Czy jesteś szczęśliwa? Padło pytanie od jednej z moich czytelniczek.

A co jeśli powiem, że szczęście jest kwestią nastroju? Są chwile, gdy czuję się wściekła, zmęczona, gdy chciałabym więcej promieni słońca i beztroskiego wystawiania do nich twarzy, albo ciekawszych zleceń, większych zarobków. A są momenty beztroskiego śmiechu, który wydobywa się z przepony i rozpromienia całą twarz?

Frustracja i szczęście to dwie sinusoidy, których doświadczam regularnie i nie wyobrażam sobie inaczej. Staram się robić wszystko, by być szczęśliwa, nie mamić się łatwymi rozwiązaniami, ani tymi, które z pozoru uszczęśliwiają. Wtedy dociera do mnie, jak wiele energii ludzie poświęcają by preparować szczęśliwe uśmiechy przed innymi, jak często mam do czynienia z aktorstwem, a nie szczęściem w krystalicznej postaci.

Każdy z nas doświadcza stanów radości, jeśli tylko potrafi na nie zapracować lub spontanicznie wpuścić do swojej codzienności i każdego z nas nawiedza melancholia, zaduma.

Nauczyłam się jednego – co dla jednego człowieka jest szczytem radości i satysfakcji, dla drugiego okaże się niewypałem. Są ludzie szczęśliwi na etatach, są Matki Polki, które satysfakcjonuje prowadzenie domu i usługiwanie facetowi, ba! Po części siebie do takich zaliczam. Nie uważam, że to mi uwłacza, bo mojemu mężczyźnie nie uwłacza jechać co rano do pracy i spędzać tam ośmiu godzin, by potem kupić bułki.

Małżeństwo i związek wymaga kompromisów, ale też dzieli ciężar dźwigania odpowiedzialności za rodzinę na pół i wart jest częściowej rezygnacji z własnego ego. Potrafię sobie wyobrazić, że są kobiety do tych kompromisów niestworzone i szczęśliwe ze swoim życiem, taka na przykład Nina Terentiew (polecam wzruszający wywiad w Twoim Stylu).

Słowo klucz – to wybór. Nie z przymusu dziś usmażyłam całej rodzinie racuchy, nie z miną męczennicy, choć fakt – nudne to było i chętnie pospałabym do południa. Ale mogłabym z powodzeniem zrobić coś na szybko i na odczepnego, bo bywają i takie poranki.

Nina Terentiew, gdy usłyszała od synowej, że ta chce spędzić wychowawczy z synem, by przeżyć swoje macierzyństwo świadomie, stwierdziła, że nie wie o co tamtej chodzi, ale dziś szanuje ją za taką decyzję.

Szacunek dla odmiennych wyborów to kolejne słowo klucz. A co do nieustannego poczucia szczęścia, nikt z nas nie ma go na wyłączność, no może nie licząc zakochanych nastolatków.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments