niedoskonała mama

niedoskonała mama

IMGP2535
felieton

Gniew, żal, poczucie winy – każda mama je zna, żadna się nie przyzna

Przytłoczył mnie zapach jej perfum, a chwilę później każdy milimetr zadbanego ciała, który przypominał mi o własnych niedostatkach. Opalone nogi w kusych szortach sprawiły, że poczułam się nieswojo nosząc długie spodnie w upalny dzień, ukrywając w ten sposób brak jedwabistej gładkości.

Tak bardzo lubię mieć wszystko zapięte na ostatni guzik. Na tip top. A teraz, gdy rezerwuję zapas czasowy i tak jestem na styk, bo w ostatniej chwili często coś się zdarza – są negocjacje o zakładanie butów i pokonanie kilku przecznic. Są napady głodu po wyjściu z domu i zjedzeniu pełnej porcji rosołu, który gotowałam, rozmyślając jak bardzo w tym czasie chcę pisać tekst. I o tym, że nie będzie obiadów z dwóch dań, choć nie dalej jak wczoraj, obiecywałam sobie, że o to zadbam.

Niedawno odzyskałam kontakt z emocjami, w tym ze złością. Klnę pod nosem, wyrażam swoje oczekiwania nieco za głośno i ściągam brwi, pogłębiając zmarszczkę między nimi, która przypomina, że jestem kobietą dojrzałą, z każdym rokiem bardziej podatną na zmęczenie. Początkowo byłam zaskoczona, że zwykłe sytuacje potrafią wytrącić mnie z rytmu i zmęczyć. Na przykład to, że nie mogę wyjść z domu, zakładając buty (tylko sobie), iść własnym rytmem ulicą (bo co chwilę muszę przystawać i negocjować z synem). Ale to nie tylko moje odczucia. Żartowałam z mężem, że na osiedlu jest wysyp brzuszków i że chyba to efekt 500 plus, na co on: kto by sobie chciał nerwy szargać dla takiej kwoty.

„Nie wszystkie matki – nierzadko nawet te, które bardzo tego pragnęły – są szczęśliwe. Często dlatego, że macierzyństwo zwyczajnie je przerosło, czasem dlatego, że znalazły się w cieniu własnego dziecka, a przyzwyczaiły się do ról pierwszoplanowych. Niektóre z nich są w związku z tym pełne gniewu lub żalu, inne pełne poczucia winy.” Wiesław Łukaszewski – czytam w poczekalni do dentysty i notuję na kolorowance zapachowym flamastrem.

Kiedy na bieżąco wyrzucam z siebie emocje, jestem potem zadziwiająco spokojna, bo to, że wcześniej ich nie okazywałam, wcale nie oznaczało, że się rozpraszały, wręcz przeciwnie – tłumione eksplodowały w niepozornych sytuacjach z nieadekwatną siłą. To niezwykle oczyszczające i uwalniające wpuścić uczucia, by spontanicznie dać im upust. Zyskałam coś jeszcze: moje zachowanie jest logiczne, a ja sama przewidywalna. Nie szukam sobie zajęć, by uciec od uwierających prawd. Potrafię się zatrzymać i wytrzymać w kontakcie z niewygodnymi myślami. Niekomfortowe emocje, takie jak znudzenie, złość, smutek pojawiają się obok dumy, rozbawienia zachowaniem dzieci, tęsknoty, gdy spędzą weekend u babci. Jest miejsce na wszystko. Na autentyzm.

Przy półce z przekąskami, które miały umożliwić mi powrót do domu od dentysty, coś we mnie drgnęło i obok owocowych deserów dla dzieci, wylądował w koszyku winogronowy napój – dla mnie. To do mnie niepodobne, tego się uczę – wszyscy jesteśmy na pierwszym miejscu. W teorii to wiedziałam, ale nie stosowałam w praktyce. Wcześniej dbałam o potrzeby dzieci, ignorując i odkładając na później własne, aż weszło mi to w nawyk – w postaci: dla nich wszystko, a ty zniknij kobieto, wrócisz za 20 lat. Ja już nie czuję, że mam tak wiele czasu. Chcę jednocześnie realizować kilka ról, a macierzyństwo jest tylko jedną z nich, choć z pewnością pierwszoplanową.

Pewna mądra osoba powiedziała mi, że jeśli mama jest smutna, dziecko zawsze to wyczuje, niezależnie od kamuflażu, jeśli jest poirytowana, ono za chwilę zacznie przeciągać strunę. Więc wyrażajmy emocje na zdrowie. Dziecko zawsze sądzi, że to z jego powodu mama nie jest szczęśliwa. Dbajmy o swoje emocje, o swoje potrzeby i pielęgnujmy swoje szczęście, niezależnie od tego, jak długą drogę musimy ku niemu pokonać.

„Nie ma znaczenia jak długo szłaś w niewłaściwą stronę, jeśli ta, na której jesteś prowadzi donikąd, zmień kierunek.” Ania Witowska

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments