niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Kryzys macierzyństwa

W życiu każdej mamy, po początkowej euforii i zachłyśnięciu macierzyństwem przychodzi w końcu moment zwrotny. Jedni szumnie nazywają go załamaniem nerwowym, gdy waląc tłuczkiem w blat kuchenny przeklina ona te wszystkie kaszki, tony ubranek z naszywkami i guziczkami, których nie sposób uprasować i płacze… Inni mówią, że to histeria i przejdzie samo.

Nie dajmy się oszukać, każdy kryzys jest po to, by popchnąć nas ku nowemu, pozwolić dojrzeć i ukonstytuować własną tożsamość (jak mawiał socjolog Erik Erikson). Po to są bunty dwulatka, nastolatka i kryzysy wieku średniego. Jeśli na tym etapie zdławimy własne potrzeby na rzecz dziecięcych ryzykujemy, że sytuacja z tłuczkiem wejdzie nam w nawyk, a my przeklniemy moment, w którym zdecydowałyśmy się na dziecko. I tu pogrążymy się jeszcze bardziej, wszak przekaz społeczny jest jednoznaczny- „Szczęśliwą matka, to szczęśliwe dziecko”.

Czy da się osiągnąć złoty środek oscylując między zaspokajaniem potrzeb dziecka i własnych? Bo tak sobie myślę, że gdybym nagle zniknęła na 12 godzin, podejmując się zawrotnej kariery w korporacji i wracała gdy dzieci już śpią, nie uszczęśliwiłabym ani ich, a tym bardziej siebie. Unikając popadania ze skrajności w skrajność obstaję przy tym, że najlepszą terapią na skołatane, mamine nerwy mimo wszystko może być praca.

U każdej pełnoetatowej mamy taki pomysł na pewno zrodzi wiele pytań i wątpliwości: czy będę mogła wykonywać ją takim wymiarze godzin, by dalej uczestniczyć w wychowywaniu dzieci? Czy podejmując aktywność zawodową nie przerwę więzi, tak ważnej dla dziecka zwłaszcza na wczesnym etapie rozwoju? Czy znajdzie się ktoś kto mnie zatrudni (wszak jestem mamą, a to nie najwdzięczniejszy wpis do CV)? Do czego się właściwie nadaję skoro przez ostatni czas zajmowałam się zupkami i kupkami? I wiele innych…

„Kto się nie rozwija, umiera”- czytam w CV koleżanki ze studiów, która robi karierę w międzynarodowej firmie w dziale HR. Nie ma dzieci i cały swój czas na to by nic innego nie robić tylko się rozwijać. A czy można robić to będąc jednocześnie pełnoetatową mamą? Jak pokazują historie przedsiębiorczych kobiet i rodzicielek- można, a nawet śmiałabym twierdzić, że TRZEBA. Z całego serca do tego zachęcam, nigdy nie jest za późno na zmiany i poszukiwanie siebie.

Marta Szyszko

Comments

comments