Listopad 2011

Moja córka chodzi do żłobka. Żłobek jest cudowny. Mam poczucie, że uratował moje macierzyństwo. Zaczynałam być w rozsypce. Nie potrafiłam udźwignąć tego zniewolenia przez moją słodką dziewczynkę. Byłam rozdrażniona, często płakałam, nie potrafiłam dobrze spędzić czasu z dzieckiem. Teraz, kiedy rano spędza pięć godzin w żłobku, mam czas, by pobyć sama ze sobą. Ależ tęskniłam!

Planowałam rozwój osobisty, tony książek, kunsztowne obiadki i porządek godny perfekcyjnej. Ale… Znacie „Glee”? To uroczy serial musicalowy, który zniewolił mnie kilka miesięcy temu. Katowałam dzień w dzień po kilka odcinków, zapominając o sprzątaniu, zakupach i normalnym życiu. Siłą determinującą moje życie od przeszło tygodnia jest pierwszy sezon „Beverly Hills 90210”.

Trafiłam w jakimś lifestylowym magazynie na artykuł o cudownych latach ’90. Wspominali tam ten serial właśnie. Jak ja go uwielbiałam! Postanowiłam sobie przypomnieć, ściągnęłam pierwszy odcinek. Potem drugi, trzeci… I tak siedzę w świecie kiczowatych ciuchów i drętwych dialogów – oderwać się wprost nie mogę!

Okazało się, że nadal uwielbiam te bogate dzieciaki w za dużych t-shirtach i za krótkich spodenkach. Świetnie się bawię, a kolejnego z rzędu dnia oglądania, odkrywam, że siedzę na kanapie w za dużej koszulce D., w której podwinęłam rękawki zgodnie z „aktualną modą”. To moment, w którym należało się nad sobą zastanowić.

A z moją córką spędzamy razem cudowne popołudnia. Nadal mamy dużo czasu, ale jego jakość jest nieporównywalna! Bawimy się, śmiejemy, śpiewamy. Obydwie uśmiechnięte i wypoczęte. Od trzech dni jednak stokrotka płacze, gdy zostawiam ją w żłobku… Załapała już chyba o co chodzi i trzyma mnie kurczowo, wykrzywiając buźkę, mokrą od łez. Dziś pierwszy raz i ja popłakałam się po wyjściu.

Mimo że wiem, jak dobrze Lady D. bawi się z innymi dziećmi, jak wiele uczy się od nich każdego dnia, jak pięknie zaczęła jeść, choć wcześniej nie przepadała za domowymi obiadkami. Wszystko to przesłania mi dziś obraz, najdroższej memu sercu, zapłakanej twarzyczki. Czasem zwrócona wolność ma słonawy smak łez.

Epilog

Teraz po paru latach mogę się wreszcie przyznać, że spędziłam z tym serialem baaaardzo dużo czasu, kiedy moja córka poszła do żłobka, obejrzałam go do końca – nie miałam wcześniej pojęcia, że było dziesięć sezonów po około trzydzieści odcinków każdy. D. miał trochę dość, bo zaczęłam żyć w cudownych latach ’90.

Rzadko zdarza mi się oglądać seriale, ale kiedy już zacznę, przenoszę się do tego uniwersum w 100%. Oprócz „Glee” i „Beverly Hills 90210”, przenosiłam swoje życie jeszcze do uniwersum „Suits”, a także… „Hart of Dixie” – kto nie oglądał tego ostatniego, niech może tego nie robi. To serial, na który nawet moi najbliżsi przyjaciele spuszczają zasłonę milczenia. Inaczej musieliby mnie szczerze żałować… albo uznać za żałosną. I właśnie teraz, pisząc ten tekst, poczułam, że muszę natychmiast (!) obejrzeć kolejny odcinek. Chcecie mnie ratować? Podpowiedzcie co mogę oglądać.

 Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka

logo soojka.pl

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments