Zachorowalność na depresję rośnie na świecie w lawinowym tempie. Mogłoby się zdawać, że to istny paradoks czasów skoncentrowanych wokół konsumpcji i dostarczania coraz to nowych dóbr materialnych wprost do rąk wybrednych konsumentów.

Przyczyn depresji można upatrywać w pradawnych mechanizmach, mających zapewnić gatunkowi ludzkiemu przetrwanie. W czasach, gdy do głównych ludzkich potrzeb należało: jedzenie, picie, schronienie oraz przedłużenie gatunku, istotnym zadaniem mózgu było określenie, co jest dobre, bezpieczne, gdzie czai się zagrożenie. Z tego powodu negatywne bodźce są częściej wychwytywane przez nasz mózg i to pozostało do dziś, choć już nie musimy obawiać się ataku tygrysa, ani polować na bawoła w celu dostarczenia pożywienia.

„Biorąc pod uwagę to, że istnieje u nas naturalna asymetria między negatywnym a pozytywnym myśleniem i na przykład partnerzy muszą sobie powiedzieć aż 5 komplementów żeby zrównoważyć jedno niemiłe słowo, cały gatunek człowieczy musi sobie radzić z psychicznymi dołami. Mamy nawet więcej słów na określenie czegoś negatywnie, niż pozytywnie. Także negatywne bardziej zapada nam w pamięć. Z pewnością więcej czasu spędzamy uciekając przed negatywnymi rzeczami niż wprowadzając w życie pozytywne (przynajmniej w trakcie eksperymentów psychologicznych).” megamózg.pl

Człowiek istota społeczna

Poza dostarczeniem pożywienia i unikaniem śmiertelnych zagrożeń, kluczowe dla przetrwania gatunku ludzkiego było odnalezienie się w grupie: czy jestem lubiana, akceptowana, czy grozi mi samotność i odrzucenie? Choć współcześnie od tego nie zależy nasze być, albo nie być, wciąż zadajemy sobie te pytania i odciskają one piętno na naszym samopoczuciu.

Z drugiej strony lubimy porównywać się z innymi, a często nie jest to osoba, taka jak my, ale na przykład pani z telewizji w brylantowej kolii, zadbana, zgrabna, która w dodatku jest mamą trojaczków i kobietą biznesu. Reklamy dokładają swoje trzy grosze, tworząc idyllę sprzętów elektronicznych, luksusowych mebli i gadżetów, na które przeciętnej osoby nigdy nie będzie stać. A apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Czego ja chcę?

Fakt, że stoimy przed mnogością wyborów i możliwości, bo dajmy na to jako kobiety, nie musimy zaszywać się w domu, chować dzieci, ograniczać aspiracji do porządku na półkach, wbrew pozorom okazuje się miażdżący.

„Okazuje się, że minimalizowanie opcji wyboru jest lepszą strategią dla zdrowia psychicznego. Zalecenie upraszczania i ograniczania życia może brzmieć absurdalnie w naszej kulturze dobrobytu i natychmiastowej gratyfikacji, ale może to być ratunkiem dla wielu ludzi, którzy rzucili się w wir życia nieskończonych możliwości i nie znajdując tam poszukiwanego szczęścia w efekcie wpadli w depresję.” www.megamózg.pl

Dlaczego tak się dzieje?

Według psychologa Barry’ego Schwartza mnogość wyborów rodzi swoiste powody do frustracji:

– gdy wybieramy spośród wielu opcji, decyzja nas nie satysfakcjonuje, nawet jeśli była trafiona w dziesiątkę, bo zawsze kołacze się myśl, że może trzeba było postąpić inaczej?

– tracąc czas na rozważanie różnych wariantów, nie spędzamy go na czymś przyjemnym, niewyszukanym, co w gruncie rzeczy pozwoliłoby odczuć radość.

– z mnogością możliwych wyborów rosną też nasze oczekiwania, łatwiej jest się rozczarować, niż przeżyć miłą chwilę.

Niepohamowana konsumpcja przyczyną zbiorowego doła?

Z powodu licznych dóbr i towarów, radość z nabycia czegoś jest krótkotrwała, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aby odczuć radość musimy sobie dostarczać coraz to nowe przedmioty, a mimo to jesteśmy nieustannie nienasyceni. Może to jest odpowiedź na pytanie dlaczego za czasów PRL- u cieszyły rolki szarego papieru toaletowego, gdy na zachodzie znudzeni emigranci wybierali spośród najróżniejszych wariantów zapachowych, miłych w dotyku i nie odczuwali tej satysfakcji, co w kraju.

Gdy wybieramy spośród 30 czekolad i dokonamy zakupu, który okaże się niesatysfakcjonujący, będziemy obwiniać siebie o zły wybór. Gdyby na półce dostępny był tylko jeden rodzaj rarytasów, za zły smak obwinilibyśmy producenta, a może nie mielibyśmy wygórowanych oczekiwań i zadowolilibyśmy się tym, co jest?

„W efekcie tego wszystkiego bardziej zwracamy uwagę na negatywy, ciągle się oceniamy, krytykujemy, porównujemy z tymi, którym nie mamy szans dorównać. Jesteśmy nieobecni tu i teraz, tylko w myślach, w lepszej chwili w przyszłości. Mamy wysokie oczekiwania i szerokie możliwości wyboru oraz wszechdostępne dobra. Życie we współczesnym, zachodnim, materialnym, przemysłowym społeczeństwie może nas po prostu psychicznie (i dosłownie fizycznie) wykończyć.” www.megamózg.pl

Depresja i jej niepokojące objawy:

– obniżenie nastroju, smutek, częsty płacz, utrata radości życia

– drażliwość, zniecierpliwienie

– brak zainteresowania życiem, w tym podstawowymi potrzebami biologicznymi

– stany lękowe

– trudność w podejmowaniu decyzji

– utrata apetytu lub nadmierne łaknienie

– bezsenność

-pesymizm, autokrytycyzm, a w skrajnych przypadkach myśli samobójcze

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments