Lubię zapach nowych książek i nowej bawełny, czuję, że wtedy dbam o siebie. Chłonę nowe inspiracje, otulam się miękkim materiałem. Do tego kubek parującej herbaty i chwila ciszy. Ciszy przed burzą. Dzieci u sąsiadów, skrzynka mailowa świeci pustkami. W każdej chwili może się to zmienić. Ale chwilo trwaj!

Jednak życie to nie tylko delektowanie się pasjami i napawanie zapachem książek, to także te momenty, gdy czuję się niepewna. Czy dokonałam słusznego wyboru. Czy osiągnęłam wystarczająco, a może przebimbałam swój czas, który przeciekł mi jak rosół przez sitko w trakcie gotowania obiadów. Może mogłam zajść dalej?

U każdego się coś dzieje. A u mnie po prostu mijają dni. Lubię je, odpowiadają mi i lubię ten stan, gdy nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Lenistwa, spokoju, wytchnienia. Czasami brak newsów to najlepsze, co może się przytrafić. To ten stan, gdy został obiad z poprzedniego dnia i wyjątkowo nie musisz gasić żadnych pożarów.

IMGP5062

„Trudno czuć satysfakcję z własnego życia, gdy zawsze jest coś jeszcze, co można by osiągnąć. A może twoje życie wydaje się nudne, bo nie ma w nim dramatów? Ale to akurat powód do dumy.”*

Czasem chciałabym, żeby życie składało się tylko z natchnienia, intratnych propozycji, wygody. Trudno mi zaakceptować gorszy nastrój, wątpliwości, niepewność, konieczność dokonania wyboru.

„Tymczasem słabości istnieją. Zawsze istniały. Są przypisane do nas tak samo jak zdolność do zwyciężania. Bo przecież nie można być prawdziwie silnym… bez słabości. Z prostego powodu: to konfrontacja ze słabością powoduje powstanie siły. Jeśli nie zaakceptujesz cieni sukcesu, tego, że porażki i słabości też są z nim związane (…) tym bardziej zraniony będziesz się czuł.” Mateusz Grzesiak

Doszłam do tego punktu, że macierzyństwo nie jest dla mnie żadnym usprawiedliwieniem – by nie dbać o wygląd, mam na to czas, by nie zbijać kokosów – wszystko jest możliwe. Za duże mam dzieci, by mówić sobie – zaczekam. Jeśli dziś nie osiągam tego, na czym mi zależy, na nikogo nie mogę zwalić winy. Inni mają prawo ode mnie wymagać, a ja już nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ta odpowiedzialność to wyzwanie. Nie mogę schować się za pieluchami, a za górą prania nie wypada. Nie muszę nasłuchiwać z duszą na ramieniu, że ktoś się rozpłacze, wybudzi ze snu.

Już nie muszę się spieszyć, straciłam wymówki i odzyskałam czas, mogę zrobić ze swoim życiem, co tylko zechcę, ale najpierw zadbam o siebie.

na podstawie:

success and change

 

*http://thoughtcatalog.com/rayi-noormega/2017/04/10-uncomfortable-signs-youre-actually-becoming-the-person-youre-supposed-to-be/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments