niedoskonała mama

niedoskonała mama

Logo_freedomownia
wywiady

Dom to nie twierdza bez wyjścia! Wywiad z założycielkami FREEDOMowni

Piszecie na stronie: „Wierzcie lub nie ale da się skupić na sobie z dzieckiem pod pachą. Spotykamy się na luzie, przy kawie, ciastku lub nawet dziecku przy cycu. Nie zgubimy wątku wśród gwaru biegających kilkulatków i nie straszne nam dyskusje przy zmianie pieluchy.”

(LSz) Zdarzało mi się kilkakrotnie uczestniczyć w szkoleniach, z dzieckiem na ręku, w wózku czy nosidełku. Moja determinacja zdobywania wiedzy czy nowej umiejętności była tak silna, że nic nie było w stanie mnie rozproszyć. Inni uczestnicy różnie reagowali, na ogół życzliwie, ale już prowadzący mieli dużą trudność w skupieniu myśli. Wydawałoby się, że sytuacja naturalna: matka z dzieckiem – może okazać się tak ekstremalna!

(AK) Dziecko to nie problem. Problemem jest tylko to, jak my traktujemy dzieci tj. jako przeszkody w swobodnym funkcjonowaniu. Tworząc taką przestrzeń jak Freedomownia pomagamy zmienić ten frustrujący sposób myślenia.

Opowiedzcie o FREEDOMowni, kto stoi za inicjatywą, jak to się zaczęło?

(LSz) Choć realizacja pomysłu była ekspresowa – 6 dni, to zacięcie do zrobienia CZEGOŚ kiełkowało od dawna i to w dwóch głowach.

Ja po urodzeniu 2 dziecka miałam taki kiepski czas: braku poczucia sensu, przytłoczenie, spadek samooceny i ogólne „odmóżdżenie”. Kamuflowałam te uczucia, żyjąc w dużym poczuciu winy i niezrozumienia, trochę obarczałam odpowiedzialnością za ten stan męża i starsze dziecko. Taki dół totalny. Poszłam na warsztaty które zawsze mi jakoś pomagały, ale pojawiał się smutek i pustka po ich zakończeniu. Wtedy, właściwie przypadkiem poznałam Agnieszkę, która uświadomiła mi, że to  NORMALNE – zwykłe zmęczenie. To był kop do działania, taka konstruktywna przyjaźń terapeutyczna.

(AK) Mogłyśmy czekać aż dzieci będą wystarczająco samodzielne, mniej absorbujące, w ogóle czekać aż okoliczności zmienią się na bardziej sprzyjające albo przejść do działania. Wybrałyśmy to drugie. Lucyna rzuciła pomysł, połączyłyśmy siły i oto jest Freedomownia.

Czy to działalność społeczna, komercyjna, a może początki e-biznesu?

(LSz) To inicjatywa społeczna, taki… zryw. Jesteśmy otwarte i będziemy elastycznie reagować na potrzeby uczestniczek, chciałybyśmy aby każda uzyskała dla siebie wymierne korzyści. Szkolenia i warsztaty prowadzimy nieodpłatnie ale to żaden altruizm, daje nam to ogromną satysfakcję. Wciąż opracowujemy model biznesowy, prowadzimy rozmowy z potencjalnymi sponsorami i partnerami, zainteresowanych współpracą zapraszamy do kontaktu

 Skąd środki na prowadzenie szkoleń i działań networkingowych? A może nie potrzeba kasy, wystarczą chęci?

(LSz) wszyscy znamy powiedzenie o „dobrych chęciach” ;) W naszym przypadku to taka rozpierająca POTRZEBA działania, kreowania, wydzielenia przestrzeni z domowych pieleszy. Kilkadziesiąt złotych kosztował hosting, najtrudniejsze prace informatyczne za symboliczną opłatę wykonał Krzysiek i to tyle kosztów, logo zupełnie za darmo zaprojektował Konrad – bardzo serdecznie chłopakom dziękuję! Nie brakuje życzliwych osób, nie znaliśmy się wcześniej to znajomi znajomych znajomych.

Reszta to nasze ogromne zaangażowanie, mozolna ale bardzo satysfakcjonująca praca.

(AK) Tak jak przy powoływaniu do życia każdego pomysłu, chęci i zaangażowanie są niezbędne. Powiem więcej: te dwie cechy są najważniejsze, bo bez nich żadna inicjatywa, nieważne nisko czy wysokobudżetowa nie powstanie albo nie przetrwa.

Kto prowadzi spotkania dla mam, jakie korzyści mogą wynieść z nich uczestniczki?

(LSz) Znakomicie się uzupełniamy. Ja ogarniam pozyskiwanie zasobów i organizację, cała merytoryka spoczywa na barkach Agi. Moim zadaniem jest też ubranie szkoleń w atrakcyjną formę i dbałość o stworzenie dobrej atmosfery oraz utrzymywanie więzi w grupie.

(AK) Tak, ja daję propozycję tematów, opracowuję programy i prowadzę warsztaty. Jestem trenerem, prowadzę bloga i z uwielbieniem zajmuję się tematami związanymi z rozwojem osobistym i zawodowym, z motywacją i umiejętnościami budowania wartościowych i zdrowych relacji. Jeśli mówię o motywacji, czy jak wcześniej o chęciach, to mam na myśli nie tylko dobre samopoczucie jakie te stany wywołują, ale przede wszystkim myślę o działaniu. Samo pozytywne myślenie, euforia, zapał nie wystarczą jeśli nie przerodzą się w działanie, zmianę złych nawyków czy zmianę zachowań. Staramy się aby nasze warsztaty mimo tego że są dość krótkie były bardzo pragmatyczne. Przekonujemy do działań i tworzymy przestrzeń skupiającą ludzi, wśród których łatwiej będzie te zmiany rozpocząć.

FREEDOMownia to zbitek słów – wolności i domowych pieleszy. Jeszcze do niedawna pozostawanie z dzieckiem w domu było równoznaczne z frustracją, koniecznością wyzbycia się aspiracji, a coraz częściej ta decyzja pomaga osiągnąć work&life balance. Wam się to udało? Poradzicie coś mamom, które frustruje domowa rzeczywistość, albo tym, które obawiają się frustracji?

(LSz) Freedomownia to też zmiana myślenia o domu, uwolnienie go z fundamentów. Dom to rodzina, bliskość, dobre relacje. Wszystko jest w nas, naszych głowach, warto więc poświęcić czas na odkurzenie kątów swojej świadomości.

Nie pracuję mniej niż kiedy byłam na etacie, każdą wolną chwilę poświęcam Freedomowni. To trudne,  ale cieszy mnie, że moje dzieci widzą, jak istotna jest pasja i uczestniczą w całym procesie, czuję że to dobry wzorzec do powielania :)

(AK) Dom to nie twierdza bez wyjścia. Dom to w gruncie rzeczy fajne miejsce, w którym same sobie szefujemy. Mogę sobie sama kazać sprzątać, gotować, zmieniać pieluchy a wolnym czasie rozmawiać  lub rozmyślać o ich zawartości. Mogę też sama zorganizować sobie życie tak, aby mieć czas na wszystko i dla wszystkich. Chcę a nie muszę. To duży komfort, który każdy z nas może wypracować. Jakie więc mam rady: wyciągnąć od siebie odpowiedź na pytanie „o co mi właściwie chodzi?”, zamienić muszę na chcę, dbać o siebie tak jak o własną rodzinę, bo w końcu jesteśmy jej częścią.

Po więcej rad zapraszamy na nasze spotkania i stronę https://www.facebook.com/freedomownia?fref=ts

Lucyna Szaszkiewicz

Lucyna

Unikam zimna, marazmu, pustki i ograniczeń.  Uchodzę za Geeka technologicznego, choć nie tylko. Czerpię dobrą energię ze spotkań z ludźmi i spełniam się w jej potęgowaniu. Co dzień przekonuję się, że to ja mam największy wpływ na to jak wygląda moje życie, nie los ani nikt inny!
Jestem wieloletnim Korpoludem, wyspecjalizowanym w technikach sprzedaźy, motywacji i negocjacji, ostatnio w relacjach matka – córka :]

Moje najważniejsze osiągnięcia: Polka – lat 5 i Adaś – 4 miesiące

Agnieszka Kręblewska

A.Kreblewska

Zanim zdecydowałam się na trenerstwo, przez 9 lat pracowałam w korporacjach. Przez pierwsze dwa lata zajmowałam się obsługą klienta, a następne 7 lat byłam związana z obszarem HR. Zajmowałam się rekrutacjami oraz uczestniczyłam we wdrażaniu i ulepszaniu procesów HR związanych z oceną, adaptacją, motywowaniem i rozwojem pracowników. Mam dwie córki Lidkę i Martę. To właśnie macierzyństwo przeorganizowało moje życie i sposób pracy.

Dziękuję za tyle pokrzepiających słów, trzymam za Waszą inicjatywę kciuki:) A Was zapraszam na blog FREEDOMownia.pl

Logo_freedomownia

rozmawiała: Marta Szyszko

Comments

comments