Przeciętna mama zadaje sobie od czasu do czasu pytanie – czy jeszcze będzie jak dawniej? Czy bez pośpiechu będę mogła zająć się swoimi sprawami, które nie mają za zadanie dostarczyć niezbędnych produktów żywnościowych do domu, utrzymania porządku, zajmowania się codziennymi, rutynowymi czynnościami?

Czy będę mogła bez poczucia winy zostać w domu i zająć się zleceniami, gdy trafiło się odrobinę słońca w listopadowe przedpołudnie i wskazany byłby spacer po lesie? Czy będę mogła jeździć na intensywny kurs językowy i podnosić swoje kwalifikacje, zdobyć prawo jazdy, pracować zawodowo i odnosić sukcesy? Myśleć jak facet i zajmować się ambitnymi dla szarych komórek sprawami? Nie zostawać z ręką w nocniku w pieleszach, gdy druga połowa zdobywa awans za awansem, popija kawę za kawą, rozsyła uśmiech za uśmiechem?

Czy będzie mi się chciało, skoro mam za sobą nieprzespaną noc, w perspektywie intensywny dzień, wypełniony po brzegi sprawami dla domu, dla rodziny, czy jest przestrzeń na siebie sprzed lat? Beztroską, spontaniczną, pełną nieograniczonych możliwości i apetytu na każdą minutę?

Oczywiście, że tak! Oczywiście, że nie ma innej drogi niż walczyć o siebie, niż urywać się z domu, niż stawiać sobie nowe cele, a potem małymi lub stumilowymi kroczkami je realizować. Można pracować, ale nie trzeba zarabiać kokosów, można się dokształcać i poszerzać zawodowe kwalifikacje lub zupełnie się przebranżowić, ale nie trzeba tego dokonać w miesiąc.

Człowiek uczy się całe życie – nie tylko by zdobyć wymarzony zawód, ale przede wszystkim o sobie. Zmieniają się jego potrzeby, zasoby czasowe, priorytety i zainteresowania.

Bycie mamą swoich dzieci to nie powód, by poddać się stagnacji, by nie organizować czasu dla siebie i na swoje plany. Nigdy nie jest za późno by zacząć. Może spadnie na nas ta świadomość po kilku miesiącach, latach macierzyństwa, a może dopiero gdy dzieci będą w liceum. Ale frustracji trzeba stawiać czoło natychmiast.

Szukać pozytywów w małych sprawach – dniu bez konieczności gotowania obiadu, który przywiozła babcia. Bajce telewizyjnej, która ratuje sytuację, gdy nie mamy czasu, ani ochoty gugać, fikać i opowiadać bajki. Aromatycznej kawie wypitej bez pośpiechu, ani zimnej, ani parzącej. W perspektywie na lepszy czas, nawet jeśli ma to być samotny spacer, godzina w grupie studentów szlifujących angielski, jazda z instruktorem z widokiem na miasto, które zaniedbałyśmy podczas codziennych tras, niewykraczających poza obręb osiedla.

Niedoskonała Mama

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments