„Dzieciaki wszędzie zostawiły brudne ubrania i naczynia. Myślą, że nie mam nic lepszego do roboty, tylko po nich sprzątać. Mąż do Ciebie: zostaw to. Są już wystarczająco duże, żeby sprzątały w swoim pokoju.  Pracujesz dla nich jak niewolnica, a one nawet tego nie doceniają. Ty do męża: Jesteś taki sam! Rzucasz ubrania, gdzie popadnie!”

O co tutaj chodzi?

„Boisz się, że jeśli przestaniesz być potrzebna, przestaniesz istnieć. Musisz robić wiele dla swojej rodziny, żeby Cię potrzebowali, jeśli o to nie zadbasz, będziesz zupełnie samotna.”

Jeśli w naszym życiu zaczyna dominować bycie dobrym kosztem siebie, depresja staje się mechanizmem obronnym i bezpieczną przystanią, w której się zatapiamy, staje się murem, który sobie wybudowaliśmy i tylko my możemy podjąć decyzją o opuszczeniu tego więzienia.

„Ludzie cierpiący na depresję przedkładają bycie dobrym nad bycie szczęśliwym.”

„Żaden człowiek nie chce zmieniać się z dobrej osoby w złą i większość ludzi akceptuje pewien stopień niezadowolenia, by wypełniać to, co sami określają jako swoje obowiązki. Opiekowanie się dziećmi, mężem, domem, wykonywanie nudnej pracy dzień po dniu, by utrzymać rodzinę, z pewnością zawiera pewien stopień niezadowolenia, które wydaje nam się konieczne, by zostać dobrym człowiekiem.”

Jeśli nasze życie jest rozczarowujące, mamy tendencję do angażowania się w pospieszne działania, by odwrócić od uwagę od sfer, z których nie jesteśmy zadowoleni:

„Wiecznie gdzieś pędzisz, pędzisz i pędzisz, załatwiając różne sprawy. Nie zwracasz uwagi na to, co w danej chwili robisz, ponieważ myślisz o kolejnym zadaniu, a potem o następnym. A gdy ktoś każe ci zwolnić tempo, nie możesz tego zrobić, musisz ciężko pracować, by wszystkich ugłaskać i zadowolić, by złapać coś, co pozwoli ci wypełnić tę straszliwą, wewnętrzną pustkę.”

Dorothy Rowe wymienia następujące fałszywe przekonania, jako przyczyny depresji:

Nieważny jak dobry i akceptowalny się wydaję, tak naprawdę jestem niedobrym, niecnym i nieakceptowalnym człowiekiem, a gdy tylko inni przekonają się, jaki jestem naprawdę, opuszczą mnie.

Pamiętaj, cokolwiek ma do powiedzenia na Twój temat inny człowiek, nawet taki, którego uważasz za autorytet, to nadal jest tylko opinia pojedynczej osoby, a nie prawda absolutna. Fakt, że inni nie rozumieją lub nie akceptują Twoich wyborów, nie oznacza, że Ty jesteś złym, niegodziwym, niegodnym akceptacji człowiekiem.

Jeśli będą robić to, czego ode mnie oczekują inni, zawsze będę bezpieczny, taki tok myślenia zaczyna się w momencie, gdy jako dzieci zachowujemy się źle, a rodzice mówią, że nas zostawią albo zabierze nas zły pan. Nie tylko nie okazują zrozumienia dla naszych trudnych emocji, ale hodują w nas przekonanie, że bycie grzecznym oznacza, że będziemy zaopiekowani i bezpieczni. Bycie grzecznym ma wiele wspólnego z byciem dobrym i pogrążonym w depresji w dorosłym życiu. Nie mówiąc już o tym, że bierność i uległość nie gwarantuje, że wszystko potoczy się po naszej myśli.

Nie należy popadać w gniew, dotkliwą karą za gniew może być odrzucenie przez ludzi, na których nam zależało lub, od których jako dzieci zależeliśmy, w dorosłości jesteśmy więc spokojni i uśmiechnięci, nawet jak zmagamy się z silnymi emocjami. Autorka tłumaczy, że czasem niepopadanie w gniew potrafi być o wiele bardziej destrukcyjne, niż okazanie go z pełną okazałością.

Lektura tej książki pomaga zrozumieć mechanizm zatapiania się w smutku i bezradności, mało tego, od początku do końca jednoznacznie daje do zrozumienia, że żaden lekarz ani pigułka nie okażą się wystarczające, bez naszej inicjatywy w opuszczenia murów więzienia, murów, które mają nas odgradzać od rozczarowującej rzeczywistości, w której łatwiej tkwić kosztem siebie, niż podjąć plan naprawczy.

przeczytaj także:

http://www.takeitizi.pl/jak-pomoc-sobie-podczas-depresji-5-sposobow/

Marta Szyszko

na podstawie:

dlaczego wpadamy w depresję

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments