niedoskonała mama

niedoskonała mama

puste kieliszki po alkoholu
społeczeństwo

DDA – jaką cenę płacą za nałóg rodziców?

Ściągnięte usta, zaciskanie kciuka w pięści, napięty brzuch podczas wykonywania codziennych czynności, czyli gotowość do nagłej sytuacji kryzysowej, choć niebezpieczeństwo dawno minęło. Po tym poznasz tych zaradnych, odnoszących sukcesy i ubranych jak milion dolarów dorosłych, wychowanych przez rodziców, którzy byli zbyt zaabsorbowani ucieczką w nałóg, by zauważyć ich potrzeby. 

„Najpierw nie miałam dzieciństwa… Wychowywałam się w domu, w którym awantury były na porządku dziennym. Słowa wypluwane z nienawiścią, ze złością, z krzykiem… Nieprzespane noce, ściskanie koło serca, strach i wściekłość narastająca z każdą awanturą. Wstyd przed koleżankami za własnego ojca. Bezsilne łkanie w poduszkę, szczelne zamknięcie w swoim własnym świecie marzeń i fantazji. W domu nigdy nie było ciepła, normalnych świąt, spokoju. Bez względu na stan ojca zawsze, w najgłębszych zakamarkach czaił się niepokój. Niepokój, który na drobne kawałki rozszarpywał pojedyncze, rzadkie chwile szczęścia.”

Odcięci od własnych emocji

Dorosłe dzieci alkoholików zostały nauczone, by nie wierzyć własnym zmysłom i intuicji. Po powrocie ze szkoły widziały mamę zapłakaną, wściekłą lub bezsilną, która roztrzęsiona nalewała zupę, uśmiechając się mechanicznie i przekonując: nic się nie stało.

„Jeden zestaw reguł, stworzony przez rodziców, sprowadza się do: „Nie mów”, „Nie czuj”, „Nie ufaj”. Rodzice tworzą go po to, by osiągnąć dominującą pozycję, wzbudzić lęk, wywołać poczucie winy i wstydu, by móc pić i utrzymać dalej ten dysfunkcyjny stan rzeczy.”

– „Jeżeli nie będę mówił, nikt nie będzie wiedział, co czuję i nie zostanę zraniony”

– „Jeżeli nie będę pytał, nie będę odrzucony”

– „Jeżeli świetnie będę sobie radził sam, pozostawią mnie w spokoju”

– „Jeżeli będę niewidoczny, nic mi się nie stanie”

– „Jeżeli będę czujny, nikt się na mnie nie wścieknie”

– „Jeżeli przestanę czuć, nie odczuję bólu”

butelka wina
pixabay.com

Pozbawieni spontaniczności

Spontaniczność kojarzy się jednoznacznie – z utratą kontroli, a od niej tylko krok od sytuacji, która rozwinie się w nieprzewidywalnym kierunku, zagrażającej, nieodwracalnej w skutkach. Dlatego najlepiej wszystko kontrolować, nie ufać nikomu, bo nigdy nie wiadomo, jakie są jego prawdziwe intencje. Lepiej być samemu, niż zostać zranionym. Przecież nie można kontrolować zakochania, a już tym bardziej drugiej osoby.

Jeśli wszystko kontrolujesz, pozbawiasz się całej radości życia. Taką cenę płacą dorosłe dzieci alkoholików. Są sumiennymi i odpowiedzialnymi pracownikami, siedzą po godzinach, zawsze dotrzymują danego słowa, ale pozbawiają się chwil beztroski, dziecięcej radości, bezinteresownego śmiechu, a to bardzo męczące. Są śmiertelnie poważni, wydrążeni z zaufania.

Rezygnujący z własnych potrzeb

„Często dda rezygnują z własnego życia osobistego, ponieważ przyjmują, że ich podstawowym zadaniem życiowym jest opiekowanie się mamą albo tatą (rodzice wcale nie są ludźmi schorowanymi ani bardzo starymi). Spotkać można takich dda, którzy mają własne rodziny, ale  każdy weekend, święta i wakacje spędzają z rodzicami. Mają mocno zakodowane, że ich podstawową rolą życiową jest „być dobrym dzieckiem”: „mąż, żona to nie rodzina, rodzina to rodzice, dziecko, brat. (…)”

„Jego potrzeby są zazwyczaj niezauważane lub ograniczane do podstawowych, ponieważ innych nikt nie ma czasu zauważyć. Dziecko słyszy, że musi być samodzielne, musi pomagać mamusi i tatusiowi, którym jest ciężko. I najlepiej niech nie mówi o swoich potrzebach, bo przecież mama zadba o nie na tyle, na ile zdoła. A jeśli usłyszy, że syn albo córka potrzebuje więcej, niż ona może dać, będzie jej przykro.”

Marta Szyszko

na podstawie:

„Gdzie się podziało moje dzieciństwo? O dorosłych dzieciach alkoholików” wyd. Charaktery

Przeczytaj także:

http://www.takeitizi.pl/dorastanie-w-domu-z-problemem-alkoholowym-fragmenty-gdzie-sie-podzialo-moje-dziecinstwo/

Comments

comments