Cierpienie uszlachetnia. Bycie dobrą mamą to pasmo poświęceń… Wymieniać dalej? Przyznacie, że w naszej kulturze doceniamy osoby cierpiące, taką cechę uważamy za zaletę i dowód dobroci, czystości serca, stuprocentowej kobiecości.

Jeśli chcemy by inni nas podziwiali, najbezpieczniej przyjąć rolę osoby nieszczęśliwej, tylko że taka maska przestaje być modna i dla własnego dobra najlepiej ją zrzucić. Nawet za cenę narażenia się całemu otoczeniu. Wierz mi, nie potrzebujesz pseudo przyjaciół, którzy najlepiej czują się, trzymając Cię za rękę, gdy możecie bezustannie narzekać na ciężki swój los. A świat nie potrzebuje kolejnej męczennicy.

Wróciłam właśnie ze spotkania z Ewą Woydyłło, zatytułowanego – „Jesteś tym, co pamiętasz”. Znana psycholożka zauważa, że mamy tendencję do rozdrapywania ran – jak on mógł mi to zrobić, dlaczego ona tak powiedziała, bliska osoba, a skrzywdziła. Można spędzić całe życie na przywoływaniu przykrych wspomnień i przebywaniu w miejscu, które nie jest ani bezpieczne, ani miłe, ani przyjazne – odświeżać we własnej głowie obrazy, które nie pozwalają nam cieszyć się chwilą obecną i pochłaniają mnóstwo energii:

„Poświęcanie energii na żal, smutek, zaciśnięte pięści, zemstę i poczucie krzywdy sprawia, że zostaje nam jej mniej na dobre i szczęśliwe życie.”

Czy zatem mamy ignorować swoje emocje i udawać, że jest dobrze, kiedy jest rozczarowująco lub toksycznie? Nic z tych rzeczy, ale warto zdobyć się na przebaczenie. Przebaczenie osobie, która nas skrzywdziła to nie działanie, które ma na celu sprawić, by oprawca poczuł się lepiej, ale żebyśmy my nie wiązali się z nim na całe życie i na własne życzenie nie odbierali sobie radości, zadowolenia, które są na wyciągnięcie ręki. Dlatego należy nauczyć się odpuszczać. Całe cierpienie zbudowaliśmy w swojej głowie i tylko my możemy się od niego uwolnić.

A gdy już wyżarzą się negatywne i destrukcyjne emocje, starajmy się wytrenować nasz umysł, by przywoływał pozytywne wspomnienia. Ba! Możemy zamienić te złe wspomnienia na dobre, jeśli spojrzymy na nie pod odpowiednim kątem – „Może moje dzieciństwo nie było łatwe, ani bezpieczne, ale uczyniło mnie osobą odporną na stres i radzącą sobie w życiu w niejednej sytuacji. Być może ktoś mnie krytykował, nie wierzył, że zdam maturę, a jestem świetnie wykształconą osobą, bo chciałam  pokazać, że potrafię.”

Jedyna osoba, na której towarzystwo jesteśmy skazani do końca życia, to my sami. Jeśli wciąż czujemy się źle ze sobą, nieadekwatnie, zajmujemy się rozpamiętywaniem bolesnych doznań – to równia pochyła, by każdego dnia siebie biczować i skończyć z depresją. Nie da się przeżyć życia nie doświadczając trudnych emocji. Można potraktować je jako cenną lekcję. Żywy dowód na to, że o takie trudne doświadczenie jestem już silniejsza.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments