Zapraszam na rozmowę z Joanną Lisiak, która przybliży wiedzę współczesnej medycyny na temat autyzmu – jednej z zagadek cywilizowanego świata. Czy autyzm może być spowodowany zimnym chowem, czy najnowsze metody diagnostyczne tłumaczą tak dużą liczbę zachorowań (wzrost o 600% w ostatnich 20 latach), co powinno zaniepokoić rodzica w zachowaniu dziecka? Na te i inne pytania poznacie odpowiedź poniżej.

Jak określa się autyzm, co oznacza skrót ASD?

Autyzm jest jednym z całościowych zaburzeń rozwoju. Całościowe zaburzenia rozwoju są grupą zaburzeń, które charakteryzuje opóźnienie lub nieprawidłowości w zakresie rozwoju relacji społecznych, komunikacji, zachowania lub funkcji poznawczych, a objawy ujawniają się w okresie wczesnodziecięcym lub nawet niemowlęcym.

Zalicza się do nich: autyzm dziecięcy, autyzm atypowy, Zespół Retta, dziecięce zaburzenia dezintegracyjne, zespół Aspergera oraz zaburzenia hiperkinetyczne z towarzyszącym upośledzeniem umysłowym i ruchami stereotypowymi. Jeśli chodzi o autyzm, to występujące nieprawidłowości dotyczą triady zaburzeń w obrębie: komunikacji, zachowań społecznych oraz zainteresowań i aktywności.

W zależności od obecnych objawów rozpoznaje się autyzm dziecięcy (lekarze często dają rozpoznanie autyzmu wczesnodziecięcego, w przypadku dzieci, u których zaburzenia rozwoju ujawniły się przed ukończeniem przez nie trzeciego roku życia), autyzm atypowy (w przypadku dzieci, u których symptomatologia w zakresie objawów lub czasu ich ujawnienia się odbiega od przyjętych norm diagnostycznych).

Od jakiegoś czasu coraz częściej stawia się diagnozę zaburzeń ze spektrum autyzmu. Jest to właśnie wspomniane ASD czyli autism spectrum disorders, a na nasz język tłumacząc – spektrum autyzmu. To jednostka nieco szersza w zakresie objawów i nasilenia od klasycznego autyzmu, jednak aby ją postawić też muszą być spełnione trzy podstawowe kryteria: zaburzenia w zakresie komunikacji, współżycia społecznego oraz stereotypowe wzorce zachowań i aktywności.

Jakie mogą być przyczyny autyzmu?

Obecny stan wiedzy naukowej nie pozwala jednoznacznie określić przyczyn powstawania zaburzeń autystycznych. Różne są teorie odnośnie etiologii, jednak co do jednego wszyscy są zgodni. Autyzm w żaden sposób nie jest generowany przez systemy wychowawcze czy postawy rodzicielskie opiekunów. Stwierdzenie, jakoby dzieci autystyczne były wychowywane przez „zimne” matki, dawno zostało bezsprzecznie obalone. Przekonania o psychogennym podłożu autyzmu były głęboko niesprawiedliwe i w dodatkowy sposób obciążało i tak już nadwątlone siły i uczucia rodziców.

Obecnie przyczyn autyzmu naukowcy szukają gdzie indziej. Trudno jest wyodrębnić jeden czynnik, który z pewnością powodowałby pojawienie się autyzmu. Naukowcy raczej przychylają się do stwierdzenia, że autyzm może mieć podłoże genetyczne. Od lat obserwuje się, że rodzina, w której występuje zaburzenie ze spektrum autyzmu jest znacznie bardziej narażona na ponowne wystąpienie tego zaburzenia niż rodzina bez występujących zaburzeń rozwojowych.

Dane statystyczne wskazują ponadto, że autyzm częściej występuje u bliźniąt jednojajowych niż u dwujajowych. W rodzinach chorych częściej niż u reszty społeczeństwa obserwuje się zaburzenia mowy czy problemy z uczeniem się. W wielu przypadkach występują uszkodzenia płodowe (ciąże „problematyczne”, zwłaszcza w pierwszym trymestrze) oraz okołoporodowe (perinatalne), ale aby doszło do rozwoju autyzmu, muszą współistnieć wspomniane predyspozycje genetyczne. Powstanie nieprawidłowości w obrębie układu nerwowego wiąże się ponadto z chorobami przebytymi jeszcze w łonie matki (np. różyczka wrodzona), uszkodzeniami w okresie perinatalnym (m.in. niedotlenieniem) oraz chorobami wczesnoniemowlęcymi (zapaleniem mózgu, opon mózgowych).

Reasumując, nie znaleziono do tej pory jednego czynnika czy też przyczyny powstawania autyzmu. Współcześni badacze tematu przychylają się raczej do podłoża genetycznego, lub też do wieloczynnikowej etiologii tego zaburzenia.

Czym można wytłumaczyć współczesną epidemię autyzmu (wzrost zachorowania w ciągu ostatnich 20 lat o 600%)?

Autyzm jest trzecim najczęściej występującym zaburzeniem zaraz za upośledzeniem umysłowym i porażeniem mózgowym. Fakt znacząco większej liczby dzieci z autyzmem jest niezaprzeczalny i jednocześnie zatrważający. Wskazują na to statystyki krajów, które takie dane monitorują. Przyczyny takiego stanu są złożone. Na pewno przyczyniła się do tego większa świadomość społeczna, więcej mówi i słyszy się o autyzmie. Już nie tylko Dustin Hoffman przychodzi nam na myśl, gdy słyszymy hasło autyzm.

Zaburzenia w rozwoju diagnozowane są obecnie wcześniej. Jest to efekt coraz lepszej i pełniejszej diagnostyki, profesjonalizacji środowisk zajmujących się zdrowiem i prawidłowym rozwojem człowieka. Ponadto większy jest dostęp do usług medycznych, znacznie więcej specjalistów zajmuje się problematyką autyzmu. Kryteria diagnostyczne uległy poszerzeniu, mówimy obecnie raczej  o spektrum zachowań autystycznych niż o klasycznym autyzmie dziecięcym. Poszerzenie kryteriów diagnostycznych przekłada się na liczbę z rozpoznanym ASD. Wyższa świadomość społeczna dotyczy również samych rodziców, którzy wykazują większą czujność podczas rozwoju swoich pociech i szybciej udają się po pomoc wówczas, gdy coś ich niepokoi. Z tego względu na diagnozy w kierunku autyzmu trafiają coraz młodsze dzieci, zdarzają się już nawet niespełna roczne maluchy.

Lepsza diagnostyka nie tłumaczy jednak skali zjawiska autyzmu jaki obserwujemy. Nie ma teorii mówiącej dlaczego tak się dzieje, jednak można domniemywać, że jest to kolejna konsekwencja postępu cywilizacji.

Co powinno zaniepokoić rodzica w zachowaniu dziecka na danym etapie rozwoju?

Pierwszymi świadkami tego, co dzieje się z dzieckiem, są zazwyczaj rodzice. To oni zauważają, że od urodzenia jest ono inne – nie reaguje na osoby ze swojego otoczenia, skupia się na długi czas na różnych obiektach. Niekiedy jednak objawy autyzmu pojawiają się u maluchów, które rozwijały się do pewnego momentu normalnie. Nagle stają się one ciche, zamknięte w sobie, autoagresywne, tracą uprzednio nabyte umiejętności językowe i społeczne.

Zachowują się dziwnie. Niektóre dzieci zostają jakby w tyle za rówieśnikami, którzy rozwijają się szybciej. Często pomiędzy 12. a 36. miesiącem życia zaczyna się ujawniać nietypowość reagowania na ludzi oraz inne nieprawidłowości.

Do sygnałów ostrzegających, że dziecko może mieć autyzm należą: brak gaworzenia, brak pokazywania i/lub wykonywania mających znaczenie gestów do ukończenia pierwszego roku życia, niewypowiadanie pojedynczych słów do wieku 16 miesięcy, brak lub znacznie obniżona reakcja na swoje imię, utrata uprzednio nabytych zdolności językowych lub społecznych, brak odpowiedzi uśmiechem na uśmiech, brak nawiązywania lub/ i podtrzymywania lub wręcz unikanie kontaktu wzrokowego z drugim człowiekiem, sprawianie wrażenie głuchego,  niereagowanie na brak obecności bliskich osób, brak orientacji co do przeznaczenia zabawek, manipulowanie tylko ich wybraną częścią, a nie całością, układanie zabawek w tym samym porządku, kolorami, kształtami, wielkością, wykazywanie sztywnego upodobania do robienia czynności zawsze w tym samym porządku, silna niechęć do zmian, sztywność w jedzeniu, nawykach, brak zainteresowania dziećmi, brak zachowań naśladowczych.

Obecnie diagnozuje się coraz młodsze dzieci pod kątem autyzmu. Czynniki ryzyka u bardzo małych dzieci to: pasywny temperament, obniżony poziom aktywności, skrajnie natężona drażliwość, tendencja do fiksowania się na różnych przedmiotach, zredukowane kontakty społeczne, a także brak mimiki, gdy dziecko zbliża się do wieku 12 miesięcy. Na pewno budzić niepokój powinno obniżone rozumienie mowy, uboga gestykulacja dziecka, brak świadomości, iż mowa służy do komunikowania się z otoczeniem.

Sytuacja odnośnie rozpoznawania zachowań ze spektrum autyzmu ulega zmianie na korzyść, diagnozy stawiane są coraz szybciej, a to oznacza szybszą interwencję terapeutyczną i w konsekwencji poprawę funkcjonowania dziecka. Mimo tego, w naszym kraju nagminnie zdarzają się sytuacje, kiedy obawy rodziców są lekceważone. Często rodzice otrzymują informacje uspokajające, które chcą słyszeć, a lekarze i specjaliści przywołują stereotypy na temat autyzmu, którymi tłumaczą wykluczenie objawów autyzmu, co jednocześnie zamyka dziecku drogę do wczesnej diagnozy i terapii.

Pozwolę sobie przytoczyć kilka krążących w społeczeństwie stereotypów: że „autyści nie mówią, więc to nie może być autyzm” (wiele osób z autyzmem mówi, ale używanie przez nich języka jest inne, nie zawsze służy komunikacji i chęci dzielenia się wspólną uwagą), „autyści nie przytulają się, więc to nie autyzm jest przyczyną trudności dziecka” (wiele osób z autyzmem przytula się do rodziców i opiekunów), „osoby z autyzmem nie kontaktują się z innymi ludźmi, unikają ludzi, izolują się fizycznie, siedzą w kącie, patrzą niewidzącym wzrokiem”, itd., itp. Najbardziej karygodnym stereotypem, który dalej jest utrwalany przez wielu lekarzy i specjalistów jest uspokajanie przerażonych rodziców, że mają dać swojemu dziecku czas,  bo jego problemy wynikają z indywidualizmu, a poza tym chłopcy mówią z reguły później i nie ma powodu do obaw.

koniec cz. I, w drugiej części wywiadu poznacie szczegóły na temat diagnozy i terapii autyzmu.

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments