Myślenie o wrześniu zaliczyłam już tydzień temu, to chyba czas uciec z Warszawy i złapać ostatnie promienie słońca przed wytężonym rokiem szkolnym. Kiedyś w Polsce popularne były tylko dwa kierunki: latem Bałtyk, a zimą Tatry. Powrót w te miejsca to jak podróż sentymentalna.

W tutejszych knajpkach nic się nie zmieniło. Dalej serwują flądry, a liny i sieci rybackie wiszą pod sufitem. Zmieniło się tylko to, że teraz to ja jestem mamą, a moje dzieci mają po kilka lat.

DSC_0005

DSC_0016

DSC_0007

Turyści przechadzają się leniwie, nikomu się tu nie spieszy i wszyscy są zadowoleni, bo jak można by nie być, kiedy niebo zmienia się z każdą minutą, kiedy po pochmurnym poranku, wychodzi ostre słońce, a jedynym dylematem jest: flądra czy schabowy? Kawa czy herbata?

DSC_0219

DSC_0062

Dalej sprzedają słoneczniki, od których jako dziecko miałam czarne paznokcie. Sprawdzałam wtedy, jak wiele pestek uda mi się wydobyć z łupin, nim całą garścią napełnię nimi buzię. Dalej można kupić lokalny żółty ser z dziurami na wagę, by zjeść go z ogórkiem małosolnym i ciepłym, chrupiącym pieczywem.

Ludzie się nie ograniczają. Zakładają pianki do kite’a, a dzieci w wózkach zostawiają pod opieką drugiej połowy, bo mimo obowiązków, a może przede wszystkim za ich sprawą, chcą jeszcze mieć coś z życia. Pielęgnują swoje pasje zamiast mnożyć wymówki: jak dzieci podrosną.

DSC_0114

DSC_0100

Tu naprawdę można wypocząć, jeśli tylko odpoczywać się potrafi. I naprawdę niczego nie brakuje, jeśli tylko umie się dostrzec tęczę nad falami, mewę na kominie, powojenne detale architektury i domy, z których każdy ma bogatą historię, jest pełen antyków i zapachu drewna.

DSC_0123Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mam już plan na resztę życia. Nie muszę szukać męża, wymyślać sobie życia zawodowego, znam swoje ulubione miejsca. Jak wszystko dobrze pójdzie, będę się po prostu tym delektować.

DSC_0225

A teraz zapiski z pociągu Intercity:

Niektórzy w jej życiu pojawiali się na chwilę. W miejscach, do których już nie wróci, w wiadomościach, których nie napisze, bez tęsknoty i żalu. Ale był też ktoś, kto zniknął niemal niepostrzeżenie, a ona poznała nowe miejsca, by go jeszcze zobaczyć, bo nie był jej obojętny. Bo wytworzyła się więź. Za krucha, by mówić o przyjaźni, ale zbyt znacząca, by tak po prostu pozwolić komuś zniknąć.

Kiedyś nie przywiązywała się do ludzi. Samotność była bezpieczna. Nie mogła dłużej udawać, że nic się nie wydarzyło, że może tego kogoś minąć obojętnie, jak jedną ze stacji w drodze do domu. Bliskość niosła ze sobą ryzyko odrzucenia, które po raz pierwszy od dawna, była gotowa podjąć. Bo utrata tej osoby byłaby większą stratą, niż utrata twarzy, gdy to ona będzie zabiegać, ale bez wzajemności. Nie wiedziała o tej osobie nic, ale chciała ją lepiej poznać.

Ostatnio uderzyła ją jej samotność. Dzieci biegały po podwórku z rówieśnikami, mąż całe dnie siedział w robocie, ona swoją kończyła po kilku godzinach. Chyba czas żyć, jakby wszystko się jeszcze mogło wydarzyć. Jakby wiele było niedopowiedziane. Głodnym miejsc, tych samych, ale widzianych z innej perspektywy, głodnym ludzi, głodnym zdarzeń.

DSC_0162Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments