niedoskonała mama

niedoskonała mama

kobieta
felieton

Gdy kobieta słyszy, że nie ma już 20 lat…

Nie masz już 20 lat – powiedział on, jak gdyby nigdy nic, usuwając grunt spod jej nóg, choć nie dała po sobie tego poznać. Wydawało się jej, że nic ich nie ruszy, że unoszą się kilka centymetrów nad ziemią, że nie są tacy jak inne pary, które rozbija czas, kryzys wieku średniego, nuda i potrzeba mocnych wrażeń. A teraz zaczęła się wahać. Co jeśli finał okaże się banalny i przewidywalny, a ona przeciętna?

Zdwoiła wysiłki, makijażu nie nakłada od wielkiego święta, ale codziennie i odświeża, zanim on ją zobaczy. Jeszcze do niedawna gardziła kobietami, które spędzają całe dnie u kosmetyczek, klepią się, noszą obcasy, poświęcają tyle energii, by przypodobać się facetowi. Teraz postawiła cel – zarobić na swoje waciki, nową bluzkę, fryzjera, pedicure i manicure. Chce wiedzieć, że zrobiła wszystko, by zapobiec najgorszemu. Doceniła, jak dobrze jej z nim i jak bardzo nie chce tego stracić. Działa, bo boi się bezsilności, tego, że całe wysiłki na nic się zdadzą, a jeszcze bardziej przeraża ją, że temu co nieuchronne nie sposób zapobiec. Chce wierzyć, że ma coś do zaproponowania poza pięknym ciałem, i że jeśli tego zabraknie, to nie oznacza końca.

Chełpiła się pojęciem niezależności, nie spodziewała się, że taka, z pozoru niewiele znacząca uwaga, może sprawić, że rozsypie się na kawałki.

Miała kilka lat, spędzała wakacje z tatą i jego partnerką, po których oglądał wspólne zdjęcia, stwierdził, że nie jest już laską i zakończył ten związek. Tamta partnerka miała tyle lat, co ona teraz. Słowa – nie masz już 20 lat – nie mogły dla niej oznaczać – starzejemy się razem, czas mija, dzieci rosną, a wiosny pędzą.

Dla niej znaczyło to jedno. Koniec atrakcyjności w oczach mężczyzny, czas rozstania, odrzucenia, ponieważ nie spełnia się standardów, a w kolejce czeka tuzin lasek, które dzięki swej młodości nie muszą robić niewiele ponad przebudzenie się o poranku i zarzucenie pierwszej lepszej kiecki.

Zrozumiała też, jak wiele ma poza tym związkiem. Bez mężczyzny przeżyje, przetrwa, będzie umiała się uśmiechać, odnaleźć entuzjazm, spełniać się zawodowo, kontemplować przyrodę. On nie jest wszystkim, co ma. Ma oparcie w sobie i kocha życie za wiele powodów do szczęścia. Uśmiechnęła się do siebie i poczuła spokój oraz zgodę na różne scenariusze.

Marta Szyszko

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o