Paryżanki kochają życie i akceptują siebie takimi, jakie są. Ich bałagan artystyczny na głowie odzwierciedla styl ich życia – wieczny chaos, apetyt na wszystko, przez co trudno zapanować im nad każdą sferą życia. Hojnie obdzielają innych tylko autentycznymi uśmiechami, jeśli czują złość, mają odwagę ją wyrazić. Uchodzą za grymaśne, wymagające i melancholijne. Z ich twarzy bije blask, wynikający z tego, że odważnie i wbrew wszystkim smakują życie.

Dbając o urodę, przestrzegają zasady – nie mogę sprawiać wrażenia, jakbym poświęciła zbyt wiele czasu na manicure czy makijaż. Dlatego maskują niedoskonałości korektorem, ale nie nakładają fluidu, który tworzyłby na twarzy sztuczną maskę, zakrył piegi czy pąs onieśmielenia. Wystarczy tusz do rzęs i szminka, do tego perfumy. Francuski manicure jest przeciwieństwem tego, co paryżanki noszą na paznokciach – na ogół mają je krótko przycięte, czasem pociągnięte lakierem, jeśli zdążą. Po co miałyby stracić tyle czasu, by przypodobać się innym?

Francuski temperament widoczny jest także na przyjęciach: „Przystawki nie będzie. Od razu pojawi się na stole danie główne. Nic dziwnego, pani domu jest osobą, która ma w ciągu dnia inne sprawy na głowie.”

Paryżanki mają sporo dystansu do siebie, dlatego każdą wpadkę kwitują uroczym uśmiechem.

Jaką matką jest paryżanka?

„Powiedzmy od razu prawdę: paryżanka jest egoistką. Kochającą matką, ale niezdolną do wyrzeczenia się samej siebie. Nie przestaje istnieć dla świata z chwilą urodzenia dziecka. Co się dzieje w życiu kobiety, która z niczego nie rezygnuje? Ano powstaje w nim bałagan, wielki bałagan, który w miarę upływu czasu staje się nowym ładem. To jest naczelna zasada, jaką kieruje się w wychowaniu dziecka paryżanka. Dziecko nie jest królem, tylko krążącym wokół niej satelitą. Jednocześnie jest wszechobecne, ponieważ stara się z nim spędzać jak najwięcej czasu, wszędzie je ze sobą zabiera. Dziecko zachowa w pamięcie fragmenty obrazów, strzęby rozmów zasłyszanych w świecie dorosłych i będzie myślało z radością o tym, co je w przyszłości czeka. Dla matek najlepszą receptą na to, by nie żałowały życia, jest zachowanie go takiego, jakie wiodły przed urodzeniem dziecka.”

Jakie rady otrzyma przyszła mama od paryżanki?

„Jesteś w ciąży. Co za wspaniała wiadomość! Ale przecież ten fakt jest tylko dopełnieniem, nie istotą twojego życia. Pamiętaj o tym.”

„Nie zmieniasz przyjaciół tylko dlatego, że nie mają dzieci i już cię nie rozumieją.”

„Masz ochotę porozmawiać o filmie, jaki ostatnio widziałaś, a nie o tym, jak oddycha twój maluszek.”

„Pijesz Virgin Mary zamiast Bloody Mary, chociaż nie uważasz się za dziewicę.”

„Nie obwiniasz się o to, że nie chciało ci się pójść na ostatnią lekcję szkoły rodzenia, jesteś kobietą wolną.”

„Przejściowy stan, w jakim się znalazłaś, nie decyduje o Twoim życiu, tylko je wzbogaca. Jesteś kobietą w ciąży, co znaczy, że jesteś przede wszystkim kobietą.”

Umiałabyś być kobietą i mamą po parysku? Smakować każdy dzień, mieć w nim miejsce na wszystko – i na pracę, i na związek, i na macierzyństwo, a jednocześnie umieć odpuszczać i śmiać się z siebie, gdy popełnisz błąd? Nie przystawać na nic, co niezgodne z Tobą, a jednocześnie uśmiechać się od ucha do ucha, bo zadbałaś o swoje szczęście?

Marta Szyszko

na podstawie:

badz-paryzanka-gdziekolwiek-jestes

foto: http://pixabay.com/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

Niedoskonała Mama

  • Nie jestem jeszcze mamą, (choć mam praktykę w wychowywaniu nastolatka), ale zawsze miałam podobne podejście do macierzyństwa. Spotyka się ono z dużą krytyką zrzucaną na karby albo mojego braku potomka, albo oziębłości. Nigdy nie uważałam, aby dziecko było powodem, dla którego kobieta ma porzucić swoje życie lub udawać, że ma wszystko pod absolutną kontrolą. Tzn. jest idealną matką polską i bizneswoman.

    • bo jak nie działamy z tłumem, to od razu mamy odpowiednią łatkę – oziębła, szalona, feministka, spójrzmy na paryżanki – nikt im nie podskoczy i tego należy się trzymać :)

  • Całkowicie odnajduję się w modelu paryskim. W Polsce wizerunek matki jest zupełnie inny, wokół macierzyństwa jest wiele tematów tabu, których nie wypada poruszać. Wielokrotnie je łamałam, czemu towarzyszyło zdziwienie bezdzietnych koleżanek. Co ciekawe, kiedy już same miały dzieci, przyznały mi rację.

  • Mama z prądem i pod prąd

    Wygląda na to, że Paryzanki potrafią połączyć wszystko z macierzyństwem i dzieje się to bez uszczerbku dla żadnej z tych dziedzin.
    Naprawdę?
    Trudno mi w to uwierzyć, żeby jakakolwiek kobieta była mistrzynią w tej nieustannej zonglerce. Może poprostu bardziej myślą i troszczą się o siebie i dzięki temu wszystko jakoś się lepiej i łatwiej układa. Akurat w tym bym poparła… Że nie zapominają o sobie…

    • to nie tak, że im się zawsze wszystko udaje, one sobie wybaczają, nie wymagają zbyte wiele od siebie, dzięki temu nie padają na twarz.