W życiu jest miejsce na wszystko: i na pracę, i na odpoczynek. Kiedyś z powodu tego drugiego miałam takie poczucie winy, że byłam gotowa po lenistwie wykazać się podwójnie, odpokutować nicnierobienie.

Dlaczego odpoczywanie wzbudza poczucie winy?

Bo często mamy nieuświadomione przekonanie, że decyduje ono o naszej wartości. Że jak ktoś spocznie, to jest leń, nic nie wart, a poza tym chata zaraz obrośnie brudem, obiad nie będzie ugotowany na czas, chłop jak to zobaczy, odejdzie do lepiej zorganizowanej, a w pracy zrobią się takie zaległości, że się z nich nie odgrzebiemy.

Jeśli wszystko ma się rozsypać na kawałki od chwilowej utraty kontroli, jeśli ktoś ma nas chcieć pod pewnymi warunkami, jeśli my same mamy siebie lubić za coś, a nie po prostu, to lipa. Gra nie warta świeczki.

Coraz lepiej wychodzi mi akceptacja bezwarunkowa odpoczynku. Nie muszę już pracą i osiągnięciami pompować swojego poczucia własnej wartości. Nie mam ciśnienia.

W życiu jest miejsce i na obowiązki, i na przyjemności, jeśli nie zachowamy równowagi między jednymi a drugimi, stracimy całą radość życia. Gdy wychodzisz z założenia, że najpierw obowiązki, potem przyjemności, na te drugie może nie starczyć czasu, niespodziewanie zapadnie zmrok, a z nim spadek energii. Życie jest za krótkie, zaczynaj od deseru! Bywa że uciekamy w różne zajęcia,by nie zaskoczyło nas to, czego o sobie możemy dowiedzieć się w ciszy. Bycie wiecznie zajętym daje złudzenie bezpieczeństwa. Uniemożliwia konfrontację.

IMGP4618

Czasem naszą wartość wiążemy z tym, ile robimy dla innych. Gdy nie pomagamy, nie opiekujemy się, nie istniejemy. Matki, z oczywistych względów, są na taką pułapkę podwójnie narażone. Często wspominają, że tęsknią za tym, by tylko założyć buty (sobie) i wyjść z domu. Za czasem we dwoje z życiowym partnerem, na którego rzucają się stęsknione dzieci, gdy wraca z pracy.  Za weekendem spędzonym na odpoczynku, a nie na nadrabianiu zaległych obowiązków z całego tygodnia. Za czytaniem prasy kolorowej, a nie Świnki Peppy.

„Sama opieka nad dzieckiem może doprowadzić do przeciążenia, chronicznego wyczerpania, jak również do frustracji podstawowych potrzeb, w tym utraty autonomii (czasu dla siebie, osobistych zainteresowań i pragnień).” („Terapia schematów”, GWP, 2017)

Gdy uczciwie przyznajemy się do trudnych chwil, bliscy każą nie jęczeć, bo nie mamy powodu do narzekania, prawa do zmęczenia, wszak mamy luksusowe, bezstresowe życie. Chciałaś, to masz!

Skoro nie masz prawa do zmęczenia, to nie masz go do odpoczynku, skoro nie masz powodu do narzekania, to nie mówisz na głos, że cały ten „luksus” nieraz powoduje zgrzytanie zębami. Skoro nie można na głos przyznać się do trudnych emocji, to co z nimi zrobić? Niestety często frustrację kierujemy przeciw sobie lub przeciw dziecku.

„Opieka nad wymagającym niemowlęciem doprowadziła jego matkę do stanu chronicznego wyczerpania, a obecnie kobieta czuje do syna nienawiść.” („Terapia schematów”, GWP, 2017)

Z portali społecznościowych zerkają zadbane, rozanielone mamy i roześmiane dzieci. Porównujemy się do celebrytów, których newsfeed boleśnie uświadamia, jak nasze życie nigdy nie będzie wyglądać. Ciężko wtedy być wdzięcznym za proste sprawy, skoro żyje się w poczuciu niespełnionych standardów i bycia niewystarczającą.

Poczucie winy rodzica, np. wywołane tym, że za dużo pracuje, przy dziecku jest zmęczony, że nie żywi względem niego tylko pozytywnych uczuć, prowadzi do nadmiernej ustępliwości: dobrze, kupię ci kolejną zabawkę, przymknę oko na słodycz, pozwolę obejrzeć jeszcze jedną bajkę.

„Jasne granice tymczasem stanowią odpowiedź na potrzebę przewidywalności i kontroli.” („Terapia schematów”, GWP, 2017)

Zasady i granice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, rezygnujemy z nich pod wpływem słabości, bo czujemy się źle ze sobą.

„W łonie matki dziecko nie było ani inżynierem, ani lekarzem. Nigdy nie martwiło się tym, co wydarzy się jutro. Nie miało ani pieniędzy, ani konta w banku, ani nie zajmowało się biznesem. Było zupełnie bezrobotne, pozbawione jakichkolwiek kwalifikacji. Dziecko nie zna kalendarza. (…) Każdego dnia kurczy się jego wolność, natomiast wzrasta odpowiedzialność. Ostatecznie okazuje się, że nie istnieje już żadna swoboda, są tylko obowiązki, które należy spełniać, i odpowiedzialność, którą trzeba dźwigać.” Osho

Czy naprawdę musimy mieć kaloryfer na brzuchu, hybrydę na paznokciach, milion na koncie i trofeum kobiety sukcesu przed czterdziestką, by poczuć się w miarę? A może lepiej zmniejszyć oczekiwania, nie słuchać innych, nie porównywać swoich kulis z czyjąś sceną…

Marta Szyszko

IMGP4527

na podstawie:

terapia-schematow-dzieci-i-mlodziezy.1.1489409109zdrowie-emocjonalne,big,163506

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments