niedoskonała mama

niedoskonała mama

file000758809060
felieton

Kierunek wnętrze…Po drugiej stronie lustra – kiedy pojawia się dziecko

Kwiecień 2011

Żyję w dziwnej czasoprzestrzeni. Na płaszczyźnie nieco introwertycznej codzienności. Spędzając każdy dzień z istotą tak doskonale niedorosłą, siłą rzeczy coraz więcej dzieje się we mnie, zamiast wokół mnie. To nie tak, że zamknęłam się w swoim macierzyństwie.

Jednak całe dnie spędzamy we dwie z moją córką, więc wspólne tematy omawiamy przede wszystkim wydając nieartykułowane dźwięki oraz operując językiem ciała, a właściwie mimiką twarzy. Jednocześnie wszystko inne, cały mój bogaty świat ukierunkowany został do wewnątrz. Dominującym uczuciem w tym moim świecie jest spokój. Dzianie się jest tu powolne, a stały, niezmienny rytm dnia wprowadza dodatkową stateczność.

Dobrze mi tu. Kontemplując ten spokojny rytm, uczę się ogromnej cierpliwości. Nie tylko w stosunku do dziecka, przede wszystkim – do samej siebie. Nie wykrzyczę mojej córeńce, że mam zły nastrój, nie powiem „Daj mi teraz spokój, chcę pobyć sama”. Zamiast tego uśmiecham się, mówiąc „Na co masz ochotę? Pobawimy się teraz z Panną Migotką czy z pieskiem?”. Życie stało się proste. Jego esencja rośnie na moich oczach każdego dnia.

Tylko czasem duszno mi tu trochę. Chciałabym otworzyć wszystkie okna i przewietrzyć. Albo najlepiej – wyjść na świeże powietrze, zaczerpnąć tchu. Odbieram prawdziwą lekcję pokory. Tu nie ma wietrzenia, odpoczynku, przerwy. Przygoda, którą rozpoczęliśmy, nie kończy się. Czasem smuci mnie to. Tak po prostu. Jednak ten chwilowy zaduch, to naprawdę niewygórowana cena za możliwość obserwowania cudu życia. Dziś D. powiedział, że kiedy mnie nie było, nasza stokrotka pierwszy raz zaśmiała się głośno. Za ten śmiech mogę spędzić w tej introwertycznej rzeczywistości wieczność.

file000758809060

Chcę przyznać się do uczucia, które pojawiło się ostatnio. Było krótkim incydentem, ale zaistniało – otóż byłam zawiedziona moją córką., bo nie śpi w nocy tak, jak miała to robić. Poczułam się zawiedziona, bo zaplanowałam sobie, że od 23. do 7. będzie spała po sześciu, a od 19. do 7. po 12 tygodniach oraz, że czas między karmieniami będzie się wydłużał. Zaplanowałam sobie! Bo tak było w jakiejś książce. Jakie to żałosne! Wstyd mi przed samą sobą własnej arogancji.

Zrehabilitowałam się odrobinę, kiedy ostatnio ktoś, będąc u nas i chcąc zabawić naszą dziewczynkę, szarpał nią nieco niedelikatnie. W pierwszym odruchu, powodowana społecznym savoir-vivre chciałam to przemilczeć. Jednak jak mogę z szacunku dla kogoś innego, odmawiać poszanowania temu małemu człowiekowi? I wtedy właśnie, pierwszy raz moja córka stała się w oczach swojej matki człowiekiem, któremu należy się tyle samo, co każdemu innemu. Bo kto ją ochroni, jeśli nie ja właśnie? Przecież te kochane oczy pełne są zaufania. I już teraz wiem, że jednym z głównych celów mojego życia jest, by nie zawieść tego zaufania.

P.S. Moja córka ma dziś ponad trzy i pół roku. Nigdy jeszcze nie zawiodłam jej zaufania, nigdy nie złamałam danego słowa, dotrzymałam każdej obietnicy. Jestem z tego dumna, jak z niczego innego w swoim życiu.

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments