Macierzyństwo nie tylko sprawiło, że moje brwi zrosły się w jedność, sporadycznymi okazjami rozrywaną na dwoje, brzuch miast wylewać się spod T-shirta przez dziewięć miesięcy postanowił przybrać taką formę permanentnie. Dla niewtajemniczonych odpowiedź na pytanie, kiedy wypada spytać kobietę, czy jest przy nadziei, brzmi: NIGDY!

Przestałam być postrzegana jako podlotka, ale mamuśka, a wierzcie mi, poza moim mężem niewielu to kręci. Również za sprawą macierzyństwa, a w każdym razie równolegle z nim, trwam w jednym związku od lat sześciu nieprzerwanie, a od czterech w małżeńskim i tyleż samo miesięcy na jednym stanowisku w jednej firmie.

Może dla niektórych nic w tym dziwnego, ale wierzcie lub nie, to nie w moim stylu, a w każdym razie nie w stylu osoby, którą kiedyś byłam. Można rzec: wydoroślała, dojrzała do pewnych ogólnie przyjętych w społeczeństwie zasad, świeci przykładem dla swoich dzieci. Ale jak w życiu jedyną gwałtowną i niezaplanowaną rzeczą zaczyna być biegunka, można nabrać wątpliwości. Mam męża, dzieci, pracę którą lubię z wzajemnością i w której jestem doceniana (nie finansowo żeby była jasność, na ten level jeszcze nie wskoczyłam i wątpliwe czy kiedykolwiek się to uda). Tylko gdzie fajerwerki, porywy- jak nie serca to jakieś inniejsze..?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tylko nie mówcie, że na tym właśnie polega dorosłość… Bo mój zegar biologiczny dalej wskazuje czasy liceum, no dobra studiów. Nagle z roli słuchaczki w auli przepełnionej odpicowanymi niuniami, podrywanej przez studentów i profesorów, zamieniłam się w dorosłą panią, która nie może nawet liczyć na gwizdanie panów na budowie. Nie wspomnę już o załatwianiu czegokolwiek na słodki uśmiech. Wózek, siaty z zakupami i zrezygnowany wyraz twarzy nie dodają seksapilu. A jestem już na takim etapie, że z coraz mniejszymi nakładami energii stoję przed wątpliwie przyjemną koniecznością jego wykrzesywania. Wyszczuplające gacie i rozmazany tusz prędzej, czy później zdradzą, z kim on naprawdę ma do czynienia.

Kręcą się wokół takie długonogie, które zarzucą włosami, wystawią udo i ślini się każdy, ze mną na czele. Ślinię do tego, czym już nigdy nie będę i mogę tylko liczyć na to, że mam inne zalety, niż odchodzący w zapomnienie atrakcyjny wygląd zewnętrzny…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments