niedoskonała mama

niedoskonała mama

korale
felieton

Czysta prawda

Tydzień 31

Listopad 2010

Zdumiewające, jak złożoną konstrukcją jest człowiek – nagi szkielet opasany mięśniami, tkankami, żyłami, w których buzuje krew. Z jaką precyzją na pojedyncze włókna nerwowe nanizane są korale emocji. I ten umysł! Twór niezbadany, piękny, okrutny; nieujarzmione jądro całego mechanizmu! Zdumiewające. Fascynujące. Bolesne.

Bywają emocje, których nie chcemy, które wcale nas już nie wzbogacają. W ich przypadku chcielibyśmy, żeby sznur tych właśnie korali został przerwany, a one strącone z nici uderzyły z głuchym dźwiękiem o podłogę i rozsypały się, niczym tanie szkiełka.

I ja mam takie korale, choć nie zdawałam sobie sprawy, że uwierają tak bardzo. Wystarczył drobiazg, żebym rozsypała się, skuliła z bólu i chciała schować głęboko w cień. Czysta prawda – napisałam flamastrem na wewnętrznej stronie prawego nadgarstka – tylko ona się liczy. Nie zdążyłam wytatuować przed ciążą, zrobię to, gdy tylko będę mogła.

Czysta prawda – tylko ona się liczy; może dlatego, że wcześniej nie liczyła się wcale. Tata mówił mi, że najgorsze to kiepsko kłamać. Więc kłamałam dobrze. A że tylko praktyka może uczynić mistrza, kłamałam wiele. Kłamałam, gdy było to dla mnie użyteczne. Kłamałam, gdy nie miało to żadnego znaczenia – le arte pro le arte.

Aż zaczęłam zmieniać swoje życie. Nigdy nie odcinałam się od tego, co wcześniej. Bez wcześniej nie byłoby przecież żadnego później. Lecząc się jednak ze wszystkich kompleksów, poznając tę dziewczynę z lustra, o której wspominałam już kiedyś, nabawiłam się nowego kompleksu, lecz aż do dziś nie zdawałam sobie z niego sprawy. Czytałam ostatnio o różnicy między strachem a lękiem.

Ten pierwszy jest reakcją na bodziec, dla przykładu na zagrożenie, drugi zaś stanowi, przez analogię, antycypację zagrożenia. To rozróżnienie najlepiej chyba obrazuje mój kompleks prawdy – nie reaguję prawdą na bodźce; reaguję, nawet, kiedy brakuje bodźca, tylko dlatego, że lękam się jego pojawienia. To nowy odcień, który muszę jeszcze dopracować, aby był barwą zachwycającą. Tymczasem i tak z dumą noszę precjoza emocji, stworzone z czystej prawdy.

Wierzę, że w ramach szykowania wyprawki dla mojej córki, ta prawda jest cenniejsza niż te wszystkie łóżeczka, śpioszki, karuzele, pieluchy i staniki do karmienia. Bez tej prawdy nie potrafiłabym pewnie powiedzieć przed paroma miesiącami mojemu partnerowi (który chciał, żebyśmy mieli dziecko, ale kiedyś tam), że chcę zostać matką. Nie za pięć lat, lecz teraz. Moja córka zrodziła się z prawdy  i moja córka jest najlepszą dla mnie za prawdę nagrodą.

tekst: Dorota Lipińska

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o