Ten moment, kiedy kaskady kropel odbijają się od rozgrzanej skóry, a trawa pieści plecy jak najczulszy dywan. Wtedy niestraszne 40 stopni na wskazówce samochodowego termometru.

Masz 20 zł w kieszeni, trochę benzyny w baku, dlatego omijasz baseny, a plaża miejska jawi ci się jako dzicz gorsza niż Bałtyk w środku sezonu.

Na zewnątrz lawa, a w mieszkaniu wnętrze wulkanu. Podmuch miasta koi i jest na wyciągnięcie ręki.

Nie ma tłumów, jest sporo zacienionych miejsc, w sam raz, by nie przeczekiwać upalnego weekendu, ale cieszyć się nim na całego.

Niby freelancer codziennie decyduje o swoich aktywnościach, a weekend może sobie zrobić w ciągu tygodnia. Bzdura! Jeśli cała rodzina ma spędzać czas razem, to trzeba wyczekiwać tych pięknych dni, zwanych sobota i niedziela.

I nie ma zwiewniejszego uczucia, niż to, że na jutro nie trzeba odrabiać lekcji (ach, z tego się nie wyrasta), bo dopiero kończy się pierwszy z nich.

Jak spędzasz najgorętszy weekend tego lata?

trawka

IMGP1129 (2)

IMGP1145

IMGP1152

IMGP1219Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments