Na nowym osiedlu nikt nie ma po równo, a co gorsza, niektórzy lubią się afiszować, że dostali więcej od sąsiadów. Przelewa się, widać i słychać to na każdym kroku – w metrażu, w nowych kreacjach córki, w tym, że tylko jedna osoba w małżeństwie pracuje, a druga może nań z obiadkiem czekać.

-Dlaczego oni na mnie krzywo patrzą? Dlaczego ona mi znów cześć nie powiedziała, co ja jestem trędowata?

– Jest ci za dobrze – pocieszała sąsiadka.

– Nie żyjesz od pierwszego do pierwszego, nie gnieździsz się w małych dwóch pokoikach, kupionych na dożywotni kredyt. Nie trzęsą ci się ręce na wieść o podniesionym czynszu lub wyrównaniu rachunków za prąd, nie polujesz na promocje w dyskoncie.

Była bardzo dumna z tego, że jest kobietą i pracuje. Lubiła to podkreślać na spotkaniu z bezrobotną, trochę niedoprasowaną i niezadbaną w każdym calu, panią domu. Dbanie o innych wyssało z tamtej wszystkie soki. Dom był na pokaz, koszula męża też, a ona? Blada i niedospana, zmęczona i wciąż słuchająca pod swoim adresem – jak ci dobrze, siedzisz w domu, z robotą szarpać się nie musisz.

Świeciła przed nią z dumą starannym manicure. Gdy mąż zostawił ją dla młodszej, tamta zapraszała ją na wino. Rozglądała się po jej wychuchanym, uporządkowanym gniazdku. Zdecydowanie dostała od życia więcej: związek, finansowe bezpieczeństwo, spokój i przewidywalność. A jej życie, jak teraz będzie wyglądać? I na co jej była ta niezależność? Może gdyby została pełnoetatową panią domu…

Czasem role niespodziewanie się odwracają. Nawet nie dlatego, że ta gorsza – z rozbitym życiem osobistym, spotyka księcia z bajki. Ona po prostu jest bardziej beztroska i pogodzona z sobą, obiektywnie dostała od życia mniej, ale potrafi się nim cieszyć. Mroczne aspekty życia potulnej mężatki wychodzą na światło dzienne. Rozwódka, w przeciwieństwie do niej ma coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze.

Po raz pierwszy od dawna czuje się wolna i szczęśliwa. Odzyskała całą energię, robi, co chce, na nikogo nie musi czekać z obiadem, prasować koszul i słuchać uwag, że nie wywiązała się ze swojej roli tak, jak on by sobie tego życzył.

Ona, z kolei, nie może już patrzeć na tego wiecznie niezadowolonego dziada. Gdyby tylko mogła, poszłaby za jej przykładem, ale dokąd pójdzie, z czego się utrzyma? Bez niego praktycznie nie istnieje. Nie może mu się postawić, za często zagląda do kieliszka, jest jak księżniczka w szklanej wieży. Niby otaczają ją luksusy, ale poczucie sprawstwa, wpływu na własne życie nigdy nie będzie jednym z nich.

Jedna drugiej zazdrości, obserwując tylko skrawek rzeczywistości. Każda obnosi się swoimi powodami do dumy, czasem niechcący ujawniając światu jakiś niedostatek. Niejednokrotnie fantazjują – jakby to było zamienić się z nią na jeden dzień? Nigdy się przed sobą do tego nie przyznają. – To po kawie i ciastku? – Nadrabiaja miną…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments