niedoskonała mama

niedoskonała mama

jestem kobietą zależną
felieton

Jestem kobietą zależną

Ostatnio dużo się naczytałam rad kobiet niezależnych od mężczyzn, bogacących się, z których wiele wezmę sobie do serca – na przykład to, że mój rozwój i moje potrzeby są ważne, że mam prawo realizować się na rynku pracy i nie wpędzać się z tego powodu w kosmicznie poczucie winy. 

Jednak najważniejszą radą pozostanie dla mnie…

” bądź sobą.” Jestem sobą, prowadząc zaangażowane slow life, jestem sobą, zarabiając kwoty, które tyłka nie urywają, choć z rozwojem firmy ma szansę się to zmienić.

Jestem sobą w domowych pieleszach i na rowerze wśród zieleni, z książką i kubkiem herbaty.

Nie oddałabym ośmiu godzin dziennie na pracę, wróć, oddałabym, ale na swoich zasadach i czasem mi się zdarza wpaść w wir. By potem mieć cały dzień na nadrabianie zaległości.

Nie umiałabym oddać dziecka po roku do żłobka, a gdybym musiała – cierpiałabym (nie wiem jak dziecko, ale ja na pewno).

Work smart, not hard. A jeśli już pracujesz hard, to robiąc to, co kochasz i jak potem możesz sobie trochę popuścić ciśnienie.

Jestem kurą domową, zagorzałą domowniczką, która uwielbia bez pośpiechu odprowadzać dziecko do szkoły, rumienić panierkę na chrupko.

Na ten moment – finansowo jestem także zależna od mężczyzny. Być zależną od niego, to czysta przyjemność.

Po drodze staram się zrobić wszystko, by móc zapewnić sobie i dzieciom byt. Nie cofnęłabym żadnej minuty, nie budowałabym wcześniej pozycji zawodowej, nie oddałabym tetrowych pieluch za pampersa i opiekunkę do dziecka.

Przeżyłam pierwsze lata w roli mamy dokładnie tak, jak chciałam.

Niezależność ma swoje atuty, ale głównie wtedy, gdy osiągasz ją na własnych zasadach, w tempie i z intensywnością, która pozwala zachować wewnętrzną spójność, pozostać wierną priorytetom.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments