niedoskonała mama

niedoskonała mama

pixabay.com
felieton

Do dobrego to szybko – gdy dziecko idzie do przedszkola

Matki, uziemione nad przecieranymi zupkami,  bez możności planowania dalekowzrocznie kolejnej minuty, bo z najbardziej trywialnych planów nici, gdy dzieciak na rączki chce. – Ale synku obiad muszę nastawić… Nie i koniec, odstawisz będzie wył, więc albo zatyczki do uszu nabądź, albo anielską cierpliwość ćwicz i noś.

Matki, udręczone niewolą domową i koniecznością deprywowania własnego chcę, bo ono chce, a ty se czekaj. Pragnę nieść wam nadziei kaganek. Ten newralgiczny okres minie. Zastąpią go inne sytuacje, godne środków na uspokojenie i trzepania dywanu ze złości, ale przyjdzie taki dzień, gdy to ono poczeka, bo mamusia chce.

Nadejdzie moment posłania potomstwa do placówki, a jeśli mąż podejmie się rozwożenia i odbierania, Wam pozostanie smażenie jajek na kolację – prawda, że miła odmiana po niezliczonych godzinach spędzonych w kuchni i na oklepanych placykach zabaw? Dziecko placówkowe okazuje się skłonne do posłuszeństwa, zabawek sprzątania, słowem przestrzegania zasad egzystencji  grupy Tuptusiów, także przebywając poza nią.

Oj, szybko można sobie pofolgować – cisza, klawiatura, herbata, koncentracja i motywacja. Wszak zdążyć zanim wrócą trzeba. A po całym dniu nieobecności nie wytrąci matki z równowagi roztrzaskana oliwa za ciężkie pieniądze nabyta, na ledwo przemytej lawendą z octem podłodze. Czymże jest oliwa wobec dnia spędzonego tete a tete ze swoimi potrzebami, zleceniami i aspiracjami?

Matce wraca luz, ubywa z twarzy dziesięć lat i odżywa uśpione poczucie humoru. Nagle można pochrumkać, pokwikać i nie dławić przy tym obezwładniającego ziewania. Że też wcześniej na to nie wpadła, czemu skreśliła żłobki, kluby na godziny z listy codziennych miejsc do odwiedzenia? Czemu nie miała odwagi być wyrodną egoistką i zadbać o siebie, o własną przestrzeń i oddech od bycia w roli mamy?

Jak miło zmęczyć się dla odmiany sprawami dorosłych, zaabsorbować pracą, lekturą, sobą. Przychodzi on, pranie byś rozwiesił, ale jak to, dlaczego, czemu ty tego nie zrobiłaś, siedząc w domu cały dzień?

– Bo mój dom jest teraz biurem cooworkingowym, od ciebie nikt między spotkaniami i szkoleniami szmat suszenia nie wymaga. Poza tym znudziłam się domowymi obowiązkami po latach czterech w ich zatraceniu. Wolę słowo pisane i lekturę czytaną, podesłaną przez wydawnictwo. Zupa zostaje, ale prania i zmywary nie tykam. Adios niewolo!

Wytrzeszcz zniweluj, koparę zamknij i sprawdź czy pranie się nie zakisiło. W Szwecji rok kobieta w domu zalega, potem mąż na rok pałeczkę przejmuje, więc nie gadaj mi tu o twojej szkodzie i losu niesprawiedliwości. No, a poza tym to chodź się poprzytulać, bo żona w dobrym nastroju…

Marta Szyszko

Comments

comments