niedoskonała mama

niedoskonała mama

Mamo, zakochałam się
felieton

Kiedy pojawia się dziecko… Mamo, zakochałam się

„Mamo, zakochałam się” – powiedziała moja córka, wchodząc ze mną po schodach do domu. Wracałyśmy jak zwykle z przedszkola, rozmawiając o tym co słychać, jak każdej z nas minął dzień i co najprzyjemniejszego się wydarzyło, kiedy Lady D. była w przedszkolu, a ja pracowałam. I nagle, wchodząc po tych schodach, moja córka powiedziała o swoim zakochaniu tonem tak naturalnym, że nie zabrzmiało to nawet komicznie, tylko bardzo szczerze.

Na ile szczera jest miłość przedszkolaka? Według mnie na sto procent. Bo dzieci wszystko robią na sto procent i bardzo im tego zazdroszczę. Ja, im jestem starsza, tym mniej rzeczy robię tak na „stówę”. Jestem bardziej zachowawcza, bardziej przewidująca, ostrożniejsza. Będąc w jakimś działaniu, w tyle głowy mam listę rzeczy do zrobienia, wąchając kwiaty na łące, myślę, żeby zdążyć z obiadem. A dziecko w tym wąchaniu kwiatków zapuszcza korzenie i jest tylko w tym momencie, tylko w tym zapachu, tylko w kolorach płatków kwiatostanu.

„Mamo, zakochałam się” – powiedziała moja córka, a ja jej uwierzyłam. Choć ten chłopiec nie kocha mojej stokrotki, ucieka przed nią i mówi „nie kochaj mnie, nie chcę się z tobą ożenić”. Jemu też wierzę. On nie kocha mojej córeczki, bo zupełnie mu miłość nie jest jeszcze potrzebna. A tym bardziej małżeństwo. On jest chłopcem i jego rolą jest bawić się, uczyć, rozwijać, zdobywać. To dziewczynka potrzebuje księcia z bajki – książę zdobywa żonę-trofeum, gdy zabije smoka, zdobędzie królestwo i generalnie nic go więcej ciekawego w życiu nie spotka, więc bierze w ramiona ukochaną, tańczą i wirują pośród chmur, a Disney puszcza napisy końcowe wykrojone bogato zdobioną czcionką.

Rozmawiam z moją córką – o dziewczynkach i chłopcach, o tym, że książę nie musi wybierać księżniczki, tylko mogą wybrać się wzajemnie oraz o tym, że ich role społeczne, rodzinne, zawodowe i wszystkie inne mogą być zmienne. Pokazujemy jej z mężem świat bez podziału na stereotypowo męskie i kobiece. Próbujemy wspólnie różnych aktywności, żeby moja córka wiedziała, że może nie tylko tańczyć balet, ale też jeździć na deskorolce, jednak przekaz popkulturowy, bajki i książki, zwłaszcza „księżniczkowe” (które są najbliższe sercu mojej córki) utrwalają wciąż powszechne społecznie stereotypy.

Oczywiście, że moja córka zaraz zapomni o tej miłości, oczywiście, że ma niespełna pięć lat – rzecz w tym, że w jej opowieści o zakochaniu, które nie jest odwzajemnione, o chłopcu, który uczciwie mówi, że nie kocha, odnalazłam tuzin swoich historii. Przypomniałam sobie miłość  z przedszkola i żal, kiedy mój ukochany wybrał inną, przypomniałam sobie jak wzdychałam do kolegi ze starszej klasy, który na szkolnej dyskotece nie poprosił mnie do tańca, choć siedziałam pod ścianą, wodząc za nim tęsknym wzrokiem, wreszcie mężczyznę, który mówił, że nie chce się wiązać i ostrzegał, żebym się w nim nie zakochała. Czy posłuchałam? Jasne, że nie! Zadurzyłam się w nim i otworzyłam serce, a potem płakałam w ramionach mojej mamy, zawodząc „Mamo, zakochałam się. Dlaczego on nie chciał mnie kochać?”.

W słowach mojej córki usłyszałam przedsmak jej wszystkich kolejnych zauroczeń, fascynacji i rozgoryczenia, przez które przejdzie nim znajdzie tego mężczyznę, z którym dadzą sobie szczęście. Zaczynam rozumieć, że największą trudnością bycia rodzicem jest fakt, że nie możemy niczego nauczyć dziecka na własnych błędach, nie możemy nic za nasze dziecko zrobić. Ono musi samo kochać i cierpieć, a moją rolą jest tylko kiwać z uśmiechem głową za każdym razem, gdy moja córka wyzna mi, że się zakochała.

Dorota Lipińska

Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, felietonistka, blogerka – mama z innej bajki.

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o