Macierzyństwo to współcześnie zadanie na pełen etat i zakrawające o całościową utratę zdrowych zmysłów. Wiele z nas daje się namówić na wejście w te buty. Pielęgnujemy umiejętności miękkie, dokształcamy się, chodzimy na warsztaty, a wieczorami do poduszki czytamy poradniki. Już nie krzykniemy na dziecko, bo wiemy, jak stres wpływa na rozwój małego mózgu. Oczyścimy dom z czekolady, żeby nie dopuścić do cukrowego haju u trzylatka – mówi Katarzyna Czajkowska, która zawodowo wspiera mamy.

Skąd czerpiemy wzorce na temat macierzyństwa?

Składają się na nie doświadczenia z własnego dzieciństwa, przekaz międzypokoleniowy, kulturowy, środowiskowy. Kiedy pierwsza myśl na ten temat macierzyństwa pojawia się w głowie kobiety, łączy się z całą masą przekonań, wspomnień i wyobrażeń dotyczących tej roli.

Im dalej w las planowania i realizowania własnego macierzyństwa, tym więcej oczekiwań – społecznych, ale też własnych. Obecnie macierzyństwo przestało być już postrzegane jako naturalne powołanie kobiety – nie jest oczywiste, podlega całej masie „jeśli”, „kiedy”, „czy mnie na to stać”, „czy to ten moment”.

W natłoku niefiltrowanej i nieweryfikowanej wiedzy, która jest ogólnodostępna i na wyciągniecie ręki oraz mnóstwa sprzecznych ze sobą informacji już nie polegamy na sobie i wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, gdyż przestała być ona jedyną obowiązującą.

Czyli jesteśmy poddane silnej presji na sprostanie jakiemuś ideałowi…

Bycie matką to dzisiaj nie tylko bycie „wystarczająco dobrą matką”. Bliżej mu do scenariusza, w którym masz być najczulszą opiekunką, najdokładniejszym badaczem reakcji swojego dziecka, researcherem informacji dotyczących wychowania, psychologiem, pedagogiem, animatorem kultury, mediatorem, organizatorem itp., itd.

Zadanie na pełen etat i zakrawające o całościową utratę zdrowych zmysłów. Wiele z nas daje się namówić na wejście w te buty. Pielęgnujemy umiejętności miękkie, dokształcamy się, chodzimy na warsztaty, a wieczorami do poduszki czytamy poradniki. Już nie krzykniemy na dziecko, bo wiemy, jak stres wpływa na rozwój małego mózgu. Nie pozwolimy sobie na puszczenie dziecku bajki, bo wiemy, jak druzgocące dla jego inteligencji i zdolności poznawczych są szybko przeskakujące klatki niby niewinnej animacji. Zrezygnujemy z wyjścia do znajomych, aby nie sprzeniewierzyć się codziennej rutynie zasypiania. Oczyścimy dom z czekolady, żeby nie dopuścić do cukrowego haju u trzylatka.

Co to dla nas oznacza?

Oczekiwania społeczne dotyczące bycia idealną matką utrudniają czucie się autentyczną w relacji ze sobą i dzieckiem. Rodzi to dylematy: Kiedy pozwalamy sobie na bycie autentycznymi? W których sytuacjach możemy powiedzieć o sobie, że nie jesteśmy tylko (albo aż) mamami, ale też mamy własną tożsamość poza tą, jakże ważną, ale jednak jedną z ról, które pełnimy?

Jak znaleźć przestrzeń na inne role i jak pozbyć się poczucia winy, gdy chcemy się realizować na różnych płaszczyznach, czy to, że pracujemy, chcemy się rozwijać, odbywa się ze szkodą dla dziecka?

Poczucie winy może wynikać z przekonania, że tylko my jesteśmy w stanie zapewnić dziecku najlepszą opiekę. Jest takie afrykańskie przysłowie, że aby wychować dziecko, potrzebna jest cała wioska. Myślę, że kontakt z innymi kochającymi, troskliwymi członkami rodziny i społeczności jest ważny nie tylko dla malucha, ale też dla mamy, która w tym czasie może zadbać o to, aby zatroszczyć się o swoje potrzeby i w konsekwencji nie obwiniać swojego macierzyństwa, a czasem nawet dziecka, o zmęczenie i frustrację, w jakie można się wpędzić. Zatroszczenie się o swoje sprawy i potrzeby to tak naprawdę zadbanie również o to, aby dziecko miało wypoczętą, radosną i spełnioną mamę, która z chęcią do niego wraca. Takie ujęcie sprawy często pomaga w pozwoleniu samej sobie na przerwę.

Czego w takim razie potrzebują dzieci?

Nasze dzieci nie potrzebują idealnych mam. Jeśli tak by było, obawiam się, że praca mamy trafiłaby na szczyt listy zawodów, które za 20 lat zostaną zastąpione przez roboty. Potrzebują obecności i autentyczności. Świadomości, że ich mama jest ciepłym, czującym, żywym człowiekiem, ma zalety i wady, popełnia błędy, doświadcza porażek, ale jest w stanie się podnieść i nie rozpamiętywać ich zbyt długo. Hodujemy kolejne pokolenia osób, które uczymy perfekcjonizmu zamiast odwagi (polecam fantastyczne wystąpienie TED na ten temat!). -> https://www.ted.com/talks/reshma_saujani_teach_girls_bravery_not_perfection?language=pl

Co zrobić, aby pozwolić sobie na bycie autentyczną?

Każda z nas chce być dobrą mamą i mieć zaopiekowane i szczęśliwe dziecko. Jednak nakręcanie spirali swoich i czyichś (teściowa, mama, partner, koleżanki…) oczekiwań prowadzi do ogromnej frustracji, bo nie da się spełnić ich wszystkich.

Moją odpowiedzią jest tworzenie sobie wentyli bezpieczeństwa. Miejsc, gdzie możesz „zluzować”, opowiedzieć o swoich trudnościach, problemach, żalach, o tym, jak bardzo już nie chcesz i jak bardzo wolałabyś inaczej.

Miejsc, gdzie w bezpiecznych warunkach możesz przestać być idealna. Dla mnie, z racji wykonywanego zawodu, takim miejscem jest psychoterapia, gdzie można się pootwierać, poszperać w swoim wnętrzu, pozastanawiać się nad tym, skąd wzięły się te oczekiwania, które czujemy jako swoje albo z jakiego powodu oczekiwania innych znaczących osób w naszym życiu są dla nas tak szalenie istotne.

Jaką masz propozycję dla mam, które chcą zrzucić ciężar cudzych oczekiwań?

Bardzo pomocnym miejscem może być grupa wspierających osób, które są na tym samym etapie życia. Ważne, aby nie mieć poczucia, że przy nich też musimy być „jakieś”.

Zachęcam do dołączenia do grupy wsparcia, do której prowadzę obecnie nabór – do Strefy Mocy dla Mam w Warszawie (https://www.facebook.com/events/1087957217919174/).

Grupa pomaga w spojrzeniu na sprawy z dystansu, urealnia nasze dążenia do ideału, pozwala się wygadać, staje się sojusznikiem, przestrzenią, w której porządkujemy nasz świat ucząc się o nim opowiadać. Pomaga na chwilę wypisać się z konkursu na idealną matkę i zastanowić się nad tym, co naprawdę jest dla nas ważne, kim się jest, do czego się dąży i co chce się dać swoim dzieciom.

I znalezienia oraz pielęgnowania takiego miejsca życzę Wam (i sobie!) jak najserdeczniej.

Katarzyna Czajkowska

img_0322

Jestem psycholożką i psychoterapeutką w procesie szkolenia psychoanalitycznego w Instytucie Analizy Grupowej „Rasztów”. W gabinecie na warszawskim Muranowie oferuję konsultacje psychologiczne, psychoterapię i wsparcie grupowe dla mam. Ukończyłam Intensywny Kurs Psychologii Procesu, doświadczenie zawodowe zdobywałam w Fundacji Nagle Sami, Wojskowym Instytucie Medycznym oraz Akademickim Ośrodku Psychoterapii. Prywatnie mam dwie córki i męża (jednego). Prowadzę bloga o psychoterapii, macierzyństwie i sile kobiet:http://www.mumpreneurka.wordpress.com

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments