Widok morza zawsze działa na mnie kojąco. Jego szum towarzyszył mi od dzieciństwa i na każdym etapie życia zmywał jakiś smutek. Fala przypływa i zabiera troski, zmęczenie, zatapiam się w chwili. Do przodu, do tyłu, bezpieczne kołysanie… Ten dźwięk obejmuje mnie, sprawia, że nie czuję się samotna.

Większość ludzi ucieka przed własnym towarzystwem, ja chyba ostatnio nieco uciekłam od tu i teraz, zatraciłam środek ciężkości. Po długich miesiącach wytężonej pracy nad rozwojem firmy, brania błahostek do siebie, sprawdzania konta, statystyk, maili, po raz pierwszy poczułam, że e-marketing mógłby być tylko etapem, którym znudzę się kiedyś, jak to już miało miejsce parę razy w życiu.

W świecie online zawsze coś odwraca uwagę od teraźniejszości, można coś przeczytać, skomentować, poprawić, a obok toczy się życie i zamiast w nim w pełni uczestniczyć czuwam, jakby trzymanie ręki na pulsie i oka nad klawiaturą mogło pozwolić mi kontrolować sytuację.

Nieważne czy łapię za szczotę (choć nigdy tego nie robiłam, ale podejrzewam, że wiele z Was tak), by kontrolować stan czystości, a może kontroluję statusy, posty, wiadomości, efekt jest ten sam – chaos, ucieczka, przestymulowanie, trwanie w napiętym oczekiwaniu – co się wyleje, gdzie się nakruszy, jaki będzie efekt.

Tak samo jak nigdy nie chciałam spędzać życia na perfekcyjnym utrzymywaniu ładu, tak nie chcę maniakalnie wisieć online, oglądać serialu o dwudziestej i doczekać wieczora, by rano prasować zestaw przedszkolny.

Życie tak łatwo mogłoby podlegać podanej na tacy rutynie, ale ta rutyna zabija nasz wewnętrzny kompas, dodaje lat, ograbia z uśmiechów.

Dziś nie czuję się upokorzona brakiem zatrudnienia, jak miało to miejsce choćby rok wstecz. Dziś mam coś w garści, ale to nie jest tak, że nie płacę odsetek. Spłacam przegapionymi uśmiechami dzieci, pośpiechem, przemęczeniem, nerwowością i organizmem, który jasno dał mi do zrozumienia – przystopuj, bo rozsypiesz się na kawałki, a jesteś matką i żoną, nie stać Cię na niemoc, absencję, egzystencjalne rozterki, masz swoje obowiązki i wiele do stracenia.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments