Co trzeba zabrać w podróż po Afryce?

Każdy jest inny i ma inne potrzeby – na tak długi czas trzeba się zabezpieczyć na różne sytuacje, ale nie należy też zabierać całego domu. Jeśli chodzi o Afrykę,  to dużo rzeczy można dokupywać po drodze. Środki czystości czy ubrania można kupić bez większych problemów za niewielkie pieniądze. Z rzeczy, które radziłabym zabrać  to podstawowe leki i mała apteczka z klejem typu „super glue”, na wypadek poważniejszych ran otwartych. Super glue służy do sklejania głębokich otwartych ran w warunkach polowych. Nie ma przecież nici żeby się zaszyć, to żeby dojechać do szpitala i się nie wykrwawić lepiej skleić ranę klejem.

Książka albo jakieś info o chorobach tropikalnych też może być przydatna. Mapy i przewodniki kupione wcześniej dają możliwość  jakiegoś chociażby  minimalnego zaplanowania trasy i atrakcji które by się chciało zobaczyć. Dla nas również, jako, że podróżowaliśmy samochodem, istotne były części do samochodu. Oczywiście nigdy nie wiadomo co się zepsuje, ale te najważniejsze zamienniki można zabrać. W naszym przypadku, przez większość drogi części do Mercedesa były unikatowym zjawiskiem, a co za tym idzie –  dość kosztownym.

kanion+rzeki+blyde+gory+smocze

Oprócz oczywistych rzeczy, typu aparat fotograficzny czy laptop, które zabieramy ze sobą w niemalże każdą podróż, można również zaopatrzyć się w przenośny modem i co kraj kupować  kartę sim, by używać jej do internetu. Ku naszemu zdziwieniu, w większości krajów za jednego dolara można było dość długo „posurfować”w sieci.  Również jako ciekawostkę dodam, że tak z 90% napotkanych overlanderów samochodowych miało w środku lodówkę. My jej nie mieliśmy, co czasem było utrapieniem, ale dzięki temu, za każdym razem docenialiśmy smak zimnej wody, soku czy piwa. Prawdziwej kuchenki też ze sobą nie zabraliśmy, ale ponieważ gotowaliśmy prawie non stop, wzięliśmy  ze sobą kempingowe mini butle z gazem, które można było dostać po normalnej cenie w Kenii, Ugandzie i  Namibii. Żeby trochę zaoszczędzić i nie używać non stop gazu, mieliśmy drugi system gotowania. Zakupiliśmy mini grilla zrobionego ze starej felgi samochodowej i przyrządzaliśmy jedzenie  na węglu, który był dostępny wszędzie za niewielkie pieniądze.

gotowanie+w+felde+od+samochodu

W jaki sposób przygotowaliście samochód do podróży po Afryce, dzielnie Wam służył jako dom, czy były jakieś problemy?

Zacznijmy od tego, że wybór naszego samochodu do przejechania Afryki był dość nietypowy. Nikt nie nie wierzył, że 17 letni Mercedes Sprinter Van z napędem tylko na 2 koła, pokona 45.000 afrykańskich dróg i bezdroży, pustyń i błota. Nazwaliśmy nasz samochód Rusty [ang. Rust – rdza] – gdyż przy jego zakupie już widoczne były ślady rdzy. Przez 6 miesięcy z pomocą naszego przyjaciela, dostawczy samochód był konwerowany na coś, co miało przypominać dom. Mieliśmy dwie kanapy, które po rozłożeniu tworzyły spore łóżko, pełno schowków i szafkę kuchenną. Dodatkowo na suficie mieliśmy różnokolorowe światełka ledowe, a przy oknach i drzwiach firanki i zasłonki, które również pełniły funkcje moskitiery.

Rusty+pogladowe

Żeby mieć prąd na ładowanie komórek, laptopa czy aparatu, zamontowaliśmy inwerter i oczywiście zamontowaliśmy  dodatkowy akumulator. Jeśli chodzi o techniczne sprawy to przed wyjazdem zrobiliśmy  tylko to, co było najważniejsze na daną chwilę (układ wydechowy i hamulce), gdyż wiedzieliśmy, że po drodze będą czekały nas naprawy . Mieliśmy parę problemów z samochodem, ale tak szczerze mówiąc, oprócz jednego razu w Kenii, nie było sytuacji, że nie mogliśmy dojechać do najbliższego miasta czy warsztatu. Ogólnie mówiąc, Rusty to naprawdę solidny samochód i generalnie nigdy nas nie zawiódł.

kreatywnosc+dzieci+i+ich+zbawki

Czy to mogłaby być rodzinna wyprawa? Spotkałaś rodziny z dziećmi podczas podróży do Afryki?

Jak najbardziej, cała rodzina mogłaby się wybrać na taką wyprawę. Kiedy się przygotowywaliśmy do tej podróży, czytaliśmy  blogi  innych overlanderów. Znaleźliśmy mnóstwo  informacji o rodzinach, które po prostu pakują samochody i wyruszają z dziećmi w nieznane. Na przykład nasi znajomi, którzy również przejechali Afrykę samochodem, spotkali na swojej drodze holenderskie małżeństwo  z dwójką dzieci, które w trasie było już ponad rok. Rodzice wcześniej załatwili formalności  związane szkołą i sami uczyli swoje pociechy, by nie miały zaległości z materiałem. My również poznaliśmy małżeństwo z Polski, które właśnie przejeżdżało przez ten kontynent ze swoim nastoletnim synem. Jak to mówią: „Dla chcącego nic trudnego”, wystarczy naprawdę  czegoś chcieć, potem zaplanować  a na koniec realizować swój cel, mimo przeszkód i trudności, które mogą stanąć na drodze.

mozambik+love+2

Autorka: Ada Wolska

rozmawiała: Marta Szyszko

 

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments