Znacie to? Wystarczy nagłówek, informacja o czyjejś trudnej sytuacji i przez głowę przetacza się batalia myśli – co jeśli to spotka kogoś w moim otoczeniu..?

O ile podobne myśli pojawiają się, skłaniając nas do zwiększenia bezpieczeństwa, na przykład poprzez wsiadanie za kółko na trzeźwo, zapinanie pasów, rozglądanie się na przejściu dla pieszych, nie ma w nich nic złego. Ale jeśli zaczynamy funkcjonować w napięciu, chaosie i próbujemy uciec przed sobą w pracę lub używki, zapędzamy się w kozi róg.

Nie ma innego sposobu na radzenie sobie z lękami niż dopuszczenie ich do siebie, analiza własnych myśli, spotkanie się ze swoimi uczuciami z pełną akceptacją dla nich oraz wnikliwe przyjrzenie im się z bliska, bowiem lęki nie biorą się znikąd.

„Brnąc przez labirynt strachu i niepewności, mamy poczucie nieubłaganego losu, który sprawił, że dzieje się z nami coś okropnego. Dochodząc do wniosku, że nasze kłopoty wiążą się z nieprawidłowym funkcjonowaniem organizmu, poświęcamy mnóstwo czasu i energii na wizyty u lekarzy i robienie sobie różnych testów, szukając w ten sposób potwierdzenia naszych przypuszczeń. Za każdym razem jednak dowiadujemy się, że jesteśmy w świetnej kondycji fizycznej i wobec tego nasz problem może być natury emocjonalnej.”

Dlaczego przejawiamy stany lękowe?

Będąc na spacerze, obserwowałam starszą panią, która dwuletniemu dziecku zabroniła skakać po kałużach, oczywiście spotkało się to z buntem i piskiem, a dziecko zostało siłą wyciągnięte z kałuży, bez próby dialogu i zrozumienia drugiej strony relacji. Opiekunka zaczęła zastraszać, że nigdy już nie przyjdą na placyk, ganić za niegrzeczne zachowanie, podczas gdy wystarczyło wrócić do domu po kalosze i zaspokoić dziecięcą potrzebę eksplorowania świata.

Gdy chłopiec położył ręce na ziemi, ciąg gróźb postępował w najlepsze – nie dotykaj ziemi, bo się rozchorujesz! Nie wiem, ile dziennie takich przekazów słyszało dziecko, ale tendencja do fobii i lęków może mieć źródło w uczeniu nas od dzieciństwa, że mamy wypierać swoje uczucia i bać się konsekwencji zachowań nieadekwatnych do sytuacji.

Nic dziwnego, że gdy w dorosłym życiu jesteśmy zieloni z przerażenia, bez żadnych realnych powodów, słyszymy wewnętrzny głos krytyka – daj spokój, zwariowałaś, o co ci chodzi, opanuj się!

Im usilniej próbujemy kontrolować nasz lęk i go uniknąć, tym bardziej wpędzamy się uczucie bezradności, zagrożenia i paniki.

„Próba odrzucenia myśli związanych z dręczącym nas niepokojem czy powtarzanie sobie, że powinniśmy jak najszybciej przestać się bać, powoduje, że stajemy się coraz bardziej przerażeni i niepewni oraz potęguje to poczucie, że znaleźliśmy się w pułapce.”

Tendencja do popadania w stany lękowe i trwania w nich, ma swoje źródło w niskiej samoocenie oraz skłonności do perfekcjonizmu i pesymizmu. Postaraj się pozwolić sobie na to, aby być przeciętnym. Pamiętaj, że popełnianie błędy nie powinny obniżać Twojej samooceny. Punktem wyjścia do wyzdrowienia jest zaakceptowanie tego, że cierpimy na zaburzenia lękowe, które trzeba leczyć, przede wszystkim przez zmianę sposobu myślenia.

Ćwiczenie uważności (tzw. Mindfulness) jest jednym ze sposobów na uporanie się ze stanami lękowymi i fobiami.

 Marta Szyszko

Na podstawie:

2GWP logo

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments