niedoskonała mama

niedoskonała mama

mama staje się znów kobietą
felieton

Kiedy pojawia się dziecko… Kobieta powstała

Czerwiec 2012

Pamiętacie jak dwa tygodnie temu pisałam o wakacjach z moją córką? Oprócz trudu i znoju, wydarzyło się tam coś jeszcze – rzecz z pozoru niewielka, ale dla mnie fundamentalna – przepoczwarzyłam się w motyla.

Po trudnych początkach mojego urlopu z córką, przyszedł kolejny poranek, a z nim – kolejne śniadanie. Tym razem kilka stolików zajmowała grupa Francuzów. Kiedy moja córka podbiegła do nich, uśmiechnęli się i wyjęli swoje dzieci z fotelików, żeby mogły razem powariować między stolikami. To pierwsi goście hotelowi, którym nie przeszkadzała moja niezależna córka. Nie znalazłyśmy bowiem znajomych wśród pozostałych gości, ale za to obsługa stała się naszymi kompanami na kolejne dni.

Postanowiłam pójść na masaż, wybrałam relaksacyjny – tego mi było trzeba, bo czułam, że już nie tylko kipię złością, ale wręcz staję się złością. Przywitał mnie niziutki Filipińczyk. Nie tak wyobrażałam sobie mężczyznę, który będzie mnie masował (pozwoliłam sobie puścić nieco wodze fantazji wobec możliwości bycia dotykaną przez obcego faceta i bez wyrzutów sumienia :)), ale cóż… Poprosił o zdjęcie szlafroka, ja – o jednorazową bieliznę.

– No underwear? – zapytał.

– No, can you give me pants? 

Uśmiechnął się, odpowiadając:

– Is it a problem? 

No więc nie znaleźliśmy porozumienia…

– No, it’s not – usłyszałam swój głos i nieco zaskoczona własnym zachowaniem, zdjęłam szlafrok. Stałam zupełnie naga, odziana jedynie we własne kompleksy przed zupełnie obcym mężczyzną. Może to nie był problem, bo niespecjalnie widziałam w nim mężczyznę – niziutki, drobniutki, z urodą, której daleko do powalającej… Położyłam się więc goluteńka na stole. Kolejną godzinę poświęciłam rozkosznej medytacji. Nie myślałam, nie słyszałam, nie widziałam. Byłam czystym czuciem. Kiedy skończył, byłam kobietą.

Od ciąży towarzyszyło mi zwątpienie we własną kobiecość. Czasem czułam się atrakcyjna, ale z moich oczu zniknął błysk bezczelności; poczucia, że cały męski świat leży u mych stóp. Po godzinie spędzonej w rękach filipińskiego masażysty otworzyły się nowe przestrzenie mojego umysłu, organizmu. Nie mam już wrażenia, że patrzący na mnie mężczyzna, wpatruje się tak naprawdę w kogoś za mną. Wydaje mi się wręcz, że każdy facet odwrócony tyłem, właśnie szuka mojego wzroku. Wraz z odkryciem tych nowych horyzontów, moje zawęziły się jeszcze bardziej – tym mocniej zależy mi na jednym tylko spojrzeniu, na jednych tylko oczach wpatrzonych w moje, na jednym tylko mężczyźnie. Spędzanie z nim życia jest moim przywilejem, nie prawem – nie powinnam o tym zapominać w codzienności.

Dalsza część urlopu była tylko lepsza. Świetnie bawiłam się z Lady D. i nawet przykro mi było kończyć ten nasz intymny wyjazd. Przeniosłyśmy się jednak na wieś, gdzie dołączyć miał do nas wkrótce facet, którego obie obłędnie kochamy. W naszej rodzinie mamy urlopowy system trzyzmianowy – jedno z nas ma wakacje i zostaje samo w domu, podczas, gdy druga osoba wyjeżdża na tydzień z naszą córką, potem wspólny tydzień i zmiana. Rodzinna część urlopu wypełniona była czytaniem, spaniem, rowerowymi wycieczkami i podziwianiem otoczenia: krowy, kury, konie, kotki, pieski, ptaszki, biedronki, muchy – cały świat pokazywany naszej córce, cały świat poznawany na nowo. Dzień przed wyjazdem zaczęłam płakać. Ciężko znoszę rozstania z moją rodziną, a właściwie ciężko znoszę akt rozstawania się, a potem? Idę w tango! W  dniu wyjazdu dzielnie pożegnałam się z córką i D. i ruszyłam w czterogodzinną podróż do domu. Wróciłam późnym wieczorem, wzięłam prysznic i poszłam z koleżanką na wódkę.

Spędziłam tydzień sama w domu pachnącym D. i naszą córką, ale cichym i opustoszałym pod ich nieobecność. Dobrze wiedzieć, że oni zawsze wracają, że możemy się rozdzielać, ale potem zawsze znajdować drogę do siebie.

Dorota Lipińska

Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o