Kiedyś jedna z czytelniczek napisała w komentarzu: wychodzę z założenia, że lepiej układać z dzieckiem klocki, niż zbierać je po nim do pudełka. Jak spędzać czas z dzieckiem, a nie obok dziecka w świecie pokus i rozpraszaczy, w tym wszechobecnych urządzeń multimedialnych?

Zrezygnuj z terroru czystości

Ściany odmalujesz, teściowej nie musisz zapraszać (możecie spiknąć się w kawiarni), przestaw priorytety. I tak nie dopucujesz wszystkiego, a ile energii i czasu na to pójdzie? Przynajmniej tyle, co na prowadzenie małego biznesu i cieszenie się życiem razem z bliskimi.

Zaangażuj dziecko w domowe czynności

Wcale nie chodzi o to, by wyręczać się dzieckiem, ale pozwolić mu poczuć, że jest współodpowiedzialne za porządek, nakrywanie do stołu, rozpakowywanie zakupów. Dzieci często same się do tego wyrywają, słyszą w odpowiedzi, że mama zrobi to lepiej. Potem mama pada na twarz i jest sfrustrowana, bo nikt jej nie pomaga. Dla dziecka to świetna zabawa w dom, a dla Ciebie w najbliższym czasie spore odciążenie ;)

Baw się w to, co lubisz

Ja na przykład lubię planszówki. Dla dzieciaków jest to trening liczenia do 6, koncentracji, współdziałania, tolerowania porażek, cieszenia się zwycięstwami. Kupiłam tradycyjnego Chińczyka, niestety nie przeszedł, teraz w tych czasopismach są o wiele ciekawsze gry planszowe, sama byłam ciekawa kto wygra!

Uprawiaj sport

Są takie dni, że dom działa na wszystkich jak płachta na byka. Dzieci snują się znudzone, ty masz ochotę rozsadzić to wszystko w drobny mak, jest na to rada – wskakuj na rower. Młodsze dzieci możesz wsadzić do siodełka, dwulatka na rower biegowy, a czterolatka na tradycyjny rower.

Kup zestaw do tenisa – dwie rakietki, siatkę i piłki, możesz je rozłożyć na osiedlu, a potem zabrać do domu – wersja na kryzys. Plus jeśli dziadek jest trenerem i może pokazać prawidłową technikę. Możesz też wykupić kilka lekcji, a potem kontynuować lekcje na własnym podwórku.

Zorganizuj zabawę

… na świeżym powietrzu: w chowanego, wyścig, berka. Ostatnio nie mogłam wyjść z podziwu nad tatusiem, które zamienił się w konia i woził dziecko na grzbiecie. Brawo dla nich!

Sprzedaj pasję

Jeśli jesteście ciekawi, kto tak cierpliwie fotografuje mnie na bloga, na ogół są to dzieci. Ich kadry są nieprzewidywalne, pełne spontaniczności i energii.

Zaplanuj czas

Wiem, że masz tysiące ciekawszych pomysłów na spędzenie danej chwili, a może obowiązki aż ustawiają się w kolejce do odhaczania z to do list? Rzuć wszystko i spędź z dzieckiem chwilę albo dwie. Za jakiś czas dzieci nie będą o to prosić. Wspólne rytuały, które wszystkim sprawiają frajdę, jednoczą rodzinę, budują poczucie własnej wartości dziecka, bo skoro mama rzuciła wszystko, by spędzić z nim trochę czasu, to ono jest ważne.

W jaki sposób spędzasz czas z dzieckiem, może ja się zainspiruję?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

Niedoskonała Mama

  • Czasopisma z planszówkami? O, ja ignorantka! Masz na myśli gry dołączane do czasopisma? Będę szukać :-) Zdecydowanie za rzadko bywam w kioskach.

    • Takie gazetki Lego Friends – Chińczyk to już prehistoria, teraz się gra we współczesne, niestety jak dla mnie uczące konsumpcjonizmu, ale za to ciekawsze planszówki – np bohaterka na zakupach – ktoś przepuścił cię w kolejce, idziesz do przodu o dwa pola :)

  • Z poślizgiem …Najważniejsza dla mnie zasada na wielu polach a z dziećmi szczególnie to Jakość nie ilość się liczy! Choćby 10 minut ale bez doskoku. Wspólnie lubimy wycieczki nawet te krótkie i często to one pozwalają pokonać nam nasze rodziców zmęczenie i „nicniechcenie”. I oczywiście zabawy kreatywne, wszelkiego rodzaju gry, puzzle i ostatnio nasze ulubione Lego – i tu nawet tata nie udaje, że się dobrze bawi ;)

    • Mam alergię na sformułowanie, że nie liczy się ilość czasu. Liczy się jedno, i drugie. Pamiętam, jak jedna babcia opiekowała się wnuczką, a mama pracująca w domu, wychodziła na 5 minut, pouczyć ją jazdy na rowerze i szybko się chowała. Prawda jest taka, że z babcią stworzyła najsilniejszą więź, a mama była trochę jak dobry wujek, od fajnych rzeczy. Ważne jest, by być także w tych zwyczajnych chwilach, nawet jeśli nie robimy nic mega wyjątkowego.

      • Rozumiem sens. Ta jakość to nie znaczy, że w wyjątkowych sytuacjach. Tak jak ilość to chyba nie znaczy aby być tylko ciałem. Bardziej chodzi mi o to aby naprawdę być, nie obok kiedy jesteśmy z dzieckiem czy w ogóle inną osobą. Bez zbędnych umilaczy, czyli niby się bawimy ale co chwilę sprawdzam czy robię coś na kompie. Jak teraz nie mam czasu to mówię, że jak zrobię to czy tamto to się pobawimy. A najlepiej jak te dwie rzeczy są w równowadze.

  • Tatiana

    O, to coś dla mnie :) Ja zbyt często jestem z doskoku, choć niby jestem „głównym” rodzicielem ;) I niestety „moja przeciążona głowa jest za często zbyt odległa od jego dzieciństwa” i za mało ma umiejętności, żeby się przestawić na dziecięcy tryb…
    Od razu dodam, że nie jestem mamą pracującą na pełen etat. Jestem mamą, która próbuje czasami realizować siebie obok dziecka, ale za bardzo ma wtłoczoną w głowę wizję „doskonałej matki” (?) „matki wyrzekającej” (w sensie dosłownym też), ale chodziło mi o wyrzekanie się siebie, swoich potrzeb na rzecz potrzeb dziecka. Generalnie – nikt nie jest szczęśliwy ani dziecko, ani matka :(

    • Brawo, że masz odwagę mówić o tym głośno w świecie, gdzie każdy zgrywa ideał, a w praktyce różnie to bywa. Dziecko na pewno nie chce nas na wyłączność, kiedy my jesteśmy szczęśliwe, spełnione, zadbane, mamy z czego dawać i ono też to odczuje.

  • bae

    Na portalu badzdlamnie.pl znajdziecie super wyzwania ( bardzo kreatywne) , fajna zabawa dla całej rodzinki , mieliśmy przy tym duży ubaw ;) I nazbieraliśmy już nawet tyle punktów, że możemy wybrać fajne nagrody. Warto tam zajrzeć.