Dlaczego mi tego nie kupisz, mamo?

Dlaczego mi tego nie kupisz, mamo?

Dla dziecka zakup mieszkania, zestawu LEGO i nowych butów to czynności równorzędne. Przykładasz kartę płatniczą albo klikasz „kupuję” i czekasz na kuriera.

Staram się nauczyć dzieci szacunku do pieniądza. Tego, że stare trzeba naprawiać albo zareklamować jak w przypadku butów, w których po kilku miesiącach psują się rzepy. Tego, że pieniądze nie lecą z nieba, a żeby wyjąć je ze ściany (bankomatu), trzeba się nagimnastykować, i że wbrew pozorom nie jest on studnią bez dna. W końcu każdy wydatek okupiony jest moim czasem spędzonym przed komputerem, negocjacjami z klientami, znikaniem mojego męża na 10 godzin brutto z dojazdami każdego dnia. Tak było, gdy syn zapytał mnie, czy kupię mu zestaw LEGO Mindstorms za ponad tysiaka.

-Dlaczego mi tego nie kupisz, mamo?

Czy kupiłabym ci, Synku, ten zestaw, gdyby to zależało od moich chęci? Tak, obserwowałabym jak czekasz niecierpliwie na kuriera, jak składanie klocków pochłania cię na długie godziny, jak przybiegasz mnie wyściskać i dać całusa, a twoje oczy błyszczą z radości.

Czy kupię ci ten zestaw? Być może na komunię, jeśli nie wyrośniesz z pasji do LEGO, ale na pewno nie 5 sekund po tym, jak zobaczyłeś go w reklamie telewizyjnej.

Będziesz zawiedziony. Nawet gotów byś był nie jechać na wakacje, byle dostać swój zestaw. Myślisz, że to kwestia przekonania mnie, użycia lepszych argumentów. Jesteś uparty. Nie odpuszczasz, ale ja wyznaczam ci granice, akceptując twoje rozczarowanie pomieszane ze złością i to, że w takim razie mnie nie lubisz.

„Ktoś może jednak powiedzieć: dzieci stają się smutne, jeśli odmawia się spełnienia ich życzeń. (…) Kiedy dorośli zaczynają potem tu i ówdzie mówić NIE, prowadzi to do frustracji, jednak łzy dziecka w takiej sytuacji są doświadczeniem potrzebnym do budowania autentycznych relacji z innymi ludźmi.” J. Juul

Wiesz, Synku, ja też nie dostawałam wszystkiego, czego tylko zapragnęłam. Domek dla Barbie? Odległe marzenie. Miesiącami zbierałam na lalkę Barbie Tajemniczą Syrenę. Do dziś pamiętam jej zapach, kolorowe włosy, jak po nią biegłam rozemocjonowana do Pewexu z uzbieraną sumą i jak ekspedientka uśmiechała się na widok tych wszystkich zaskórniaków. Praktycznie się z nią nie rozstawałam. Nauczyło mnie to cierpliwości w dążeniu do celu, wdzięczności i celebrowania tego, co mam.

Ale znam dzieci, które od rodziców dostawały przysłowiową gwiazdkę z nieba. Ja marzyłam o Tęczowym Pałacu dla Barbie, a dostała go inna dziewczynka. „Tylko tyle?” –powiedziała z pogardą i rozczarowaniem. Ja wtedy cieszyłam się szmacianką i byłam za nią wdzięczna. Ona domek porzuciła po krótkiej zabawie, znudzona, nienasycona, z wydętymi, rozkapryszonymi ustami.

Gdy dostajemy wszystko, czego zapragniemy, gdy to przychodzi zbyt łatwo, nie celebrujemy tego. Nasz apetyt rośnie, a życie nie zawsze jest w stanie podać nam na tacy tego, czego chcemy. Myślę, że lepiej, gdy możemy o to zabiegać, możemy na to zbierać, możemy tego oczekiwać. Wtedy prezent nabiera większego znaczenia. Stoi na honorowym miejscu, w naszym pokoju i w naszej pamięci. Dowiadujemy się, że w życiu są pewne ograniczenia, a na niektóre marzenia trzeba odkładać przez miesiące, a niekiedy lata. Nic, co wartościowe, nie staje się naszym udziałem za pstryknięciem palcami, a jeśli czegoś bardzo pragniemy, to warto na to poczekać. Wtedy cieszymy się podwójnie.

Wiesz, Synku? Kiedyś też chciałam mieć cały pokój zabawek, a dziś najbardziej pamiętam, gdy bliscy dawali mi swój czas.

DSC_0116

„Czy rodzice zawsze powinni dawać dzieciom to, na co mają ochotę? (…) jako członkowie społeczeństwa dobrobytu żyjemy złudzeniem, że zawsze możemy dostać to, na co mamy ochotę. Innymi słowy, nasze pojęcie udanego życia zawiera wymóg, żeby zawsze móc robić i otrzymywać to, na co ma się ochotę. Ale czy tak jest naprawdę? Doświadczenie pokazuje, że istnieje wiele innych czynników, które decydują o tym, że odczuwamy nasze życie jako szczęśliwe i udane. Wśród nich jest umiejętność wyznaczania sobie celów i ich osiągania. Równie ważne są marzenia i dążenie do ich spełnienia. Obie te rzeczy wiążą się z tym, że niekiedy musimy robić coś, na co wcale nie mamy ochoty − albo co jest dla nas bolesne lub frustrujące.” J.Juul

„Miłość natomiast jest dawaniem dziecku tego, czego ono naprawdę potrzebuje, żeby mogło prowadzić szczęśliwe życie. Dlatego słowo NIE, które często kosztuje rodziców wiele wysiłku, jest niejednokrotnie najlepszą odpowiedzią − i niesie w sobie najwięcej miłości.” J.Juul

„Dzieci mogą dostawać to, na co mają ochotę, i nie będzie to miało złych konsekwencji, jeżeli tylko rodzice nie próbują w ten sposób unikać konfliktów lub uczynić siebie kochanym, albo nie poświęcają dla nich własnych potrzeb i granic.” J. Juul

DSC_0068

Marta Szyszko

wpis we współpracy ze Smykiem

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments