zregenerować się przed kolejnym, pełnym wyzwań dniem. Zwłaszcza, że nie żyję tylko dla siebie. Nie muszę rezerwować tej przyjemności w postaci kawy na weekendy, ani na wakacje, gdy nie trzeba wozić dzieci do szkoły. Kawa Inka towarzyszyła mi także, gdy karmiłam swoje dzieci piersią i w ciąży. Trudno jest zmienić swoje nawyki, a jedynym sposobem jest zastępowanie ich czymś równie atrakcyjnym.

DSC_0336

  • Zdrowy sen, picie wody z cytryną i Inki zamiast kawy z kofeiną, robienie tego, co się lubi-to moje sposoby, by zachować równowagę także jesienią, gdy tak wiele osób narzeka na pogodę i obniżony nastrój. Kiedy lubi się swoje życie, nie trzeba dodatnich temperatur.
  • Sport

Wierzę, że kluczem do sukcesu jest samodyscyplina. Kiedy wykonywałam pierwsze treningi znalezione w sieci, nie sprawiały mi ani trochę przyjemności. Jednak, gdy wzmocniłam swoje mięśnie, naprawdę wchodzę w obiecany przez trenerkę błogostan.

  • Spacery na świeżym powietrzu

Uwielbiam obserwować, jak zmienia się krajobraz, jak szeleszczą liście pod stopami, a czasem rano zaskakuje mnie śnieg. Kocham jesień za kolory, nostalgię, za nieprzewidywalność. Szczęście nie polega na tym, aby zawsze świeciło słońce, ale na tym, aby nauczyć się tańczyć w deszczu.

DSC_0155

*wpis we współpracy z Inką

Robiąc zdjęcie Inki z Magnezem i publikując na blogu i na swoim Instagramie, jednocześnie biorę udział w konkursie, w którym mogę wygrać weekendowy pobyt w SPA w Hotelu Mikołajki, trzymajcie kciuki.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments