niedoskonała mama

niedoskonała mama

Gra o biznes Izabela Makosz
Freelance

Gra o biznes – przejrzyj się w lustrze kobiecego sukcesu

Jaki punkt zbieżny mają wszystkie kobiece biznesy? Emocje, w tym ekscytacja, flow wzbudzany niezahamowanym rozwojem, ale też niepewność w obliczu wymagających klientów i pewnych jak w banku opłat stałych. To również spojrzenia nieustannie skierowane wprost na nas – kiedy zamknie te mrzonki, kiedy zrozumie, że jedyna słuszna droga zawodowa to pewny etat?

„W korporacjach ludzie zazwyczaj nie rozwijają się poza etatowymi ośmioma godzinami. Nie czytają, nie szukają wiedzy ze swojej dziedziny, nie budują w sobie głodu odkrywania. Są trochę jak koń z klapkami na oczach – widzą to, co jest bezpieczne, nie rozprasza, nie odciąga na bok. (…) Ośmiogodzinny rytm pracy u mnie, taki sam u Darka, dwójka małych dzieci, opiekunka na całe dnie, korki, zakupy, dom, wspólnie spędzane tylko wieczory i nerwowe, zabiegane poranki, no i weekendy na które czeka się z utęsknieniem – nie było tego jak spiąć, nie miało to sensu.”

Jak widać motywacji do założenia własnego biznesu może być wiele. Dla niektórych kobiet będzie to pierwsze stałe zajęcie zarobkowe, dla którego jedyną alternatywą jest bezrobocie i „etat” w domu lub praca u kogoś, gdy pensję pochłania niania lub prywatny żłobek.

Dlatego tak ważne są pozytywne i szczere (bo nie stroniące od trudnych momentów) opowieści kobiet, którym się udało i które zarabiają więcej niż na waciki, choć od wacikowych przychodów wszystkie zaczynamy. Niezależnie czy prowadzisz salony depilacji woskiem, własne blogi lub sklep internetowy, twój kobiecy biznes z pewnością połączą z innymi kluczowe momenty zwrotne – decyzja o byciu na swoim, a potem konsekwentne jej realizowanie – czy wiatr wieje w skrzydła, a może właśnie sypie piaskiem w oczy?

„Były jednak momenty, kiedy biznes szedł gorzej, a problemy piętrzyły się z prędkością światła, kiedy sama pytałam siebie: „Co ty najlepszego zrobiłaś? Dlaczego odeszłaś z dobrze płatnej pracy?”

Kto jest matką tego sukcesu?

Myślałam, że syndrom posiadania „bogatego” męża, któremu wszystko się zawdzięcza, i który pewnie wykłada zaskórniaki, by kobieta mogła „pobawić” się w biznes, to niesprawiedliwe pierwsze wrażenie, jakie ja sprawiam u postronnych obserwatorów. Ku mojemu zdziwieniu poruszyła ten temat także na Izabela Makosz, przypadek? Nie sądzę…

„Gdyby ktoś zadał mi pytanie, czy uważam, że było mi łatwiej w biznesie, bo miałam męża, który szybko piął się po szczeblach kariery, to odpowiedziałabym, że nie. Time for Wax odniosło sukces nie dlatego, że było nas stać na ryzyko. Pamiętam nasze początki w Warszawie. Trudny czas, kiedy chodziliśmy z kartką na zakupy z kartką i ołówkiem w ręku, bo nie mogliśmy sobie pozwolić na zakup czegoś spoza listy. Wtedy nie było nas stać na wiele rzeczy.”

Jeśli wydaje ci się, że freelancer popija ciągle drinki z palemką na plaży, to wiedz, że od pojawienia się firmy, nie ma urlopu od myślenia o swoim „dziecku”. Od odbierania maili z drżącym sercem, przez zbieranie pomysłów, po wcielanie ich w życie, nawet przy rekordowym upale.

Własny biznes może początkowo zaowocować opłaconym ZUS-em, z czasem kurtką, czy modnymi butami, z których nikomu nie musisz się tłumaczyć. To dodatkowe zabezpieczenie domowego budżetu, więcej owoców latem i dłuższy urlop w wymarzonym miejscu. Biznes, przede wszystkim, pozwoli ci odzyskać kontrolę nad własnym życiem, kontem i przyjemnościami. Możesz sprzeciwić się jedynym słusznym scenariuszom dyktowanym naszej płci. Bo gra o biznes, to gra o wolność i niezależność. O bycie sobą w każdym calu.

A na zakończenie mój absolutnie ulubiony cytat z „Gry o biznes”:  „Najbardziej stresujące są sytuacje, kiedy wbijesz sobie do głowy: „Chcę otworzyć biznes i musi być tak, jak ja chcę, bo jak nie wyjdzie, to koniec świata i kula w czachę.” Nie. Nie koniec świata, ale inny świat. Czy lepszy, czy gorszy? Czas pokaże.”

Marta Szyszko

Na podstawie: „Gra o biznes” Izabeli Makosz

Comments

comments