niedoskonała mama

niedoskonała mama

felieton

Codzienność jest najtrudniejsza

Zdjęcie profilowe – kadr z wakacji, nurkowanie wśród raf, glonów, stworzeń, albo ślubna poza w makijażu, po solarium, ze starannym manicure.

Nie przyprawia nas o dumę odprowadzenie dziecka do szkoły, czy kolejny zamknięty projekt w firmie, zapach zupy unoszący się po domu. Gdyby spytać dla jakich chwil warto żyć – przywołamy podróże, imprezę, po której musieliśmy odpokutować, ale i tak uważamy, że była warta każdego bólu głowy.

Chwalimy się też dziećmi, udanymi związkami i innymi statusami, dostępnymi na portalu społecznościowym. Wydawać by się mogło, że jedyne na co Facebook nie jest przygotowany to śmierć, a przecież za kilkadziesiąt lat stanie się największym cmentarzyskiem, na którym dalej echem będą się odbijać najwspanialsze kadry z życia.

Jeszcze wczoraj odbieraliśmy życzenia urodzinowe, na ścianie na próżno szukać wzmianek o odbytym następnego dnia pogrzebie – zostaliśmy w wirtualu – młodzi, zadowoleni, w kwiecie wieku, być może ktoś jeszcze wyśle wiadomość, może pomyśli – jaki przystojny, warto zaczepić, wysłać emotikon z sercem.rip

Codzienność jest najtrudniejsza, proza życia wypełnia nas po brzegi nawet, jeśli uda się wykiwać publikę kadrami wyjątkowych chwil. Niedołężni dziadkowie, rodzice informujący o swoich zawirowaniach z życiowym partnerem, obowiązki, które wyzierają z każdego kąta, nie pytając czy mamy ochotę, wenę i motywację.

Chciałoby się czerpać z życia garściami, ale uwikłani w codzienne koligacje, kredyty, rodzinne zobowiązania, jedyne na co możemy sobie pozwolić, to ucieczka w pracę. Gdy emocje zaczynają bulgotać i kipieć, odgradzamy się, wiemy lepiej – zakupy, książka, trochę sportu, kieliszek wina…

A ja lubię taką jesienną zadumę, podsumowania przed kolejnym rokiem kalendarzowym, na przekór informacjom, które nie napawają optymizmem, tęsknocie za tymi, których łapczywie próbowaliśmy zatrzymać. Przecież życie to nie kadry, to wszystko czego doświadczamy i nie, nie będę się tego na siłę wypierać. Melancholia przeziera mnie, niczym listopadowe, rześkie powietrze i zapach zniczy, a ja czuję się częścią logicznej do bólu całości.

Niedoskonała Mama

Comments

comments

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
W sercu Gór Złotych Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W sercu Gór Złotych
Gość

Ech… Też mam wrażenie, jakbym to ja napisała ;) Zupełnie, jak Ty ostatnio przy moim wpisie :) „Codzienność jest najtrudniejsza, proza życia wypełnia nas po brzegi nawet, jeśli uda się wykiwać publikę kadrami wyjątkowych chwil. Niedołężni dziadkowie, rodzice informujący o swoich zawirowaniach z życiowym partnerem, obowiązki, które wyzierają z każdego kąta, nie pytając czy mamy ochotę, wenę i motywację.” Jakie to prawdziwe! Do bólu prawdziwe. W sieci zostaną wspomnienia wyjątkowych chwili, zatrzymane, złapane kadry szczęścia… nie ma tam miejsca na ból i rozpacz, na śmierć…, albo szalenie sporadycznie i wtedy raczej wywołuje to niesmak „publiki” – ech, dzielić się takimi… Czytaj więcej »