Kamila Rowińska w książce „Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale” pisze o trójkącie dramatycznym Karpmana. Czasem mamy tendencję do wchodzenia w rolę wybawcy, ofiary lub prześladowcy w relacjach z innymi. Wybawca wyręcza innych w zadaniach, za które sami powinni wziąć odpowiedzialność i zmierzyć się z konsekwencjami ich niewypełnienia. Ofiara zaprzecza swojej sile i kompetencji do samodzielnego zmierzenia się z wyzwaniami. Prześladowca traktuje innych szorstko i agresywnie z powodu frustracji, którą często sam na siebie sprowadza.

„Wejście do trójkąta może zapoczątkować osoba przyjmująca rolę Wybawiciela. Poproszona, lub nawet niepoproszona o pomoc, może zacząć bardzo aktywnie pomagać innym, a wręcz nawet wyręczać innych w ich obowiązkach. Może, a nawet często robi to, z pominięciem własnych potrzeb i zdrowo pojętych interesów. Np. ojciec, do którego przychodzi wieczorem dziecko z informacją, że zapomniało o tym, że na jutro ma zostać napisane wypracowanie z ostatniej lektury. Ojciec może przyjąć postawę Wybawiciela i napisać wypracowanie za dziecko, tak aby nie dostało złej oceny. (…) Robiąc to, będzie czuł irytację, że nie może się zrelaksować po pracy. Gdy sytuacja się powtórzy, coraz bardziej będzie usadawiał się w roli Ofiary, która „musi odrabiać” zadania domowe dziecka, nie ma czasu dla siebie. Ojciec może zacząć odczuwać agresję z powodu swojej roli i wchodzić w rolę Prześladowcy, chociażby poprzez słowne komentarze.” Kamila Rowińska

Wybawca często oczekuje wdzięczności, zadośćuczynienia i czuje się oszukany, gdy inni po skorzystaniu z jego wsparcia, zajmują się własnym życiem. Czasem ktoś tak bardzo chce się czuć potrzebny, że pomaga innym „na siłę” – pakuje weki z jedzeniem, które lądują w koszu. Poświęca się i oczekuje rewanżu, zaniedbując swoje potrzeby i kompensując poprzez bycie potrzebnym, brak własnych celów. Czasem nie zajmuje się swoim życiem z powodu przekonania, że tylko opiekując się innymi, może czuć się wartościowy. Zajmowanie się sobą kojarzy mu się z egoizmem, wzbudza poczucie winy. Poczucie bycia niezastąpionym i potrzebnym może zastępczo podbudowywać Wybawcę.

Ma to jednak negatywne konsekwencje dla osoby obdzielanej nadmierną pomocą i wsparciem. Wyręczając bliskich w czynnościach, które powinny być w ich zasięgu, podcinamy im skrzydła. Uczymy bezradności, zależności od innych. Samoocena tworzy się poprzez sprawczość. Jeśli chcemy wspierać dziecko w rozwoju samodzielności, możemy mu pomóc tylko do tego momentu, w którym już poradzi sobie samo.

„Ludzie, którzy przyjmują role Wybawców, najczęściej postrzegani są jako osoby aktywne, pełne miłości dla innych i osoby niezwykle odpowiedzialne. Z reguły jednak są odpowiedzialne za wszystkich, tylko nie za siebie i za swoje uczucia. Przejmują na siebie odpowiedzialność za myśli, zachowania i emocje innych ludzi. Bardziej martwią się tym, co czują i myślą inni, niż tym, co czują i myślą oni sami. Dbają o potrzeby innych, pomijając swoje własne. Troszczą się o rozwój innych, jednocześnie zapominając o swoim. Często później czują się wykorzystani, rozżaleni, zaniedbani. W dodatku nie otrzymują takiej porcji wdzięczności, jakiej nieświadomie oczekiwali. Najczęściej w rolę Wybawcy wchodzą kobiety.” Kamila Rowińska

Jeśli chcemy budować u dziecka poczucie kompetencji, powinniśmy pozwolić mu zmierzać się z wyzwaniami, popełniać błędy, a przy tym sukcesy. Nie brać odpowiedzialności za jego obowiązki. Kiedy ma rozterki i wątpliwości, nie podawać gotowych rozwiązań, ale spytać, jak sądzi, co byłoby najlepszym rozwiązaniem w danej sytuacji i zostawić przestrzeń na próbowanie. To wykonywanie zadań na miarę możliwości buduje poczucie kompetencji.

„Wyręczanie nie jest udzielaniem pomocy. Dobra pomoc to taka, w której dziecko otrzymuje tyle wsparcia, aby mogło samo wykonać zadanie. „Nie potrafisz”, „Nie umiesz”, „Jesteś za mały”, „Mama zrobi  to za ciebie” – te komunikaty odbierają dziecku szansę na budowanie wiary we własne możliwości.” Joanna Steinke – Kalembka

 Tym, co odbiera poczucie sprawczości i zaniża samoocenę, jest podejmowanie się przez dziecko zadań, na które nie ma wpływu, skrajnym przykładem jest motywowanie uzależnionego rodzica do trzeźwości. To także opiekunowie, którzy po nim poprawiają, wyręczają, twierdzą, że zrobią lepiej. Jeśli przyzwyczaimy dziecko, że wszystko za nie zrobimy, zawsze będzie oczekiwało, że ktoś zajmie się jego „bałaganem”. Nie będzie wierzyło w swój potencjał, zaradność, będzie uzależniało się od osób, które za nie ogarną kuwetę zwaną życiem. To od mamy dziecko uczy się, że potrzeby są ważne i jak o nie dbać. Jeśli zrobimy wszystko dla niego, kosztem własnego czasu, czy pieniędzy na swoje potrzeby, nie nauczymy go, by jako rodzic, umiało zadbać o siebie.

„Moja rozmówczyni zaskoczyła mnie niezmiernie, kiedy oświadczyła, że była już u dietetyka oraz na badaniach lekarskich, jednak nie może kontynuować teraz wizyt, ponieważ kosztują 80 zł miesięcznie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie wiedziała, że tej samej kwoty miesięcznie nie odmówi swojemu najstarszemu synowi na wyjście do kina z dziewczyną. Jej wycofywanie się z własnych potrzeb zaszło tak daleko, że randkę syna przedkłada ponad swoje zdrowie! Robi to, ustawiając się w pozycji Ofiary, która „jeszcze kilka lat się przemęczy, dzieci się usamodzielnią i wreszcie będzie mogła zająć się sobą”. Kamila Rowińska

Potrzeba niezależności ekonomicznej i finansowej samowystarczalności pojawia się już w okresie adolescencji. Tymczasem wiele kobiet jest gotowych zrezygnować ze zlecenia, z którego opłaciłyby ZUS, żeby podłoga się nie kleiła,dzieci były „odprane”, „odprasowane”, a mąż „odkarmiony”. Pytanie, czy stawiają się w roli ofiary niekompetentnej, by zarobić 1500 zł, w roli wybawcy, którego tak bardzo potrzebują inni, że nie ma czasu zająć się sobą, a może prześladowcy, który warczy na towarzystwo, bo to ono stoi na drodze do spełnionego życia.

„Przysłowie japońskie mówi: „Nieważne, jak długo jechałeś złą drogą, zawsze możesz zawrócić”.” Kamila Rowińska

Nie może ograniczać nas to, co sobie uświadomimy. Czasem lęk przed ogromem wysiłku, który trzeba podjąć, spycha na tory tego, co znane. Jednak nie sposób wrócić do iluzji, która prysła. Lepiej więc narazić się na dyskomfort działania, niż bierności.

Marta Szyszko

na podstawie:

buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale

przeczytaj także:

Zasługujesz na miłość i szacunek taka, jaka jesteś

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments