niedoskonała mama

niedoskonała mama

brzuch
felieton

Dech w piersi zapiera

Że kiedyś nie byłam w ciąży? No… niby pamiętam… ale co ja wtedy robiłam? Rzeczywistość, w której nie funkcjonuje moja córka, nie jest już moją rzeczywistością.

Mała najaktywniejsza jest wtedy, kiedy jej się podoba. Zwykle tłucze mi się w brzuchu, kiedy się kładę; często też w nocy budzi mnie swoimi narowistymi ruchami. Czasami przesuwa się pod moją skórą i jest to ruch kojący, który przynosi mi poczucie bliskości i zjednoczenia z tą małą istotką.

Czasem zaś ta dziewczynka daje mi jasno do zrozumienia, że jest odrębną jednostką. Kotłuje się tak, że aż  mnie brzuch boli, aż brak mi tchu. Nie w przenośni; całkiem serio – duszę się ostatnimi czasy. Początki, jak to zwykle bywa, zdawały się niewinne – wieczorami lub w nocy miewałam uderzenia gorąca i chwilowe duszności.

Teraz ciężko znaleźć w ciągu dnia moment, kiedy mogę normalnie oddychać. Córcia uciska mi przeponę, bo ułożona jest dość wysoko. Odwróciła się główką w dół i siedzi w tej swoistej kapsule gotowa do startu. I nie wiem czy wolałabym, żeby już przestała mnie dusić, schodząc niżej; czy może świadomość, że jeszcze mam trochę czasu do porodu, wynagradza mi te ciągłe duszności…

Chociaż ułożona jest dość wysoko, nadal wstaję w nocy do toalety. Wczoraj wyjrzałam przez okno w nocne niebo i zobaczyłam białą mgiełkę śniegu, otulającą samochody i dachy domów. Cieszyłam oczy widokiem uśpionej, cichej ulicy, sądząc, że do rana po śniegu nie zostanie ani śladu. Jednak ślad pozostał. Pada śnieg z deszczem i choć jezdnie są nadal czarne, cieniutka kołderka utrzymuje się na dachach.

Więc jednak przyszła… Kiedy dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami, zima wydawała mi się odległa o miliony lat świetlnych. Zima stała się synonimem finiszu, rozwiązania. Tak bardzo skupiłam się na samym tym maratonie, jego trudach i nieopisywalnych radościach, że zobaczenie teraz przed sobą mety jest dla mnie nie lada zaskoczeniem. Już? Tak szybko? – chciałabym zapytać.

Zeszła zima wydaje mi się teraz taka nierealna, tak odległa, jak gdyby zaistniała tylko w moim umyśle. I tylko na moment. Lubię, kiedy pada śnieg. Najbardziej kojarzące mi się z zimą wspomnienie pochodzi sprzed sześciu czy siedmiu lat, kiedy byłam na samotnym spacerze po moim ukochanym Żoliborzu.

Miałam złamane serce, zbliżały się święta, a na afiszach w kinie Wisła były świąteczne komedie romantyczne. Było popołudnie, na tyle wczesne, że wieczór zdawał się jeszcze odległy; na tyle późne, że wszyscy zdążyli już wrócić z pracy do domów i ulice były nieco opustoszałe. Nie było wiatru. Było za to cicho, jak gdyby zakryć uszy dłońmi. Padały ogromne, białe, puchate płaty śniegu.

Spadały elegancko, bez zawirowań, niespiesznie. Niczym nie gnane, niemal nieulegające grawitacji, powolutku opadały na ziemię. Z latarń sączyło się żółte światło. Spacerowałam po willowym Żoliborzu, zakochana w tych powojennych domkach, otoczonych murkami, zauroczona szeregową zabudową niegdysiejszych osiedli wojskowych. Otulona moim ówczesnym bólem i śniegiem. Lubię tak odczuwać zimę – jako emocję skierowaną absolutnie do wewnątrz, jako spokój, ciszę i brak pośpiechu…

I rozpoczyna się kolejna zima. W naszym domu oznacza więcej zapalonych świeczek, które tlą się w różnych kątach i nieco zwolniony tryb, w którym wszystko zaczyna działać. Odnoszę wrażenie, jak gdyby wraz z nadejściem  zimy, do naszego domu sączyło się więcej spokoju. A spokój to towar niemal luksusowy… Jesteśmy gotowi na narodziny naszej córki. Jesteśmy gotowi na każdy nadchodzący dzień. Każdego dnia pławimy się w swoistym luksusie spokoju.

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Dorota LipińskaIwonaGosia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia
Gość

O prostych, zwyczajnych, ziemskich sprawach można tak pięknie pisać…

Iwona
Gość
Iwona

Łapie mnie za serce stwierdzenie, że spokój to towar luksusowy.
Caaaałe życie będę tęsknić za cudownym uczuciem spokoju z okresu ciąży.

Dorota Lipińska
Gość

Ja też za tym spokojem tęsknię :) Nie doceniałam go w ciąży, ale teraz, jak wspominam ten okres, mam wrażenie, że siedziałam w dźwiękoszczelnej bańce mydlanej… pięknie było… :)