Gościem dzisiejszego wywiadu jest Isabelle Filliozat – najpopularniejsza francuska psycholog, autorka wielu znakomitych poradników o wychowaniu, w tym bestsellera dla rodziców „Próbowałam już wszystkiego”. Za kilka tygodni nakładem Wydawnictwa Espirit ukaże się jej długo wyczekana książka „Nie ma rodziców doskonałych”;

Co się dzieje, gdy próbujemy być perfekcyjnymi rodzicami? Jakie ma to konsekwencje dla nas samych i dla naszych dzieci?

Im bardziej staramy się być perfekcyjni, tym bardziej wszyscy cierpią. Po pierwsze, skupiamy się na sobie (czy jestem dobrym rodzicem?) zamiast na potrzebach dzieci. To wpędza w poczucie winy i oddala nas od dziecka, a także od rozwiązania problemu.

Po drugie, kto ustala, kim jest perfekcyjny rodzic? Nasi rodzice? Pisma? Próbując stosować ich gotowe recepty, często rozmijamy się z tym, jak najlepiej odpowiedzieć na dziecięce potrzeby.

Gdy próbujemy być perfekcyjnym rodzicem oznacza to, że powielamy stereotypy – kim jest rodzic, a kim nie, zamiast po prostu być rodzicem, jakim chcemy być, spędzać czas z dzieckiem i budować naszą relację. Życie jest złożone, związki są złożone, a dziecko pełne życia, jego zachowanie, emocje, myśli są złożone. Ponadto, ono rośnie, to znaczy, że jutro nie będzie już takie samo, co dziś.

Nie istnieje żadna gotowa recepta na bycie perfekcyjnym rodzicem! Starając się być perfekcyjni rozmijamy się z sednem. Przede wszystkim pogłębia się dystans między rodzicem a dzieckiem, pojawia się bezradność u dziecka, a u rodzica poczucie winy i wyczerpanie. Bo to bardzo wyczerpujące gdy próbujemy sprostać nierealistycznym standardom.

To naturalne, że chcemy tego, co najlepsze dla naszego dziecka, ale musimy zrozumieć, że najlepsze jest dostosowanie naszego zachowania do potrzeb dziecka, a nie do oceny innych.

Jak sobie radzić ze swoimi trudnymi emocjami – złością, zmęczeniem, przytłoczeniem, poczuciem winy?

Bez wątpienia posiadanie dziecka jest męczące. Często umniejszamy wysiłek, który nieodłącznie towarzyszy nocnej pielęgnacji, pobudkom z powodu ząbkowania, gorączki, itp. Wyobrażaliśmy sobie, że dziecko będzie dużo spało. I faktycznie śpi sporo, ale kiedy śpi, my zamiast się wyspać, zmywamy, sprzątamy dom, etc. Chcemy za dużo osiągnąć! Potrzebujemy pomocy.

Często czujemy się przytłoczeni, wściekli, a wreszcie winni, bo nie rozumiemy oczekiwań dziecka, mnóstwo ich zachowań nieprawidłowo interpretujemy jako próbę sił, zupełnie jakby chciały zrobić sobie z nas żarty. Brakuje nam narzędzi i informacji. Nasi rodzice, przyjaciele, psychologowie, eksperci dają swoje rady, chcemy tego co najlepsze… ale presja jest zbyt duża. Potrzebujemy narzędzi, pomocy, wsparcia, nie presji! Mówmy o tym osobom w swoim otoczeniu.

Najbardziej frustrującym źrodłem złości, przemęczenia i trudnych emocji jest ciągła walka z dzieckiem. Więc może po prostu przestańmy walczyć. My rodzice często angażujemy się w próbę sił i mamy tendencję do zarzucania dziecku, że się nam sprzeciwia.

Dziecko nie ma tak rozwiniętego mózgu jak my, nie jest tak rozsądne jak my, nie posiada tych umiejętności, które my posiadamy.

Przykładowo, w wieku 2 lat, strefa mózgu odpowiedzialna za kontrolę zachowania nie jest rozwinięta. Sporo frustracji wynika z tego, że prosimy dziecko o coś, co jest poza zasięgiem jego zdolności.

Kiedy dopada nas frustracja możemy oddychać, zrelaksować się, wycofać się z próby sił, w którą angażowaliśmy siebie i dziecko, w pierwszej kolejności obdarzyć miłością dziecko, którym byliśmy, w drugiej dorosłego, którym jesteśmy i przekierować te uczucia na nasze dziecko. Potem przytulmy dziecko. Albo zacznijmy od przytulenia. Często zapominamy, że przytulanie dzieci wyzwala oksytocynę – hormon miłości, który obniża poziom stresu.

Czasami odnoszę wrażenie, że dzieci robią mi na złość, przykładowo – rozmawiam z klientką, a one wtedy śpiewają, zadają mi pytania, hałasują, a kiedy idę na balkon, zamykają mnie tam. Jak sobie radzić z trudnym zachowaniem dziecka w takiej sytuacji?

Faktycznie wygląda na to, że są złośliwe! I to potwierdza psychoanalityk, ale teraz nauka pozwala nam zobaczyć, co faktycznie zachodzi w ich głowach. Jeśli przyjrzymy się sytuacji, mają na uwadze ich mózgi, emocje i potrzeby, zobaczymy to w innym świetle.

Każdy rodzic doświadczył tego, że jego dziecko prosi o coś, hałasuje, próbuje zdobyć jego uwagę, w czasie rozmowy z klientem, przyjacielem lub drugim rodzicem.

Po pierwsze – skoro KAŻDY rodzic tego doświadcza, to dlatego, że jest to NORMALNE, NATURALNE zachowanie! A nie dowód na to, że dziecko jest niegrzeczne. Rodzic jest jak lotniskowiec. Mały samolot pełen paliwa może polecieć wszędzie, ale zawsze spogląda na swoją przestrzeń do lądowania na lotniskowcu, nie może sobie pozwolić na utratę przestrzeni.

Musi mieć możliwość do napełnienia baku paliwem. Skoro jest to biologiczna potrzeba, specjalny system w głowie dziecka przeskakuje, gdy lotniskowiec się oddala, a przestrzeń do lądowania wygląda na zajętą przez klienta! Dziecko nie ma intencji by być złośliwym. To naturalna reakcja.

rozmawiała i tłumaczyła: Marta Szyszko

koniec cz. I

Za kontakt z Isabelle Filliozat serdecznie dziękuję wydawnictwu Espirit.

02 nie ma rodziców doskonałych okładka 300

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments