Słowa jednej z piosenek zespołu DeMono „Czego chcesz więcej? Czego chcesz więcej? Powiedz czego jeszcze więcej chcesz” przypominają mi prawdę, którą odkryłam kiedyś sama o sobie. Kiedy przypominam sobie swoje marzenia i plany na poszczególnych etapach życia, mogę powiedzieć, że większość z nich się spełniło, a ja ciągle byłam niezadowolona i dziwną siłą pchana w przekonanie, że niczego nie udało mi się osiągnąć.

Nie pamiętam, czy zainspirowała mnie tylko ta właśnie piosenka, czy jakieś inne wydarzenie, ale pewnego dnia kiedy wypisałam sobie wszystkie rzeczy o których kiedyś marzyłam i z ogromnym zdziwieniem stwierdziłam, że większość z nich osiągnęłam. Jako nastolatka miałam ogromną potrzebę bycia w centrum uwagi, udało mi się i przez dziesięć lat prowadziłam grupy dzieci i charytatywnie jeździłam na wyjazdy wakacyjne, gdzie dostałam od ludzi tyle akceptacji i uznania, że powinno mi wystarczyć na długie, długie lata.

Jako mała dziewczynka znalazłam na śmietniku stary dziennik. Pamiętam, że wpisałam do niego nazwiska wszystkich dzieci z mojej klasy, wpisywałam im oceny, a moje siostry sadzałam przed zabawkową tablicą, marząc o tym, że kiedyś będę prawdziwą nauczycielką, z prawdziwym dziennikiem. Skończyłam studia, jestem nauczycielką, a moja praca jest strzałem w dziesiątkę i daje mi olbrzymią satysfakcję, a jednak nie rozumiem dlaczego nie cieszyłam się tym od razu, a musiałam sobie przypominać, że kiedyś przecież tak bardzo o tym marzyłam. Nauczyłam się grać na gitarze, zrobiłam prawo jazdy, ukończyłam kilka kursów, zaangażowałam się w kampanie społeczne i każda z tych rzeczy poprzedzona była marzeniem, żeby to właśnie osiągnąć.

 Skoro się udało, to znaczy, że marzenia się spełniają. I najważniejsze, jak każda młoda dziewczyna marzyłam, żeby poznać fajnego faceta, wyjść za mąż, mieć dzieci, wybudować dom i to też wszystko się spełniło. Zastanawiające jest, dlaczego nie potrafimy się cieszyć tym co mamy, spełnionymi marzeniami, a koncentrujemy się na tym co niewygodne, na tym, że dom z kredytem, że mąż ma czasami inne zdanie na jakiś temat niż ja, że dziecko czasami nie słucha, że dyrektor w pracy nie docenia.

Jestem pewna, że każdy z nas mógłby wypisać co najmniej kilka rzeczy o których marzył i które się spełniły, i co najważniejsze takich rzeczy które się spełniły bo zapracował na to sam swoją ciężką pracą. To dziwne, bo mimo to, kiedy – wracając do wstępu – pada pytanie o poczucie własnej wartości okazuje się, że tylko niewielu z nas potrafi tak naprawdę docenić samego siebie.

Żeby to zrozumieć i nabrać dla samego siebie pozytywnego szacunku proponuję Ci to samo krótkie ćwiczenie, które mi kiedyś pomogło zmienić sposób patrzenia na samą siebie. Weź kartkę papieru i wypisz 6 rzeczy, o których marzyłeś, które chciałeś osiągnąć i które osiągnąłeś. Potem powieś tą kartkę nad łóżkiem i patrz na nią codziennie chociaż przez kilka dni. Gwarantuję, że będzie Cię pozytywnie nastrajać do realizacji wszystkich Twoich planów i zamierzeń.

Pomyśl ile udało Ci się osiągnąć zaczynając od małych rzeczy, a kończąc na wielkich planach. I zamiast narzekać nad tym, co mogłoby się jeszcze zdarzyć zacznij się w końcu cieszyć tym, co masz.

tekst: Alicja Werner, fragment debiutanckiej książki

„Mam jedno życie i chcę je przeżyć znakomicie” to debiut pisarski Alicji Werner, a raczej osoby ukrywającej się pod tym pseudonimem. Humorystyczna, ale bardzo prawdziwa opowieść o tym, jak sami sobie przeszkadzamy w realizacji życiowych celów i zamierzeń, ile niepotrzebnych bzdur i zachowań serwujemy sobie każdego dnia, a także o tym, jak bardzo zaniżamy poczucie własnej wartości, będąc obserwowani przez innych ludzi. Pozycja dostępna jest na stronie www.rw2010.pl

 okladka mam jedno zycie

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments