„Wystarczająco dobra matka potrafi zajmować się sobą. Zdaje sobie sprawę z własnych potrzeb i czuje się dobrze, zaspokajając je. Przekazuje więc opiekę nad dzieckiem komu innemu, kiedy jest jej potrzebna przerwa. (…) A po drugie nie jest zależna od miłości i wsparcia, jakie może dostać od dziecka. (…) Może więc pozwolić mu odejść, kiedy będzie do tego gotowe.” Skynner, Cleese

Dlaczego musisz dbać o swoje potrzeby, by nawiązać bliską, ale nie zaborczą relację z dzieckiem?

Matki, które nie potrafią zadbać o swoje potrzeby, mają tendencję do zwracania się do dziecka w tym celu. Partnerów życiowych dorosłych dzieci mogą traktować jako rywali i wysyłać swoim dzieciom komunikat „nie rośnij, nie opuszczaj mnie.”

„Nie umie zapewnić sobie tego, co jest jej potrzebne. (…) sama będzie miała za mało, a skoro tak, to w jaki sposób może dawać? (…) będzie zależna od dziecka, potrzebując od niego miłości i wsparcia dla siebie. Będzie się go kurczowo trzymać. Będzie zaborcza. (…) matce będzie potrzebna jego miłość, więc gdzieś w głębi ducha nie będzie jej się podobała perspektywa uzyskania przez nie niezależności.” Skynner, Cleese

Dziecko będzie miało problem z uniezależnieniem się od  zaborczej matki, z wyznaczeniem jej granic, rozpoznawaniem własnych potrzeb, zwracaniem na nie uwagi. Będzie za to doskonale znać potrzeby i oczekiwania swojej matki.

Osoba, która zawsze jest miła, nigdy nie odmawia, bo nawet nie jest świadoma własnych potrzeb, jest tak naprawdę nieobecna w relacji. Nie może budować bliskości, pozostać autentyczna. Jeśli zawsze rezygnujesz ze swoich potrzeb, tak naprawdę inni zaciągają u ciebie dług, o którym nawet nie wiedzą, bo nie zdobyłaś się na „nie” i szczerość. Dłużnikami mogą być dzieci, od których matka oczekuje wdzięczności lub mąż, który na jej plecach budował karierę, choć wcale o to nie prosił, i który słyszy, że kobieta wszystko dla niego poświęciła i po fakcie ma o to do niego pretensje.

„Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za swoje życie: za swoje emocje, myśli, sens swojego życia. I jest w tym coś przerażającego, bo kiedy bierzesz na siebie tę odpowiedzialność, to nagle konfrontujesz się z własną samotnością. Nie możesz już nikogo obwiniać za życie, jakie prowadzisz. Owszem, twoje dzieciństwo w określony sposób wpłynęło na ciebie i cię ukształtowało, ale gdy jesteś dorosły, przestaje to być wymówką. Tylko ty-i nikt inny!-ponosisz odpowiedzialność za swoje życie. To ten punkt, w którym każdy człowiek musi dokonać egzystencjalnego wyboru: czy chcę wziąć na siebie tę odpowiedzialność, czy wolę pozostać ofiarą?” Jesper Juul

zamiast wychowania

Aby budować bliskie relacje trzeba być świadomym, czego się chce, co się lubi, na co ma ochotę i otwarcie o tym informować. Najpierw trzeba mieć siebie, by móc podzielić się sobą z innymi. Paradoksalnie matka, która odmówi dziecku wspólnej zabawy, bo musi zaspokoić jakąś swoją potrzebę i wróci do zabawy, gdy będzie gotowa, może w niej uczestniczyć z radością, jednocześnie pokazując dziecku, że inni ludzie nie zawsze są dostępni, da dziecku cenniejszą lekcję, niż matka, która zawsze zgadza się na wszystko i nie ma kontaktu ze swoimi potrzebami.

„Wolę prawdziwy dialog, w którym każdy ujawnia to, co leży mu na sercu, niż towarzyską grę pozorów i miłych słówek. Bo w tym drugim przypadku nikt nie dostaje tego, na czym naprawdę mu zależy. Owszem, ta gra pozorów i bycia bardzo miłym dla siebie jest niekiedy bardzo potrzebna, ale nigdy tam, gdzie chodzi o prawdziwe relacje między bliskimi sobie ludźmi.” Jesper Juul

Często taką samotność można poczuć na rodzinnych uroczystościach, gdzie wszyscy są mili, ale nikt nie nawiązuje bliskości, gdzie unika się konfliktów, ma panować miła atmosfera. Ponieważ na takim spotkaniu człowiek czuje się jak w próżni, otoczony przez ludzi, którzy nie mają siebie do zaoferowania, a jedynie pozory,  trzyma go tam poczucie obowiązku. Poczucie obowiązku to jednak nie to samo, co tęsknota i gdy tego zabraknie, może nic już nas nie trzymać przy spotkaniach.

Czy rozmawia Pan dzisiaj ze swoją matką o swoich doświadczeniach z dzieciństwa? Nie, mamy sobie niewiele do powiedzenia. Moja matka wprawdzie skarży się, że rzadko do nie dzwonię, ale odpowiadam na to szczerze: „Nie mam ci nic do powiedzenia.” (…) Owszem, moja matka wyczuwa, że coś jest między nami nie w porządku, ale twardo trwa przy swoim: „Masz do mnie częściej dzwonić!”. Dla mnie nie jest to jednak żaden obowiązek. Ona należy do pokolenia rodziców, którzy sądzili, że mają prawo stawiać swoim dzieciom żądania. Takie matki są niebezpieczne, ponieważ tępią w zarodku wszelką możliwość naturalnej relacji z dzieckiem.” Jesper Juul

Marta Szyszko

na podstawie:

Skynner, Cleese „Żyć w rodzinie i przetrwać”

zamiast wychowania

Przeczytaj także:

Czy matka może kochać „za bardzo” i krzywdzić tym swoje dziecko?

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments