niedoskonała mama

niedoskonała mama

cold-1283734_1920
psyche

„Stąpanie ścieżką ugody i pokory spycha nas głębiej w ręce tych, którzy nas źle traktują”

„Jakże często tworzymy iluzje, jak fantastycznie by było, gdyby tylko… Wyolbrzymiamy wyimaginowane wspaniałości tego, czego nie wybraliśmy.” Benedykt Peczko

Słońce skrzyło się na śniegu, przejaśnione niebo napełniało wiosenną energią w środku zimy. Zamiast czerpać ze spaceru garściami, pomyślałam, jak cudownie byłoby mieć na nogach biegówki. I nagle skrzypienie śniegu pod zimowcami straciło swój urok. Miałam dotkliwe poczucie niewykorzystania chwili na 100 procent, choć sekundę wcześniej niczego jej nie brakowało. A właściwie, to czemu nie mam ze sobą aparatu, pełnego makijażu i fotografa, który uwieczniłby ten cudowny moment na insta?

Inni mają lepiej. Do pierwszego kieliszka wina.

Poczucie niewykorzystanego na 100 % czasu i swoich możliwości odbiera cały urok chwili. Wybór jest zbyt duży i brak nam zakorzenienia w chwili obecnej, która „może być najlepszą z twoich chwil.” Im więcej wiosen za Tobą, tym bardziej zdajesz sobie sprawę z tego, że każda chwila jest policzona. Tu nie ma miejsca na marnotrawstwo!

Lista rzeczy, których żałujemy, tych które zabrały nam zbyt dużo czasu, jest kolejną przeszkodą, by nie osadzić się w chwili obecnej.

„Negatywna ocena przeszłych błędów i nieszczęść przychodzi z łatwością. Jednakże znacznie lepiej i zdrowiej jest spojrzeć na siebie i swoją przeszłość w kategoriach doświadczenia, akceptacji i dojrzewania. Związki, w które wchodziliśmy, w których trwaliśmy, i które kończyliśmy, nauczyły nas czegoś ważnego. Nasze błędy? Były konieczne. Nasze frustracje, porażki, czasami niezdarne próby rozwoju i dojrzewania? Również były konieczne. Przeżyliśmy dokładnie te doświadczenia, które były nam potrzebne, aby stać się tymi, kim jesteśmy dzisiaj.” Beattie Mellody

Bo czemu dopiero teraz tyle zarabiam, czemu tyle lat tkwiłam w toksycznych układach, czemu pozwalałam innym wchodzić w moje życie z buciorami? Czemu nie postawiłam granic, i czemu czekałam ze swoim szczęściem, aż ktoś się zmieni, zamiast po prostu się cieszyć i delektować?

„Czasami uaktywnienie wewnętrznej siły sprawia, że uświadomimy sobie, iż dobrowolnie wchodzimy w rolę ofiary – podczas gdy inni w gruncie rzeczy nie robią nic, aby nas skrzywdzić. Żyją tak, jak żyją, mając do tego pełne prawo, a my czujemy się pokrzywdzeni, ponieważ próbujemy kontrolować ich sprawy lub nierozsądnie oczekujemy, że zaspokoją nasze potrzeby.

Możemy czuć się skrzywdzeni, jeżeli wpędzimy się w typowy dla osób współuzależnionych schemat myślenia: „to przez niego/ nią czuję się…”, „moje szczęście i los zależy od niego/ niej…” lub „nie mogę być szczęśliwy, dopóki on/ ona nie zacznie się zachowywać w określony sposób, albo dopóki nie zostanie spełniony pewien warunek.” Beattie Mellody

Boimy się tej odpowiedzialności, wynikającej z napełniania się latami teorią i stosowania cudownych rozwiązań polecanych innym w dobrej wierze, we własnym życiu. Tego nieodwołalnego zależenia od siebie i polegania na sobie. Bo na nikogo nie możemy zrzucić wtedy winy, bo na klatę musimy wziąć wszystkie trudności. I sukcesy, które przyszły, choć podskórnie czujemy, że jak to? Chciałam tego, ale wolność i wybór, którego wcześniej nie miałam, jest źródłem coraz większego zamieszania, a jednocześnie coraz pewniejszego stąpania po dziewiczym gruncie.

Ważne, kto nam wtedy towarzyszy. Czy wspiera i dopinguje, a może czuje się zagrożony naszym sukcesem? Nieobeznany z zadowoleniem, rozsiewa frustrację, którą postrzega za normalność, do której chce nas przywołać, niczym do porządku w szeregu?

„Są momenty w życiu, kiedy stąpanie łagodną ścieżką ugody jest dobre. Są również takie momenty, gdy musimy stanąć we własnej obronie – kiedy stąpanie ścieżką ugody i pokory spycha nas głębiej w ręce tych, którzy nas źle traktują.” Beattie Mellody

Inni mogą wtedy radzić: schowaj dumę do kieszeni, wyciągnij rękę do zgody, porozmawiaj. Do udanej relacji potrzeba zaangażowania i dobrej woli dwóch stron. A nie jednej, gotowej budować za oboje. Obecność niektórych osób wymaga pójścia na kompromis z własnym szczęściem i poczuciem spójności. Rezygnacji ze swobody, poczucia beztroski. Im lepiej znamy siebie, tym więcej różnic wychodzi na światło dzienne. I coraz trudniej udawać, że to nie szkodzi.

„Codziennie stajemy przed prawdopodobieństwem funkcjonowania w różnych relacjach z ludźmi. Czasem wyrażamy na nie zgodę, innym razem nie. Jednym z wyborów, zależnym wyłącznie od nas samych, jest własne zachowanie.” Beattie Mellody

Marta Szyszko

Na podstawie:

język wyzwolenia

Comments

comments