niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Fajrant

Rozpakowuję chrupiące croissanty, żurawinową maślankę, zaparzam wodę na kawę. Na stole ląduje świeżutki Twój Styl. Co tym razem? Zdrady, romanse? Poznaj nowego tatę. Choć daleko mi od takich rozwiązań w praktyce, chłonę niczym gąbka, czytane jak powieść o codziennym życiu, reportaże.

A potem nadrabiam blogowe zaległości. Miałam posprzątać, zrobić obiad i pojechać do dzieci. Ale pomyślałam sobie: kiedy dziewczyno miałaś ostatnio czas usiąść na tyłku i nic nie robić? W czasach studenckich, przed erą dzieci? No to korzystaj, bo to nie będzie trwało wiecznie…

Ustaliłam, że powrót do aktywności zawodowej zaliczę, gdy dzieci będą zindywidualizowanymi odchowanymi jednostkami. A teraz siedząc tu, po raz pierwszy od tak dawna, dotarło do mnie, że wszystko co robię w domu, przy maluchach, to też jest praca. A od każdej pracy należy się odpoczynek. Dzieci nie są tylko moje, ale ojca, dziadków, ciotek, więc nie udawajcie jak bardzo jesteście zajęci. Nie jestem koniem zaprzęgowym, pokłady moich sił witalnych nie są niewyczerpane. Przeżyjecie i dzieci też przeżyją, a nawet krótki urlop wszystkim wyjdzie na zdrowie, kto wie może należy wpisać go do kalendarza cyklicznie?

To miał być dzień nadrabiania zaległości-umawiania wizyt lekarskich, grubszych porządków. Ale nie będzie. Dam sobie przyzwolenie do bycia skończonym leniem, a gdy akumulatory zaświecą czerwoną lampką, spożytkuję je na coś, co jest tego warte. Niestety kawaler będzie musiał sam złapać za odkurzacz a na obiad pójść do kebab Kinga. Kto wie może nawet się do niego przyłączę? Nie sposób uciec od obowiązków, ale czasem nie ma innego wyjścia niż zamrozić je i odłożyć na półkę z napisem „może później”.

Marta Szyszko

Comments

comments