niedoskonała mama

niedoskonała mama

DSC_0221
felieton

Nie chcę jeść życia dziurawym sitkiem, wolę garściami

Mogę nosić dwie bluzki na krzyż, ale nie zrezygnuję z widoków, frajdy, miejsc, w których odpoczywam, czuję się jak w domu, z których wracam z nową energią.

Nie chcę jej głupio stracić, zgadzając się na coś, by innej osobie nie było przykro, bo nalega, a mi głupio odmówić. Co komu po mojej litości?

Nie chcę być stratna, rozdawać swojego czasu na lewo i prawo. Z coraz większą świadomością mówię tak, coraz łatwiej przychodzi mi mówienie nie.

Nie chcę być zmęczona myśleniem, wolę działaniem. Takim, które wyzwala we mnie coraz więcej energii, a nie frustrację, niechęć, znudzenie.

Nie chcę spędzać życia, przewijając ścianę FB. Wolę notes, w którym zapisuję przemyślenia i książki, w których dodaję ołówkiem komentarze.

DSC_0221

Mam alergię na to, co zbędne. Skoro jest zbędne, niech znika. I mam dość wymówek, bezpiecznych rozwiązań, dreptania w miejscu, żeby się nie zgubić, bo tu już nic nie odkryję. Dość tego, co daje mały zwrot, a pochłania masę energii niezbędnej, by rozwinąć skrzydła.

Nie chcę negatywnej energii i oczekiwania zmian, gdy wciąż robi się tak samo, narzekając na to. Życie jest logiczne, dostajemy to, po co sięgamy. Nie chcę go jeść dziurawym sitkiem, wolę garściami. Nie chcę żyć za karę, skromnie, żeby kogoś nie urazić. Zasługuję na dobro i nie będę się w nim ograniczać.

Nie chcę się już nadwyrężać, żeby przyklepać zasadność swojego istnienia. Może nie muszę mieć celu, może mogę żyć z dnia na dzień, jeśli wtedy czuję, że warto. Uczę się delikatności, uczę się dobroci i wspaniałomyślności dla siebie samej. Bo czemu tak łatwo mi to rozdawać innym, ale nie oczekiwać dla siebie?

Coraz mniej we mnie wahania, coraz więcej pewności, która płynie ze środka, a nie z cudzych informacji zwrotnych. W końcu jestem jedyną specjalistką od swojego życia. Dowiem się, jak sprawdzę. Uwierzę, że warto, jak to poczuję. Nie chcę bać się szczęścia, jakby było zarezerwowane dla innych, jakby miało prysnąć, jakby mi się nie należało. Nie chcę robić zbyt wielu planów, ale otworzyć się na to, co w danej chwili jest najlepsze. Nie przewidzę potrzeb z rocznym wyprzedzeniem. To, co dziś wydaje się świetnym pomysłem, nie okaże się nim w piątek o 19.00. Z trybu robota przestawiam się na tryb tylko człowieka. Z prawem do słabości, lenistwa, błędów, zmarszczek i radości z byle powodu.

DSC_0016

Marta Szyszko

Comments

comments