Mogłabym napisać naukową rozprawę na temat poczucia własnej wartości, przyzwyczajeń, przekonań, które czasami samoistnie hodujemy w swoich głowach i sercach, samooceny i wszystkich innych rzeczy, które za zasłoną humoru pojawiają się w tej książce. Ale poważne rozważania nie są w moim stylu, a poza tym nie będę przecież robić konkurencji moim wybitnym poprzednikom. Chcę swoje życie przeżyć z maksymalną dawką poczucia humoru, bez narzekania i czarnowidztwa, wszystko więc, co się znajdzie w tej książce mam nadzieję, że spowoduje także u Ciebie uśmiechniętą, pozytywną refleksję.

Byłam kiedyś na konferencji naukowej bardzo ciekawej zresztą, podczas której prowadząca zadała pytanie: kto spośród obecnych tutaj osób mógłby powiedzieć, że ma wysokie poczucie własnej wartości?

Automatycznie i bez zastanowienia podniosłam rękę w górę, po czym, ponieważ siedziałam w pierwszym rzędzie odwróciłam się z ciekawości w tył i oniemiałam. Na około pięćdziesiąt osób obecnych na sali, razem z moją, zobaczyłam może sześć, siedem rąk w górze. Kilka z obecnych na sali osób od razu zaczęło komentować to, co się wydarzyło ktoś powiedział: „no poczucie własnej wartości to ja mam, ale nie wysokie”, ktoś inny: „lepiej tam nie mieć zbyt wysokiego mniemania o sobie”, nie wytrzymałam i zapytałam: „dlaczego”? Nikt z komentujących nie odpowiedział, ale odczułam, że spoglądają na mnie z drwiącym uśmieszkiem mówiącym „to kim ty jesteś, że masz o sobie takie mniemanie”.

Kilka chwil później dotarło do mnie jeszcze jedno, zaraz po zadaniu pytania przez prowadzącą, w momencie kiedy podnosiłam rękę do góry, poczułam szturchnięcie siedzącej obok koleżanki i jej słowa „Ty masz wysokie poczucie własnej wartości” i to zastanowiło mnie jeszcze bardziej.

Ta siedząca obok mnie dziewczyna jest piękną, młodą kobietą, ma wspaniałego męża, wybudowała dom, ma dwie fantastyczne córki, a przede wszystkim jest doskonałym fachowcem w swoim zawodzie. Siedząca na sali inna moja znajoma, o której mogłabym napisać dokładnie tak samo dobre rzeczy, także nie podniosła ręki. Spotkałam ją potem przypadkowo na innym szkoleniu i wróciłam do tematu. Usłyszałam od niej „wiesz, ja to mam poczucie, że tak właściwie to nic mi się nie należy”.

Ta sytuacja, to doświadczenie właściwie dało mi tak wiele do myślenia, że do tej pory czuję swego rodzaju żal, żal do tych wszystkich ludzi, którzy myślą o samych sobie tak bardzo negatywnie. Przypomina mi to zresztą sytuację z innego szkolenia, był to właściwie kurs bardzo ukierunkowany na samorozwój i pracę nad sobą.

Na jednym z naszych spotkań trener zasugerował ćwiczenie: „ja za 10 lat”. Na początku naszą reakcją był śmiech, co mogłoby oznaczać, że wszystko co ludzie myślą na temat swojej przyszłości, widziane jest raczej w kolorowych, jasnych barwach. Kiedy zaczęła się „rundka” z odpowiedziami byłam zszokowana, najczęściej padały wypowiedzi w stylu „a czy ja w ogóle dożyję” (dodam, że średnio uczestnicy mieli ok. 30-stki), „o matko, ja za 10 lat to będę pewnie taka gruba, że się w te drzwi nie zmieszczę”, „no co mnie może czekać garb i zmarszczki”, „jak tak dalej pójdzie, to mi bank dom zabierze, bo nie będę miał z czego spłacać kredytu”, itp.

Strasznie się wkurzyłam i kiedy doszło do mnie wypaliłam „Ludzie, co wy w ogóle za bzdury gadacie. Ja za 10 lat będę piękną, atrakcyjną i bogatą kobietą, będę sławna i osiągnę wszystko, co sobie zamierzyłam!”. Niektórym może dało to coś do myślenia, ale większość skwitowała to humorystycznym: „powodzenia marzycielko”, któremu towarzyszył półuśmieszek, jakim obdarza się kogoś, kto oznajmia, że właśnie ma zamiar odkryć kolejną Amerykę.

Te dwie sytuacje tak właściwie „postawiły mnie do pionu” i spowodowały u mnie taki bunt, że w ramach tego postanowiłam napisać książkę, w której zamierzam wszystkim malkontentom, oraz nieszczęśliwcom na własne życzenie udowodnić, że jeśli się czegoś chce i mocno w to wierzy, to trzeba iść do przodu i brać los w swoje ręce, ale z przekonaniem „jestem warta tego, żeby mieć wysokie poczucie własnej wartości”, „oczywiście, że mam wysokie poczucie własnej wartości” i na złość niewierzącym, za 10 lat będę piękna, atrakcyjna, sławna i bogata. No!!! Dla niedowiarków – zawsze można powiedzieć, że piękno i atrakcyjność są względne, sławnym można zostać choćby na youtoube, a bogactwo…. i tak najważniejsze jest bogactwo wewnętrzne.

okladka mam jedno zycie

 

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments