niedoskonała mama

niedoskonała mama

dystans-tego-nam-trzeba
felieton

Dystans – tego nam trzeba!

Gdy obserwuję ludzi spokojnych, zadowolonych, epatujących bezpieczeństwem i pewnością, a sama drżę jak osika, wyrzucam sobie, że tak często ktoś niweczy moje szczęście. Chwila, ktoś?

A może ja sama to robię? Nikt nie może mnie dotknąć, jeśli na to nie pozwolę, to ja decyduję o swoich uczuciach i myślach, nastroju, nikt nie ma władzy nade mną.

Dopiero gdy zdarzy się coś podważającego fundamenty, gdy wszystko inne schodzi na dalszy plan, gdy ziemia usuwa się spod nóg, przychodzi dystans. Zaczynamy rozumieć jak wiele niepotrzebnej energii straciliśmy na niesnaski, zamiast cieszyć się z tego, co uznaliśmy za pewnik.

Dopiero gdy potrząsną nami nieprzewidziane i drastyczne zdarzenia, dochodzi do nas, że zepsuty laptop, czyjeś pretensje od czapy, humory i inne „milusińskie” zachowania nic nie znaczą. A potem dostrzegamy osoby, które za tragedię uważają to, że ktoś skopiował ich tekst, że ktoś powiedział, że lakiery do paznokci seksualizują małe dzieci, a w rajtuzach nie wolno pokazać się na mieście. Że ktoś kogoś obsmarował na swoim blogu, a inny płacze i przeżywa. Widzimy tylko jak jedna osoba pociąga za sznurki, a druga słania się na nogach niczym bezwolny manekin.

I żal nam tych wszystkich osób, które doszukują się problemów tam, gdzie ich nie ma, zamiast docenić każdą chwilę, oddech, ziemię pod stopami i promień słońca po burzy. Żal tych wszystkich momentów, gdy sami byliśmy tak słodko nieświadomi, by rujnować swoje zdrowie i samopoczucie sztucznie napompowanymi dramacikami.

Jak wiele energii można by spożytkować na coś konstruktywnego, gdyby zamiast udowadniać całemu światu, że jest się coś wartym, w odpowiedzi na zarzut – jesteś zwykłą kurą domową! – odwrócić się na pięcie, z uśmiechem wypowiadając gdak – gdak.

Dystans nie jest łatwy, ale gdy już go oswoimy zadziała jak korek, który zatka czyjeś usta, bo to, że ktoś szczeka, ma oznaczać, że sami mamy szczerzyć kły? A może szkoda szkliwa?

Dystansu nie należy pojmować jako przyzwalanie do krzywdzenia siebie bez konsekwencji, dystans oznacza, że nie dopuszczamy do większych szkód, a taką będzie angażowanie się w wojenki, konflikty, walkę, która przede wszystkim wyniszczy nas samych.

Marta Szyszko

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o