Tak trudno mi być TU i TERAZ. Ciągle jestem gdzieś z przodu, gdzieś dalej… Czy w ogóle mam jakieś TERAZ? Czy wszystko jest za chwilę, za dzień, za dwa?

Nie pamiętam kiedy zatrzymałam się ostatnio by popatrzeć, posmakować, pobyć… Kiedy udało mi się trwać bez ruchu, bez pośpiechu, bez tego wewnętrznego głosu, który ciągle powtarza: szybciej, szybciej, bo nie zdążysz!

I tak dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą…

Przyzwyczaiłam się już do tego, przyzwyczaiłam się do swojego wizerunku – w ciągłym biegu… Czy ja w ogóle odpoczywam? Kiedy ostatnio dałam sobie czas, żeby porobić NIC? Kiedy i czy w ogóle dałam sobie do tego prawo???

Generalnie nie daję sobie prawa do odpoczynku w ciągu dnia. Odpoczywam w nocy, śpiąc i może dlatego tak trudno mi wstać na budzik? Zawsze zwlekam, przesuwam porę budzenia o pięć minut, o trzy, o dwie i nie wiedzieć kiedy robi się z tego pół godziny albo godzina! Potem pęd – zrywanie dziecka, bo już jesteśmy spóźnieni na śniadanie do przedszkola – zimna kawa w biegu – i poganianie, popędzanie, którego tak nie lubię i wiem, że ono też…

Zawsze staram się dać mu jeszcze trochę czasu na bezpieczne, spokojne wychodzenie ze snu, więc z mojej godziny opóźnienia robi się już godzina piętnaście i… zawsze jesteśmy do tego przedszkola spóźnieni. Mój mąż mówi, że jestem bardzo punktualna – zawsze spóźniam się dokładnie tyle samo.

Nie wiem jak mogłoby być inaczej, nie znam siebie innej ani innych poranków? Być może moje dziecko bardziej by je lubiło? Może gdyby mama rano była spokojna, robiła wszystko z zegarkiem w ręku i na wszystko starczałoby jej czasu… –  może wtedy byłoby lepiej… Tylko byłaby to całkiem inna mama.

Uśmiecham się patrząc, jak chłopiec puszcza latawca… Chciałabym znów być dzieckiem, mieć chwilę, a nie gonić za nią, być TU i TERAZ…

Pójdę puszczać latawca… jutro… może… kiedyś…

 tekst: http://wsercugorzlotych.wordpress.com/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments