niedoskonała mama

niedoskonała mama

pixabay.com
felieton

Córka swojego ojca

Tydzień 22

Wrzesień 2010

Nasza córka zaczyna mieszać w głowie swojego ojca. Głowie, a może sercu? – ciężko mi orzec. Dość, że D. coraz częściej przytula się do mojego brzucha, głaszcze i mówi doń przyciszonym, ciepłym głosem. Wcześniej również głaskał mnie po brzuchu, ale dopiero teraz, kiedy nasza córka jest na tyle duża, że może poczuć jej ruchy, D. zaczyna traktować ją jak istotę obecną. Kładzie dłoń pod moim pępkiem i czeka. Niby mu wszystko jedno, ale kiedy poczuje ruchy dziecka, zamiera na moment, wydając z siebie pełne czułości Och! i uśmiecha się szeroko z przymkniętymi oczami.

To budzi we mnie wiele ciekawych uczuć, również takich, których nie spodziewałabym się doświadczyć. Cieszy mnie ta rodząca się między nimi więź. Wiem jak szalenie ważną postacią w moim życiu był ojciec i w jakiś taki pokrętny sposób, zgodny z pokutującym dam mojemu dziecku wszystko to, czego sama nie miałam jestem szczęśliwa, że moja córka będzie miała tak wspaniałego tatę, ale też, że D. będzie miał swoją małą córeńkę.

Jest jeszcze druga strona medalu – odczuwam zazdrość, kiedy myślę o tym, że będziemy mieć córkę. I wszystkie powyższe argumenty dlaczego tak się cieszę, można przytoczyć tutaj jako te, dla których jestem zazdrosna. Pamiętam, że kiedy byłam dziewczynką, nie tylko tata był dla mnie najważniejszy, ale byłam też przekonana, że jestem najważniejsza dla niego. Jestem zazdrosna, że moja córka, bądź co bądź inna kobieta, będzie sądziła, że jest najważniejsza dla D. – przecież to ja jestem!

W ogóle od jakiegoś czasu miewam skrajne uczucia – od szczęścia po zazdrość, czy smutek. Czuję się taka gruba, taka… obła… taka rozpulchniona. Potem przychodzą momenty, w których dzięki zgrabnemu i widocznemu już brzuszkowi oraz dużym piersiom, czuję się wyjątkowo kobieca i najpiękniejsza na świecie. I tak w kółko, aż się od tej karuzeli płakać chce.

Przepłakałam na przykład pół niedzieli, bo odkryłam pewien związek przyczynowo-skutkowy, który mnie rozwalił. Jestem w ciąży i będziemy mieli dziecko. Do tego momentu jest łatwo. Ale jest jeszcze skutek – my NAPRAWDĘ będziemy mieli dziecko. Nasza córeńka przyjedzie z nami ze szpitala. Taka mała, taka mięciutka i pachnąca mlekiem. I położymy ją między sobą na łóżku. Będziemy leżeć, wpatrzeni w nią jak w obrazek, bo będzie dla nas najprawdziwszym cudem, a ona będzie tak leżeć, kruszynka i może kwilić troszkę, a może od gazów wykrzywiać buźkę i pomyślimy, że się do nas uśmiecha i cieszy się, że jest w domu. A potem nagle rozryczy się, rozedrze to małe gardziołko. I będziemy z nią sami na łóżku. W naszym domu. Nasza rodzina. I co wtedy do cholery?!

tekst: Dorota Lipińska

Autorka bajek dla dzieci, założycielka www.soojka.pl

logo soojka.pl

Comments

comments

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o