niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Ideał

Myślę, że życie każdej mamy można podzielić na erę przed dziećmi i po ich narodzinach. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, gdy wszystko miałam dopracowane do perfekcji (rozprawki z polskiego, ślubną fryzurę, czy obowiązkowy, dzienny makijaż). Chaos, który zawsze budził we mnie niepokój i który za wszelką cenę starałam się eliminować, od pojawienia się potomstwa na stałe zagościł w moim życiu. Daleko mi już nie tyle do ideału co do szeroko rozumianej normalności.

Nawet po całym dniu sprzątania, w które włączony zostaje cały sztab: dziadek z wózkiem wypędzony na spacer i babcia pedantka, po chwili wszystko i tak wróci na swoje stałe miejsce. Zabawki na dywan, brudne naczynia na stół w salonie, a zaplamione ubranka do kosza na bieliznę. I nie byłoby w tym nic frustrującego gdyby nie córcia rozmazującą po wszystkim zawartość nocnika i bijąca sobie brawo umorusanymi na „czekoladowo” łapkami. Jak to dobrze, że już 18.00 i niedługo domofon radosnym „bip bip” oznajmi, że oto wrócił do domu zawsze chętny do pomocy tata.

„Co tu tak cuchnie?! Człowiek chciałby po ciężkim dniu pracy przyjść do pachnącego obiadem domu, troskliwej żony i stęsknionych dzieciaczków, a zamiast tego musi wyskrobywać resztki z lodówki i uspokajać wrzeszczące na zmianę bachory oraz bliską łez żonę!”. W takich chwilach najlepiej czym prędzej opuścić lokal (zmieniając otoczenie na kojące drzewa, ulice lub witryny sklepów w centrum handlowym) niż narażać się pozbawionym życia prywatnego sąsiadom. Z niemałą irytacją przychodzi mi bowiem wysłuchiwanie uwag od osób bezdzietnych lub z ewidentną luką w pamięci, dotyczącą własnego rodzicielstwa.

Mam swoje priorytety: piętrząca się sterta niepozmywanych naczyń może i nie wprawi w zachwyt męża, ale nieutulone łzy maleństwa mogą pozostawić trwałe blizny na jego duszy. Z takim oto motto odgradzam się drzwiami od strefy skażenia i pogryzając czekoladę włączam laptopa. Leniwa? Nie- posiadająca resztki instynktu samozachowawczego. Czasem warto odpuścić lansowany w mediach i opowieściach koleżanek świat bez skazy i odpowiedzieć na kluczowe pytanie: komu ja właściwie chcę zaimponować? Bo jeśli sobie to uśmiech na twarzach moich pociech wystarczy, a czy będzie umorusany od góry do dołu mlekiem lub kaszką to sprawa drugoplanowa.

Marta Szyszko

Comments

comments