niedoskonała mama

niedoskonała mama

babcie
felieton

Kiedy pojawia się dziecko… Babcie! Ach, babcie!

Październik 2011


Co bez tych babć byśmy my – ich dzieci marnotrawne – poczęli? Od lat nastoletnich staramy się uwolnić spod rodzicielskiego parasola, który nakazuje, zakazuje, ogranicza, jednym słowem – życie zatruwa. Czy oni młodzi nie byli? Nieee, pewnie, że nie, toż to rodzice przecież. A potem, gdy pojawia się dziecko, rodzice nabierają nowej wartości, ba! oni się stają wręcz niezbędni! Zawieźliśmy wczoraj rano Lady D. mojej teściowej i spędziliśmy dzień leniwie przesiadując w kawiarniach, czytając prasę, buszując po księgarni i jeszcze do kina zdążyliśmy! A kiedy późnym popołudniem wróciliśmy po nasze dziecko, to jeszcze obiad czekał na nas znakomity. Jak ktoś chce, niech na teściowe gada, ale moja w tej kategorii nie startuje, o nie!

A dziś? Dziś moja córka wróciła do żłobka. I pusto mi w domu, i smutno, i źle… Krzątam się bezładnie – tu coś sprzątnę, tu pozmywam, tu napiszę, ale wszystko takie jałowe. Szykuję się powoli do wiosennych zajęć w lokalnym Domu Kultury – będę prowadziła warsztaty dla rodziców i spotkania dla dzieci w wieku 6-18 miesięcy. Idea szczytna – wszystko robię własnym nakładem sił oraz środków finansowych, aby stworzyć coś wartościowego dla lokalnej społeczności. Dom Kultury ma mi użyczać bezpłatnie salę – bo przecież łączy nas wspólny cel – ogólnodostępny, darmowy dostęp do kultury.

Okazuje się jednak, że 80% czasu pracy muszę poświęcić na powolne wydeptywanie ścieżek, aby w ogóle tę pracę rozpocząć. Przez to, że darmowe, moje projekty wymykają się wszelkim standardom, a zatem – nikt nie wie, jak je właściwie zrealizować. Chwilami chcę się poddać, czuję, że brak mi sił, że to nie jest tego warte. Ale brnę dalej, uparcie wierząc, że jakość obroni się sama, a co wartościowe – musi zaistnieć. Piszę więc scenariusze zajęć, ale wciąż brakuje mi mojej „przeszkadzaczki”, dezorganizatorki wszystkiego, niszczycielki małej. Potwora tego, co hybrydą jest anioła z demonem.

Teściówka powiedziała mi, że moja córka bardzo jej mnie przypomina – jest podobnie otwarta i towarzyska. Moja córka podobna do mnie, ha! Zaczynam rozumieć jakie to miłe i łechcące otrzymywać potwierdzenie, że moje dziecko ma ze mnie więcej aniżeli tylko płeć.

 Kolejny weekend. Zawozimy córkę do babci, a sami wybieramy się wieczorem do lokalnego ośrodka sportowego na saunę. Potem film w domu, zapijany ciepłą herbatką i odymiony papieroskiem, wypalonym – zupełnie legalnie – na domowej kanapie. Ależ przyjemność! Nieśpiesznie układamy się do snu, by obudzić się następnego dnia nieprzyzwoicie późno, zjeść śniadanie i położyć się znowu.

W tym chwilowym nieposiadaniu dziecka najpiękniejszy jest fakt, że jest to właśnie chwilowe. Uśmiecham się, wróciwszy do domu, do małych kapci stojących w przedpokoju. Uśmiecham się do drewnianego klocka, o który potykam się w salonie, do świnki Peppy na małej kołdrze. Stała obecność mojego dziecka na świecie, potwierdzana licznymi przedmiotami jest bezcenna. Zwłaszcza, gdy właśnie mamy wolne.

 Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka

logo soojka.pl

Comments

comments

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Barbara Swanson Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Barbara Swanson
Gość
Barbara Swanson

I found this amazing site to make a living online…I’m now close to making $3000 a month. http://tinyurl.CoM/p74plm6